Chyba nawet polscy kibice nie zakładali wczoraj aż takiego pogromu. Pierwsza potyczka zakończyła się skromnym triumfem mistrzów naszego kraju. Do tego ci mieli ogromne problemy z dotarciem na rewanż. Na przeszkodzie stanęły złe warunki atmosferyczne. Spowodowały one, że "Kolejorz" dotarł do Thorshavn dosłownie w ostatniej chwili. UEFA postanowiła z tego powodu przełożyć spotkanie o jeden dzień.
Przyjezdni, którzy odpoczęli po stresujących wydarzeniach, dominowali w piątek od początku do końca. Rezultat 5:0 mówi zresztą sam za siebie. Wymowne są też opinie farerskich dziennikarzy. Te zaczęły pojawiać się w ekspresowym tempie. Żurnalistów z Wysp Owczych cytuje między innymi Polska Agencja Prasowa. "Po minimalnym 0:1 w Poznaniu narodziły się u nas nadzieje i marzenia, lecz mecz rewanżowy okazał się rzezią... Zostaliśmy rozgromieni pobici i zdemolowani" - czytamy.
Na Wyspach Owczych są załamani. Po cichu wierzyli w sensację
"Marzenia KI Klaksvik o grze w Lidze Europy legły w gruzach po koszmarnej porażce w Torshavn, lecz pozostaje jeszcze Liga Konferencji, w którą po fatalnym pokazie gry w piątek chyba nikt już nie wierzy" - dodali przedstawiciele "In.fo", czyli największego serwisu informacyjnego funkcjonującego na Wyspach Owczych. Jak więc widać, nastroje przed ostatnią rundą eliminacji trzeciego co do ważności europejskiego pucharu nie są tam najlepsze.
Zupełnie inaczej wygląda to wszystko w Poznaniu. Lech jest tylko albo aż dwa mecze od powrotu do Ligi Europy. "Po tych cały perypetiach związanych z podróżą nie byliśmy całkowicie świeży i tym bardziej takie zwycięstwo nad dodatkowo buduje" - skomentował dumny ze swoich podopiecznych Niels Frederiksen. Na drodze "Kolejorza" niebawem stanie szwajcarski FC Thun. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport.








![Chicago Fire - Inter Miami. O której gra Lewandowski? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9K3FRB73U0HE-C401.webp)


