Zero litości dla Lecha Poznań. Belgowie w euforii, dominuje jedno zdanie
Lech Poznań przegrał z KRC Genk 1:5 w pierwszym meczu 4. rundy eliminacji Ligi Europy. Tym samym mistrzowie Polski mogą się praktycznie pożegnać z grą w tych rozgrywkach jesienią. Media w Belgii są w euforii, a w ich relacjach ze stolicy Wielkopolski dominuje jedno zdanie mówiące o rewanżu. - Genk może się już przygotowywać do świętowania w przyszłym tygodniu - czytamy.

Lech Poznań nie był faworytem w starciu 4. rundy eliminacji Ligi Europy z KRC Genk. Mistrzowie Polski mają spore problemy kadrowe, a trzeci zespół ligi belgijskiej z poprzedniego sezonu ma dużo jakości. Mało kto się spodziewał, że w stolicy Wielkopolski dojdzie do bezwzględnej dominacji zespołu z Belgii, który triumfował 5:1. Tym samym było to wyrównanie najwyższej porażki Kolejorza w europejskich pucharach na własnym stadionie, która miała miejsce w październiku 1993 roku, gdy Lech przegrał przy Bułgarskiej ze Spartakiem Moskwa.
Media w Belgii w euforii. Rewanż Genk z Lechem formalnością?
Media w Belgii jednoznacznie komentują okazałe zwycięstwo nad mistrzem Polski. Zresztą nie mogło być inaczej, bo drużynie Thorstena Finka wychodziło w Poznaniu absolutnie wszystko.
Bilet na Ligę Europy już zapewniony. Silny Genk rozgromił Lecha Poznań 1:5
- Przez chwilę wydawało się, że nie będzie tak łatwo, gdy Hrosovsky stracił piłkę, a Filip Jagiełło wyrównał, a fanatyczni kibice Lecha stali się jeszcze bardziej zagorzali - dodał dziennikarz z Belgii, który relacjonował mecz ze stadionu w Poznaniu.
W relacji pojawiło się nawet ubolewanie, że niewiele zabrakło Genkowi, aby wygrać 6:1 i ustanowić rekordowe zwycięstwo w europejskich pucharach. - Hrosovsky mógł strzelić hat-tricka, ale to był i tak idealny wieczór dla Genk, który w ostatnich latach odnosił niewielkie sukcesy w Europie. Bywało tak, że miał problemy z takimi drużynami, jak Servette Genewa i Ferencvaros - czytamy.
Rewanż w przyszłym tygodniu wydaje się być formalnością i podkreśla to każdy belgijski portal, który komentuje to, co wydarzyło się w meczu Lech - Genk. - Rozpędzony Genk może już być pewny gry w fazie grupowej Ligi Europy. Podopieczni Thorstena Finka przejechali się po słabych Polaków jeszcze przed zejściem do szatni. Genk może się już przygotowywać do świętowania w przyszłym tygodniu na Cegeka Arenie - czytamy na stronie gva.be. - Pozostaje jej tylko dokończyć robotę na własnym stadionie, żeby przypieczętować miejsce w Lidze Europy - wtórują mu dziennikarze walfoot.be.
Rewanż pomiędzy KRC Genk, a Lechem Poznań zaplanowano na czwartek (28 sierpnia), godz. 20:00.












