Wymiana ciosów w Niemczech, Bednarek w centrum uwagi. Porto zrobiło ważny krok
FC Porto od zwycięstwa 2:1 rozpoczął swój udział w fazie pucharowej Ligi Europy. W wyjazdowym starciu 1/8 finału z VfB Stuttgart od pierwszej minuty mogliśmy oglądać Jana Bednarka, natomiast Jakub Kiwior pozostał na ławce rezerwowych. Poza kadrą meczową znalazł się niezgłoszony do rozgrywek Oskar Pietuszewski. "Smoki" wygrywając w Niemczech są bliżej awansu do kolejnej rundy.

FC Porto z Polakami w składzie przystępuje do walki w fazie pucharowej Ligi Europy. Portugalczycy przez zakończenie fazy ligowej na piątej lokacie nie musieli grać w fazie barażowej drugich co do rangi europejskich pucharów.
Pierwszym rywalem "Smoków" będzie świetnie dysponowany w tym sezonie VfB Stuttgart. Drużyna prowadzona przez Sebastiana Hoenessa ma bardzo dużą szansę na to, by w następnym sezonie występować w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Niemcy w tym momencie plasują się na czwartej pozycji w Bundeslidze, tracąc bardzo niewiele do ligowego podium. W fazie barażowej Ligi Europy Stuttgart wyeliminował Celtic. Szkoci co prawda w rewanżu wygrali 1:0, lecz na swoim terenie zostali rozbici 1:4, przez co musieli pożegnać się z rozgrywkami.
W Stuttgarcie od pierwszej minuty wystąpił tylko Jan Bednarek. Jego partnerem w środku defensywy nie był tym razem Jakub Kiwior, lecz Thiago Silva. Reprezentant Polski rozpoczął mecz na ławce. Poza kadrą meczową Porto znajduje się Oskar Pietuszewski. 17-latek nie został zgłoszony do rozgrywek Ligi Europy, o czym szerzej opowiadał szkoleniowiec "Smoków" Francesco Farioli.
Dwa szybkie ciosy FC Porto. Niemcy w poważnych tarapatach. A potem taka reakcja
Gospodarze odważnie rozpoczęli spotkanie, kilkukrotnie goszcząc pod bramką Porto. Nie przyniosło to zbytniego konkretu, a jedna pomyłka sprawiła, że gospodarze znaleźli się w sporych tarapatach.
Sygnał do ataku gościom dał strzelający w poprzeczkę William Gomes. Chwilę później dokładnośći już nie zabrakło. W 21. minucie po wybiciu piłki sprzed własnej bramki Alexandra Nubela piłka znalazł się w posiadaniu Portugalczyków. Borja Sainz otrzymał podanie od Terema Moffiego i bardzo przytomnie odegrał futbolówkę bez przyjęcia. Sprowadzony do Porto ostatniej zimy napastnik bezwzględnie wykorzystał błąd przeciwnika, pokonując golkipera Stuttgartu mocnym uderzeniem przy bliższym słupku.
Pierwsze trafienie było zapowiedzią szturmu ofensywnego "Smoków". Przy kolejnej próbie Moffiego Nubel poradził sobie bezbłędnie, lecz w 27. minucie niemiecki golkiper ponownie został zmuszony do kapitulacji. Precyzyjnym dograniem z lewej strony boiska popisał się Zaidu Sanusi. Piłka poszybowała w kierunku Rodrigo Mory. Pomocnik Porto widowiskowym uderzeniem z powietrza nie dał Niemcowi najmniejszych szans na interwencję.
Zawodnicy ze Stuttgartu w krótkim czasie otrzymali dwa mocne ciosy. Gospodarze jeszcze przed przerwą udowodnili przeciwnikom, że nie mają zamiaru oddać tego meczu bez walki. W 40. minucie po sekwencji błędów piłkarzy Porto Deniz Undav z łatwością przepchał Thiago Silvę i mocnym uderzeniem pokonał Diogo Costę. Portugalczycy mieli ogromne pretensje do sędziego upatrując przewinienia Undava, lecz sędzia nie dostrzegł nic niedozwolonego.
W Stuttgarcie już świętowali. Wtedy do akcji wkroczył sędzia. VAR nie pozostawił złudzeń
Po przerwie w dalszym ciągu obserwowaliśmy ciekawe widowisko, w którym nie brakowało również twardej walki z obu stron. Jedni i drudzy wyczekiwali na błędy przeciwników, jednocześnie regularnie goszcząc w okolicach pola karnego swojego przeciwnika.
Blisko powiększenia przewagi dla Porto w 57. minucie był Pablo Rosario. Zawodnik gości oddał strzał głową z bardzo dobrej pozycji. Uczynił to jednak na tyle słabo, że Nubel nie miał problemów z interwencją. Po drugiej stronie boiska Costę po raz drugi tego dnia zaskoczyć próbował Undav.
W 68. minucie szarżą w polu karnym Stuttgartu popisał się Pepe. Wprowadzony z ławki zawodnik pokusił się o techniczny strzał, który okazał się niecelny. Dwie minuty później na trybunach stadionu w Stuttgarcie zapanowała euforia. Po wrzutce z rzutu wolnego i sporym zamieszaniu piłkę do bramki wbił Angelo Stiller. Sędzia skorzystał jednak z systemu VAR i odgwizdał pozycję spaloną jednego z zawodników gospodarzy, walczącego o pozycję strzelecką.
Nieuznana bramka była dla Portugalczyków dużym znakiem ostrzegawczym. Kolejny goście otrzymali w 82. minucie, gdy groźnie zza pola karnego uderzał Chris Fuhrich. Jego mocny strzał zdołał do boku sparować golkiper Porto, oddalając tym samym zagrożenie spod własnej bramki. Na więcej gospodarzom brakło już czasu, przez co Porto na półmetku rywalizacji wygrywa 2:1 ze Stuttgartem i jest w komfortowej sytuacji przed rewanżem.
Bednarek rozegrał w Stuttgarcie pełne 90 minut, natomiast Kiwior nie podniósł się z ławki rezerwowych. Rewanżowe spotkanie zostanie rozegrane 19 marca o godz. 21:00. Zwycięzca tego dwumeczu w ćwierćfinale zagra z lepszym z pary Nottingham Forest - FC Midtjylland.
Zobacz również:












