Wpadka w Lidze Europy, Bednarek nie mógł w to uwierzyć. Bolesna deklaracja
FC Porto w czwartek nie podołało wyzwaniu i zremisowało jedynie z Nottingham Forest w pierwszym ćwierćfinale Ligi Europy. Jakby tego było mało "Smoki" zaliczyły kompromitującego wręcz "samobója", który kosztował ich w dalszej perspektywie brak zwycięstwa. Po remisie 1:1 szerszej wypowiedzi dla mediów nie obawiał się udzielić Jan Bednarek. Reprezentant Polski złożył bolesną deklarację po wpadce.

W teorii FC Porto w ćwierćfinale Ligi Europy trafiło na jednego ze słabszych rywali w stawce. Nottingham Forest w Premier League walczy o utrzymanie, choć w europejskich pucharach radzi sobie o niebo lepiej, aniżeli na krajowym podwórku. "Smoki" uchodziły jednak za wyraźnego faworyta, zwłaszcza do zwycięstwa przed własną publicznością.
Bolesna wpadka FC Porto. O tym "samobóju" długo nie zapomną
Zaczęły zgodnie z oczekiwaniami tłumnie zgromadzonych na Estadio do Dragao kibiców - od szybkiego prowadzenia. Już w 11. minucie William Gomes wykończył podanie od Gabriego Veigi i umieścił piłkę w siatce. To, co stało się kilka minut później zapisze się jednak w historii rozgrywek. Tej niechlubnej.
W 13. minucie Martim Fernandes w niegroźnej sytuacji próbował z daleka od bramki odegrać do golkipera. Zrobił to bez patrzenia na kolegę z boiska. A ten nie był ustawiony dla niego korzystnie. Zagrał na tyle mocno, że piłka minęła Diogo Costę i wpadła do siatki. Tym samym Fernandes zaliczył kuriozalnego wręcz "samobója" o którym będzie się mówiło jeszcze długo.
Bezradnie patrzeć w tej sytuacji na to, jak piłka ląduje w siatce mógł Jan Bednarek. Dla 20-latka był to koszmarny występ, bo już 6 minut później opuścił plac gry z urazem. A FC Porto zamiast podwyższyć prowadzenie, wyciągnęło pomocną dłoń do Nottingham Forest.
Odważna deklaracja Bednarka przed rewanżem. "Nie boimy się"
Ostatecznie skończyło się na remisie 1:1, a w centrum zamieszania znalazł się Bednarek. Wszystko w związku z tym, że udzielił dość długiej, bolesnej, ale też pełnej wiary w drużynę wypowiedzi dla mediów.
Musimy jak najszybciej zapomnieć o tym, co stało się z Martimem. Zawsze trzymamy się razem i to właśnie dlatego jesteśmy w tym sezonie tak silni
- Rozegraliśmy bardzo dobry mecz, stworzyliśmy wiele okazji bramkowych i graliśmy dobrą piłkę, myślę, że wszyscy kibice na stadionie cieszyli się, że nas oglądają. To rozczarowujące, że straciliśmy gola w taki sposób, to był ogromny pech. Na kilka chwil straciliśmy pewność siebie, ale udało nam się wrócić na nasz najwyższy poziom i stworzyć więcej okazji. Zabrakło nam trochę przekonania. Musimy nad tym popracować i to poprawić, ponieważ mieliśmy wiele okazji, ale nie udało nam się ich wykorzystać - dodał.
Mimo że rewanż rozegrany zostanie za tydzień na City Ground w Nottingham, reprezentant Polski wierzy w końcowy triumf. Role się jednak odwróciły i przed drugim meczem to ekipa z Premier League wskazywana jest jako faworyt do awansu.
- Pokazaliśmy już, że potrafimy grać w dobrą piłkę nożną, zarówno u siebie, jak i na trudnych boiskach, takich jak VfB Stuttgart, Benfica czy Sporting. Nie boimy się i jesteśmy pewni siebie w tym, co robimy, więc jesteśmy groźną drużyną - podsumował stoper FC Porto.
Rewanżowe starcie pomiędzy Nottingham Forest i FC Porto odbędzie się w czwartek 16 kwietnia. Pierwszy gwizdek arbitra o godzinie 21:00.










![La Liga: FC Barcelona - Real Betis. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSCP5NGB8APQL-C401.webp)
