Wielki mecz dla reprezentantów Polski. Padło ostrzeżenie
Jan Bednarek i Jakub Kiwior mogą dziś zrobić krok w stronę awansu do półfinału Ligi Europy, a na drodze FC Porto staje Nottingham Forest. - Jestem ciekaw, jak ta potyczka będzie wyglądała, ale czuję, że oba zespoły będą zdobywały bramki - mówi Interii Radosław Majewski, który dla Nottingham zagrał 162 mecze. Pierwsze spotkanie ćwierćfinału dziś w Porto o godz. 21. Transmisja w Polsat Sport Premium 1.

To kolejna odsłona bitwy portugalsko-angielskiej w europejskich pucharach. We wtorek Arsenal wygrał na wyjeździe ze Sportingiem Lizbona (1:0) i mocno przybliżył się do półfinału, a dziś tą samą drogą chce pójść Nottingham.
Zarówno Anglicy, jak i Portugalczycy znajdują się w sytuacji, która może jednak sprawić, że nawet ćwierćfinał Ligi Europy zostanie potraktowany drugorzędnie. FC Porto w walce o mistrzostwo Portugalii musi bowiem odpierać ataki rywali (jest liderem i ma pięć punktów przewagi nad Sportingiem Lizbona, ale też jeden mecz rozegrany więcej), z kolei Nottingham broni się przed degradacją (ma trzy punkty przewagi nad strefą spadkową).
- Ale w Nottingham nie ma czegoś takiego, jak przykładanie większej wagi do ligi czy pucharów. Grają na dwóch frontach, do tego w końcu mają trenera, który do nich trafił [Vítor Pereira objął drużynę niespełna dwa miesiące temu - przyp. red.]. Kibice zaczynają widzieć potencjał na wyjście z dolnej strefy tabeli. Ostatnio pokonali i wyprzedzili w tabeli Tottenham, a to może na nich podziałać mobilizująco - podkreśla Majewski.
Dobra wiadomość dla Kiwiora i Bednarka jest taka, że Nottingham w tym sezonie w ofensywie jakoś wybitnie nie błyszczy. W lidze strzela średnio jedną bramkę na spotkanie, a mniej skuteczna pod tym względem jest tylko ekipa Wolves, ostatni zespół Premier League. Lepiej Anglicy spisują się w Lidze Europy, bo w fazie ligowej strzelali średnio dwie bramki na mecz, podobnie w 1/16 finału (3:0 i 1:2 z Fenerbahce). Za to w 1/8 odprawili FC Midtjylland po rzutach karnych (w meczach było 0:1 i 2:1).
Majewski przestrzega jednak polskich obrońców przez lekceważeniem siły ofensywnej Anglików.
Czuję, że oba zespoły będą strzelały bramki. Oba mają niezłych napastników, w Nottingham warto zwrócić uwagę na Igora Jesusa, który świetnie potrafi utrzymywać się przy piłce. Do tego Morgan Gibbs-White jest w formie przez niemal cały sezon, a w środku mają jeszcze świetnego Elliota Andersona. Nottingham zmontowało ciekawy zespół, a teraz przestali głupio tracić bramki – podkreśla były reprezentant Polski.
FC Porto fazę ligową LE skończyło na piątym miejscu, czyli nad Nottingham (13.) i dzięki temu do fazy pucharowej dołączyło już na etapie 1/8 finału, w którym wyeliminowało VfB Stuttgart (2:1 i 2:0). Z kolei zwycięzca portugalsko-angielskiej bitwy w walce o finał zmierzy się z wygranym potyczki Bologna - Aston Villa.
- Wszystko raczej rozstrzygnie się w drugim meczu w Nottingham i w sumie sam jestem ciekaw, jak Porto zaprezentuje się na tle zespołu z Premier League - zaznacza Majewski.
Mecz z trybun będzie oglądał Oskar Pietuszewski, który nie został zgłoszony do Ligi Europy.
FC Porto - Nottingham Forest. Gdzie i kiedy oglądać mecz?
Dziś pierwsze spotkanie ćwierćfinału Ligi Europy FC Porto - Nottingham Forest. Mecz o godz. 21, transmisja w Polsat Sport Premium 1.
Piotr Jawor













