Andrzej Klemba, Interia: Pamiętasz swój jedyny występ w Górniku Zabrze w europejskich pucharach?
Rafał Wolsztyński, napastnik Sparty Katowice: Oczywiście, zbiegło się to ze świetnym okresem Górnika, w którym miałem swój udział. Najpierw awansowaliśmy do Ekstraklasy, a potem od razu w pierwszym sezonie zakwalifikowaliśmy się do europejskich pucharów i zagraliśmy w eliminacjach. Tak że naprawdę super. Wtedy wróciłem po kontuzji i było mi dane zagrać z Zareą Bielce. Bardzo fajne przeżycie. Teraz Górnik jest w jeszcze lepszym miejscu i ma jeszcze lepszy czas. Stoi przed szansą, by coś osiągnąć. Nie będzie łatwo, bo Ferencvaros to jest bardzo ciekawy przeciwnik.
Już w meczach z Fenerbahce Stambuł Górnik pokazał się z dobrej strony. Był skazywany na pożarcie, tymczasem postawił się faworytom.
- Rzeczywiście wielu myślało, że to będzie jednostronna rywalizacja. Była duża nadzieja, że w Zabrzu dojdzie do dogrywki, ale finalnie tak się nie stało. Szkoda. Teraz znów zagrają rewanż u siebie i jest szansa na to, żeby strzelić bramkę. Wtedy mecz jakby zacznie się od początku. Górnik zawsze do spotkania podchodzi z planem. Michal Gasparik jest trenerem, który przygotowuje się pod każdego rywala, wierzę, że coś wymyśli pod Ferencvaros i będą w stanie zdobyć gola, a potem wynik ułoży się na korzyść Górnika. W pierwszym meczu Ferencvaros był częściej przy piłce, stworzył sporo okazji, ale nie było tak, że Górnik tylko się bronił. Też miał kilka dogodnych sytuacji. W Ekstraklasie pokonali Radomiaka i to powinien być pozytywny bodziec przed rewanżem. Jeśli poprawi skuteczność, to powinno być dobrze.
Po wielu miesiącach negocjacji Lukas Podolski przejął Górnika. Widać, że klub wchodzi na wyższy poziom?
- Wreszcie do tego doszło. Mam wrażenie, że w końcu są ludzie na właściwych miejscach i każdy wie, co ma robić. Nareszcie ma to ręce i nogi. Wydaje mi się, że wzięły się za to kompetentne osoby, które po prostu znają się na swojej robocie. Od Podolskiego przez prezesa, dyrektora sportowego po sztab trenerski i piłkarzy. Oczywiście najważniejsze jest to, co na boisku, a z tym jest całkiem nieźle. To, jak ostatnio wygląda Górnik sportowo i cała otoczka wokół niego, to na pewno nie jest przypadek.
Nazwisko Podolski pomaga i otwiera drzwi?
- Myślę, że to wielka wartość mieć w klubie tak znanego człowieka. Oczywiście na wszystkim się nie zna, ale grał w wielu zespołach i wie, jak dzielić zadania. Choćby komunikacja i social media. Kiedyś to był jeden człowiek, a teraz jest grupa ludzi, która się tym zajmuje. Naprawdę od moich czasów Górnik mocno się rozwinął. To jest ta mądrość, by nie brać wszystkiego na swoje barki, ale powierzyć sprawy ludziom, którzy się na tym znają.
Wydaje się, że Górnik jest na dobrej drodze, by wrócić na europejskie salony?
- To, co dzieje się wokół klubu teraz i te niezłe występy w europejskich pucharach to jest przedsmak tego, co Górnik chciałby robić w każdym sezonie. Apetyty na pewno są takie, by grać w nich jak najczęściej i kwalifikować się do fazy ligowej. Zaczynamy jednak powoli, krok po kroku, a Liga Mistrzów byłaby wielkim sukcesem. Oczywiście Górnik nie jest hegemonem, jeśli chodzi o finanse, ale buduje swoją markę. Ma na to pomysł. Potrafi wynaleźć nieoczywistych piłkarzy i na nich zarobić. Wydaje mi się, że budżet będzie rósł, Górnik będzie wzmacniany w mądry sposób i w Ekstraklasie będzie bił się o najwyższe cele. A to da grę w europejskich pucharach.




















