Standard Liege - Benfica Lizbona 2-2 w 6. kolejce Ligi Europy
Standard Liege zremisował z Benficą Lizbona 2-2 w ostatnim 6. meczu w grupie D Ligi Europy. Spotkanie nie miało najwyższej temperatury, bo już przed ostatnią kolejką Benfica oraz Rangers FC zapewnili sobie awans do 1/16 finału tych rozgrywek. Niemniej gospodarze pożegnali się z podniesioną głową, opuszczając ostatnie miejsce, na którym wylądował Lech Poznań. Z kolei Portugalczycy pozostali na drugiej lokacie.

Przed czwartkowymi meczami otwarte pozostawało tylko pytanie, z których miejsc awansują Portugalczycy oraz Szkoci, a na których lokatach z europejskimi pucharami pożegnają się Lech Poznań i Standard Liege.Rozpoczynając mecz w Liege gospodarze zajmowali ostatnie miejsce, zaś Benfica była wiceliderem, mając tyle samo punktów co "Rangersi", ale minimalnie gorszy bilans bezpośrednich meczów.W Belgii szybko rozpoczęło się strzelanie, nieoczekiwanie od gola dla Standardu. W 12. minucie na listę strzelców wpisał się 19-letni Nicolas Raskin, który mocnym uderzeniem głową w polu karnym sfinalizował dośrodkowanie z prawego skrzydła od Laurenta Jansa. Radość miejscowych jednak nie trwała długo.
Już cztery minuty później był wynik 1-1. Bramką odpowiedział Everton, również strzałem głową, którego bardzo dobrym podaniem, przy okazji wyciągając z bramki golkipera, obsłużył Adel Taarabt.
W drugiej połowie ponownie byliśmy świadkami niespodzianki. Piłkarze Standardu w 60. min znów cieszyli się z prowadzenia. Mocny strzał zza pola karnego oddał Abdoul Tapsoba, ale bramkarz Helton Leite pewnie by sobie z tą piłką poradził. Szczęście strzelca polegało jednak na tym, że po drodze piłka odbiła się od jednego z obrońców i rykoszet zmylił golkipera, który już nie zdążył zareagować.
Odpowiedź przyjezdnych mogła być piorunująca! Kilkanaście sekund później w polu karnym obrońcę wymanewrował Darwin Gabriel Nunez Ribeiro, ale z ostrego kąta zdołał trafić jedynie w słupek.Kilka minut później wielce kontrowersyjną decyzją podjął sędzia główny, dyktując dyskusyjny rzut karny dla lizbończyków. Do piłki podeszła gwiazda zespołu, Portugalczyk Pizzi i bardzo pewnym, technicznym strzałem doprowadził do remisu 2-2. Na zegarze była 67. minuta.
W drugiej minucie doliczonego czasu piłkę meczową miał na nodze Pizzi. 31-latek otrzymał doskonałe podanie, miał przed sobą bramkarza, ale z kilku metrów na siłę huknął w poprzeczkę.
AG








