Skorupski na ustach Włochów. Naprawdę to napisali. Sygnał dla Urbana przed barażami
Łukasz Skorupski przeżywał ostatnio nieco trudniejszy czas. Polak daleki był od swoje najwyższej formy. Trener jednak nie przestał mu ufać. Bramkarz reprezentacji Polski wyszedł w pierwszym składzie na spotkanie barażowe Ligi Europy z Brann. Bologna wygrała 1:0, a Skorupski znacząco się do tego przyczynił. "Uratował mecz dwiema kluczowymi paradami" - czytamy na portalu "tuttomercatoweb.com".

Przed startem tego sezonu najlepszą pozycję w bramce reprezentacji Polski zdawał się mieć Łukasz Skorupski. To właśnie na niego postawił bowiem wcześniejszy selekcjoner. Dla Michała Probierza "Skorup" był jedynką, choć na jego miejsce czekała dwójka młodych "wilczków".
Mowa rzecz jasna o duecie Kamil Grabara - Marcin Bułka. Ten drugi jak na razie wypadł z potencjalnej rywalizacji z powodu kontuzji kolana. Na placu boju pozostali więc tylko Skorupski i Grabara, a starszy z bramkarzy nie przeżywał ostatnio zbyt dobrego czasu, jeśli chodzi o występy na poletku klubowym.
Sygnał dla Jana Urbana. Baraże już za rogiem
Trener Bolonii nie stracił jednak do niego zaufania i postawił na Skorupskiego między słupkami w bardzo ważnym wyjazdowym meczu fazy barażowej Ligi Europy z Brann. Włoski zespół wygrał 1:0, a sam Skorupski odwdzięczył się dobrym występem, co widać po ocenach włoskich mediów.
Portal "tuttomercatoweb.com" wystawił Polakowi notę siedem. "Uratował mecz dwiema kluczowymi paradami po około dwudziestu minutach gry, w tym jedną twarzą. To była odpowiedź równie ważna, jak gol Castro, który przesądził o losach meczu. Był też czujny na strzały, które padały w jego stronę w drugiej połowie" - czytamy w uzasadnieniu.
Ocenę o pół stopnia niższą bramkarz reprezentacji Polski otrzymał od dziennikarzy "sport.virgilio.it". "Świetny, odważny i pełen szczęścia w pierwszej połowie, kiedy uratował Bolonię przed potencjalnym remisem 1:1 z Brann, broniąc dwukrotnie. Przy drugiej próbie został uderzony w głowę, a piłka poszybowała niesamowicie wysoko nad poprzeczką" - uzasadniono.
Tę samą notę Skorupskiemu wystawili także analizujący ten mecz dla włoskiego Eurosportu. "Prawie nigdy był wzywany do pracy, ale to "prawie" robi ogromną różnicę: jego podwójna obrona strzałów Myhre'a i Thorsteinssona w pierwszej połowie była decydująca" - podsumowano.
Z polskiej perspektywy każdy dobry występ Skorupskiego musi cieszyć. W końcu już za nieco ponad miesiąc Biało-Czerwoni zagrają o udział w mistrzostwach świata 2026. Nie jest wykluczone, że Jan Urban chciałby postawić właśnie na Skorupskiego, choć forma Grabary też może mieć spore znaczenie.











