Matty Cash w centrum pogromu, Włosi zmiażdżeni w hicie. Awans Polaka faktem
Pierwsze starcie Aston Villi z Bologną w ramach ćwierćfinału Ligi Europy zakończyło się wynikiem 3:1 dla zawodników z Wysp Brytyjskich. Rewanżowe spotkanie tych ekip odbyło się natomiast 16 kwietnia. W zasadzie rywalizacja rozstrzygnęła się już w pierwszej połowie, w której to gracze Aston Villi zdobyli aż 3 bramki. Druga odsłona była więc tylko formalnością. W niej gospodarze powiększyli swoją przewagę o kolejnego gola, pieczętując tym samym swój awans do półfinału Ligi Europy.

Aston Villa zajęła 2. miejsce w tegorocznych zmaganiach ligowych Ligi Europy. To dało ekipie Matty'ego Casha automatyczny awans do 1/8 finału tego europejskiego trofeum. Tam "The Villans" dość pewnie pokonali graczy francuskiego Lille (1:0 w pierwszym meczu oraz 2:0 w rewanżu).
To naturalnie dało im przepustkę do dalszej fazy rozgrywek, gdzie już czekali zawodnicy włoskiej Bolognii. Zespół Łukasza Skorupskiego wpierw pokonał graczy Brann (1:0 w pierwszym meczu oraz 1:0 w rewanżu), aby następnie zaliczyć dreszczowiec w dwumeczu z AS Romą (1:1 w pierwszym meczu oraz 4:3 w rewanżu).
Pierwsze starcie Aston Villi z Bologną odbyło się 9 kwietnia. Wówczas lepsi okazali się gracze z Wysp Brytyjskich. Wynik 3:1 dał im wiele komfortu przed meczem rewanżowym, który dodatkowo rozgrywali na własnym terenie.
Trzy gole w pierwszej połowie. Dramat Włochów stał się faktem
Pierwsze minuty tego starcia upływały pod znakiem wyczuwania się zawodników obydwu ekip. Niemniej widać było, że to gospodarze aspirują do bycia dominującą stroną pojedynku. Mimo to, obydwa zespoły miały szanse pod bramką rywali, lecz w początkowym stadium meczu mocno zawodziło wykończenie.
Impas został przełamany dopiero w 16. minucie. Wówczas Aston Villa popisała się składną akcją pod bramką rywali. Wymiana podań spowodowała, że w stuprocentowej sytuacji znalazł się Ollie Watkins. Anglik musiał jedynie dołożyć nogę do fenomenalnie wystawionej futbolówki. Snajper Aston Villi wywiązał się z tego zadania perfekcyjnie.
Raptem kilka chwil później Martin Vitik dopuścił się zagrania ręką we własnym polu karnym. VAR momentalnie przywołał arbitra, aby obejrzał powtórkę tej sytuacji. Po chwili werdykt był jasny - rzut karny dla Aston Villi. Do egzekwowania "jedenastki" podszedł Morgan Rogers, jednak jego strzał został wybroniony przez Federico Ravaglię.
Radość Włochów była wielka, lecz nie trwała długo. Tuż po paradzie Aston Villa przeprowadziła akcję, przy której włoski bramkarz popełnił błąd w ustawieniu. Wykorzystał to Emiliano Buendia, zdobywając drugą bramkę dla gospodarzy.
Kolejne minuty były jednak nieco bardziej wyrównane. Gracze Bolognii kilka razy mieli szansę zagrozić bramce Aston Villi. Nie byli jednak w stanie sfinalizować swoich ataków. To zemściło się na nich w 39. minucie, kiedy to Morgan Rogers naprawił błąd, popełniony przy wykonywaniu rzutu karnego. Tym samym, chwilę przed przerwą zdobył on trzecią bramkę dla swojego zespołu.
W samej końcówce pierwszej połowy VAR sprawdzał jeszcze możliwość kolejnego potencjalnego rzutu karnego. Tym razem arbiter nie wskazał jednak na wapno, zmniejszając wymiar kary otrzymanej przez włoskich piłkarzy.
W drugiej połowie tempo gry znacznie zmalało. Aston Villa wciąż napierała, choć ich ataki cechowały się mniejszą intensywnością. Włosi z kolei wciąż próbowali znaleźć sposób, na zdobycie honorowego gola. Ta sztuka przychodziła im z ogromnym trudem.
W grze Aston Villi widać było przejawy nonszalancji, co z pewnością mocno irytowało piłarzy Bolognii. Byli oni jednak kompletnie bezradni wobec świetnej defensywy "The Villans". Ostatecznie wynik uległ zmianie tuż przed końcem spotkania. Czwartą bramkę dla Aston Villi dołożył Ezri Konsa, dobijając gwóźdź do trumny Bolognii.












