Legenda na meczu Matty'ego Casha. Od lat kibicuje rywalom
W czwartkowy wieczór Matty Cash zaliczył kolejny występ w barwach klubu Aston Villa. Jego drużyna pokonała na wyjeździe FC Basel w szóstej rundzie Ligi Europy, wygrywając 2:1. Wszystkiemu z trybun stadionu St. Jakob-Park przyglądał się legendarny zawodnik tenisa, który od lat wiernie kibicuje szwajcarskiej ekipie z Bazylei.

Matty Cash, jeden z najbardziej rozpoznawalnych reprezentantów Polski w piłce nożnej ostatnich lat, od 2020 roku jest zawodnikiem Aston Villa, do której trafił z Nottingham Forest. Dynamiczny boczny obrońca szybko stał się ważną postacią zespołu z Birmingham, a w czwartkowym meczu Ligi Europy z FC Basel wybiegł na murawę w wyjściowym składzie. Spotkanie zapowiadało się interesująco nie tylko ze względu na sportową stawkę, ale także na wyjątkowego gościa, który pojawił się na trybunach stadionu St. Jakob-Park.
Roger Federer na meczu FCB - Aston Villa. Po ostatnim gwizdku nie miał powodów do radości
Wśród kibiców zasiadł bowiem Roger Federer - ośmiokrotny mistrz Wimbledonu i żywa legenda światowego tenisa. Choć jego obecność wzbudziła ogromne poruszenie, szybko okazało się, że sympatie Federera nie leżą po stronie Aston Villa. Szwajcar przyjechał na stadion, by wspierać FC Basel, a więc drużynę rywali Casha i spółki. Nic dziwnego - tenisista nigdy nie ukrywał swojego oddania klubowi ze swojego rodzinnego miasta i wykorzystuje sportową emeryturę, by częściej pojawiać się na meczach ulubionej ekipy.
Federer od lat podkreśla, że jego więź z FCB jest wyjątkowa. Jak wspominał przy okazji 125-lecia klubu, futbol towarzyszył mu od najmłodszych lat, a pierwsze mecze oglądał jeszcze na starym stadionie, wybierając miejsca, gdzie było najmniej ludzi. Jego pierwszym piłkarskim idolem był Karli Odermatt, później Christian Gimenez i Massimo Ceccaroni - postacie, które ukształtowały jego kibicowskie spojrzenie.
Choć Federer na każdych zawodników w koszulce FC Basel patrzy z dumą, tym razem nie miał powodów do radości. Spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia Aston Villi po trafieniu Evanna Guessanda, a po krótkim wyrównaniu Flaviusa Daniliuca, angielski zespół ponownie wyszedł na prowadzenie dzięki bramce Youriego Tielemansa. "The Villans" ostatecznie dowieźli zwycięstwo 2:1, a legendarny tenisista musiał pogodzić się z porażką ukochanego klubu, choć mógł przynajmniej cieszyć się emocjami, jakie zafundował mu wieczór w St. Jakob-Park.











