O tym, że spotkanie Kl Klaksvik - Lech Poznań nie rozpocznie się zgodnie z planem wiadomo już od co najmniej kilku godzin. Zmiana w harmonogramie spowodowana jest nie dotarciem polskiej drużyny o czasie na Wyspy Owcze. To nie efekt zaniedbań. Bezpieczne lądowanie samolotów w kraju, gdzie odbędzie się potyczka uniemożliwia mgła. Właśnie dlatego maszyna z piłkarzami "Kolejorza" została zawrócona.
"Warunki atmosferyczne, które panują aktualnie na Wyspach Owczych, uniemożliwiły lądowanie naszego samolotu w Vagar. Zostaliśmy przekierowani do Bergen w Norwegii i tutaj będziemy czekać na decyzje odnośnie dalszej podróży. Pozostajemy w kontakcie z UEFĄ w sprawie dokładnej godziny oraz terminu rozegrania meczu" - mogliśmy przeczytać tuż przed 12:00 w mediach społecznościowych Lecha.
Pomimo przeciwności losu, wciąż trwają starania, by oba zespoły spotkały się dzisiaj na boisku. Po kilkugodzinnej przerwie podróż przedstawicieli "Kolejorza" została wznowiona. To oficjalna informacja, ponieważ podzielił się nią z kibicami sam klub. "Ruszamy w kierunku Wysp Owczych. Jeśli podróż przebiegnie zgodnie z planem, mecz z Kl Klaksvik rozegramy dziś o 21:45 czasu polskiego" - ogłoszono na platformie X.
Transferowa bomba na horyzoncie. Zdecydowali ws. gwiazdy mundialu
Mecz Kl Klaksvik - Lech Poznań może odbyć się w czwartek. Kibiców czeka długi wieczór
Do wspomnianych słów dorzucono także krótkie wideo przedstawiające piłkarzy wchodzących powoli na pokład samolotu. Teraz pozostaje wszystkim trzymać kciuki, by złe warunki nieco odpuściły i UEFA potwierdziła nową godzinę rozegrania starcia. Starcia zresztą bardzo ważnego, gdyż zwycięzca dwumeczu znajdzie się w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Europy oraz zapewni sobie minimum występy w Lidze Konferencji.
Na szczęście z podobnymi problemami nie mierzą się pozostałe kluby z kraju nad Wisłą. Górnik Zabrze, Jagiellonia Białystok oraz Raków Częstochowa swoje potyczki rozpoczną zgodnie z planem. Tekstowe relacje na żywo w Interia Sport.










