Kuriozalny "samobój" w meczu Porto. Bednarek mógł tylko patrzeć [WIDEO]
Wieczorem 9 kwietnia ekipa FC Porto - z Janem Bednarkiem w wyjściowym składzie - podeszła do pierwszej odsłony swych ćwierćfinałowych zmagań w Lidze Europy przeciwko Nottingham Forest i rywalizacja ta zaczęła się dla "Smoków" całkiem nieźle, ale po ich pierwszym golu już niebawem straciły one... kuriozalną wręcz bramkę samobójczą, która wpadła na konto Martima Fernandesa.

FC Porto na tym etapie sezonu wciąż dzielnie walczy na aż trzech frontach - niebawem zagra rewanż w półfinale krajowego pucharu przeciwko lizbońskiemu Sportingowi, a w portugalskiej ekstraklasie na ten moment ekipa z Estadio do Dragao zmierza wprost po mistrzostwo.
Do tego pozostaje jeszcze Liga Europy - i tu wieczorem 9 kwietnia "Smoki" podeszły do pierwszej odsłony ćwierćfinałowego współzawodnictwa przeciwko Nottingham Forest. Współzawodnictwa, w którym to właśnie podopieczni Francesco Farioliego otworzyli wynik.
Gol FC Porto, a potem ogromna pomyłka. Jan Bednarek mógł się tylko przyglądać
Doszło do tego już w 11. minucie, kiedy to William Gomes pewnie wykończył z bliska podanie z lewej franki ze strony Gabriela Veigi. Radość w szeregach FCP nie mogła jednak potrwać przesadnie długo...
Już w 13. minucie doszło bowiem do prawdziwie kuriozalnego trafienia samobójczego - Martim Fernandes próbował podawać do własnego bramkarza, ale zrobił to dość mocno, a będący na wysuniętej pozycji Diogo Costa nie zdołał opanować futbolówki i nieszczęście było gotowe. Wszystkiemu mogli się jedynie bezradnie przyglądać Jan Bednarek i reszta jego kompanów z Porto.
Liga Europy. Kiedy rewanż Nottingham - Porto?
Rewanżowa rywalizacja między "Os Dragoes" i "The Reds" odbędzie się 16 kwietnia. Triumfator zagra potem w Lidze Europy z lepszym z pary Bologna - Aston Villa. Finał LE zaplanowano na 20 maja.












