Koszmarny występ Bednarka. Tego w Portugalii mu nie zapomną, dramat Polaka
FC Porto zimą uznało, że Oskar Pietuszewski nie przyda się zespołowi w rozgrywkach Ligi Europy. Ze względu na regulaminowe ograniczenia Polaka nie oglądamy w tym turnieju. W ćwierćfinale rozgrywek Porto trafiło na angielskie Nottingham Forrest. Pierwszy mecz w Portugalii zakończył się remisem 1:1. Przed rewanżem Anglicy byli faworytami. Ich sytuacja poprawiła się po czerwonej kartce dla Jana Bednarka. Ostatecznie gospodarze wygrali 1:0 i zagrają w półfinale.

FC Porto rozgrywa znakomity sezon jeśli chodzi o poletko portugalskie. Zespół prowadzony przez Francesco Fariolego wyrósł na ekipę, która broni praktycznie doskonale. W rozgrywkach ligowych po 29 kolejkach "Smoki" mają na koncie ledwie czternaście straconych goli.
Liderują tabeli ligi portugalskiej z dorobkiem 76 punktów i przewagą pięciu oczek nad drugim Sportingiem, który ma do rozegrania zaległy mecz. Wielki udział w tym ma polski tercet. Jan Bednarek i Jakub Kiwior są filarami defensywy ekipy z Portugalii, z kolei Oskar Pietuszewski wyrósł na gwiazdę ataku.
Porto odpada z Ligi Europy. Fatalny występ Bednarka
W rozgrywkach Ligi Europy Porto awansowało już do ćwierćfinału, ale cel bez wątpienia jest dalej. "Smokom" w Europie nie pomoże jednak Oskar Pietuszewski. Polak nie został bowiem zarejestrowany do gry. W pierwszym meczu ćwierćfinałowym zaś Porto zremisowało z Nottingham Forest 1:1, marnując aż cztery "duże szanse".
W rewanżu na angielskim stadionie faworytami byli gospodarze, a w składzie mieliśmy jednego Polaka - Jana Bednarka. Występ doświadczonego reprezentanta Polski bardzo szybko się jednak zakończył. Bednarek już w ósmej minucie meczu obejrzał czerwoną kartkę za brutalny atak na kolano Wooda.
Jakby tego było mało gospodarze błyskawicznie wykorzystali swoją przewagę liczebną. Już w 12. minucie gola na 1:0 strzelił Gibbs-White, któremu wydatnie pomógł w tej sytuacji rykoszet. Porto miało swoje sytuacje, ale nie zdołało ich wykorzystać. Do przerwy mieliśmy więc wynik 1:0, który dawał awans ekipie z Anglii.
Na drugą połowę Porto wyszło w mocno przemeblowanym składzie. Farioli desygnował do gry aż czterech nowych zawodników. W tym gronie znalazło się miejsce dla Jakuba Kiwiora. Goście drugą połowę zaczęli od bardzo mocnego akcentu. Sytuację stuprocentową miał Gomes. Strzał Brazylijczyka w 55. minucie skończył się na poprzeczce.
W końcówce Porto miało jeszcze przynajmniej jedną znakomitą szansę. Znów jednak strzał zatrzymał się na aluminium. Gospodarze również wykreowali sobie kilka okazji, ale albo je marnowali albo bardzo dobrze bronił Diogo Costa. Ostatecznie sprawiło to, że Nottingham "dowiozło" wynik 1:0 i zagra w półfinale Ligi Europy.











