W pierwszym starciu ze szkockim rywalem Jagiellonia pokazała się z bardzo dobrej strony, wygrywając u siebie 2:1. Co ciekawe, przed rewanżem nawet część brytyjskich ekspertów prognozowała awans Białostoczan. Taką wizję trzeba było jednak zrealizować na trudnym terenie.
Ewentualny triumf w dwumeczu gwarantował "Żubrom" grę co najmniej w zasadniczej fazie Ligi Konferencji. Ekipa z Podlasia nie stawiała jednak na minimalizm. W czwartkowy wieczór liczyła się tylko Liga Europy.
Rangers FC - Jagiellonia. Cios za cios na Ibrox Stadium. Wrota Europy sforsowane
- Nie przylecieliśmy przetrwać, ale wygrać i awansować dalej. To jest nasz cel. Przed nami próba, która nas czeka i z której się cieszymy. Jeżeli chcemy grać wyżej niż tylko Liga Konferencji, to musimy wygrywać na dużych stadionach z dużymi firmami. Nie uciekniemy od tego - tymi słowami budował mental swojego zespołu trener Adrian Siemieniec.
Tymczasem gospodarze mogli objąć prowadzenie już w pierwszych minutach. Dwukrotnie udanymi interwencjami zagrożenie zażegnywał jednak Sławomir Abramowicz. Zatrzymał uderzenia Emmanuela Fernandeza i Lawrence'a Shanklanda.
Krótko przed upływem kwadransa "Jagę" od szczęścia dzieliły tylko centymetry. Piłka trafiła w słupek bramki Rangersów. W tej sytuacji uderzał Jesus Imaz.
Kiedy jednak ręką we własnym polu karnym zagrał Yuki Kobayashi, zrobiło się niesympatycznie. Po analizie VAR arbiter podyktował "jedenastkę". Shankland uderzył jak należy i straty z pierwszego meczu zostały odrobione. Była 19. minuta gry.
Do przerwy optyczną przewagę utrzymywali gospodarze. Nie zdołali jednak podwyższyć prowadzenia. Losy spotkania miały się rozstrzygnąć w drugiej odsłonie.
Po zmianie stron "Jaga" raziła brakiem precyzji w grze. Rywale nie stosowali agresywnego pressingu, a i tak nie mieli większych problemów z odbiorem piłki. Nie potrafili jednak zadać decydującego ciosu.
Zrobiła to Jagiellonia w 65. minucie. To nie była składna i harmonijnie przeprowadzona akcja. Nie miało to jednak żadnego znaczenia - po centrze Andersa Klynge piłkę do bramki wpakował Nik Prelec i zrobiło się 1:1!
Ekipa z Glasgow zawisła w tym momencie nad przepaścią. Czas pracował teraz dla Jagiellonii. Na trybunach kibice z Białegostoku niemal całkowicie zdominowali dopingiem miejscowych.
Stracony gol podciął gospodarzom skrzydła. Desperackie próby zdobycia drugiej bramki nie przyniosły rezultatu. Remis oznacza, że polska ekipa zostaje w Europie do końca roku. Ligę Konferencji ma już pewną. O fazę zasadniczą Ligi Europy zagra jeszcze z Iberią 1999 Tbilisi.













![Siatkarze rozpoczęli walkę o medale ME. Oto akcje pierwszego dnia [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N9VMV9HNWK3PC-C401.webp)
