Jagiellonia Białystok jako ostatnia z polskich klubów zaczęła grę w eliminacjach europejskich pucharów, co zawdzięcza wysokiej pozycji PKO BP Ekstraklasy w rankingu UEFA. Rywalem "Dumy Podlasia" w pierwszym meczu eliminacji Ligi Europy była drużyna Rangers FC, czyli dawne Glasgow Rangers.
Gol samobójczy, a potem dwie odpowiedzi Jagiellonii. Trzy gole do przerwy w Białymstoku
Spotkanie dla Jagiellonii zaczęło się bardzo pechowo, bo od trafienia samobójczego. Już w 4. minucie Rangersi przeprowadzili akcję złożoną z wielu podań. Na lewym skrzydle grę przyspieszyli Mohammed Diomande i Tuur Rommens. Ten drugi dośrodkował piłkę ze skraju pola karnego na dalszy słupek i tam niefortunnie do własnej siatki skierował ją Guilherme Montoia.
Bezpośrednio po golu goście mieli nieco inicjatywę po swojej stronie, ale to "Jaga" znalazła drogę do bramki. W 13. minucie indywidualną akcję na lewej stronie przeprowadził Kajetan Szmyt. Skrzydłowy wrzucił piłkę w pole karne, tam najprawdopodobniej jeden Rangersów zahaczył delikatnie piłkę nogą, a ta wpadła do siatki w przy dalszym słupku. Trafienie, mimo prawdopodobnego delikatnego draśnięcia, które nie wpłynęło znacząco na lot piłki, ostatecznie zaliczono Szmytowi.
To był moment, w którym Jagiellonia zaczęła już dyktować warunki na murawie i bardzo szybko spuentowała swoją przewagę kolejnym golem. Białostoczanie w 21. minucie przechwycili piłkę na własnej połowie i wyprowadzili kontratak. Akcja została przeprowadzona prawym skrzydłem, gdy Sergio Lozano posłał podanie do Nika Preleca. Ten dośrodkował piłkę w pole karne na 11. metr, gdzie strzelał Jesus Imaz. Bramkarz Rangersów zdołał jednak obronić to uderzenie, ale blisko był Szmyt, który "dobijał" i zanotował drugie trafienie w tym spotkaniu.
W 37. minucie piłkarze Jagiellonii znów mieli dobrą okazję na strzelenie bramki. Imaz podał na prawe skrzydło do Rodrigo Conceicao, który wszedł z piłką w pole karne. Portugalczyk jednak zamiast uderzyć w kierunku dalszego słupka, lub podać do dobrze ustawionych Imaza i Preleca, trafił jedynie w boczną siatkę.
W 42. minucie groźnie było w polu karnym Jagiellonii. Bliski okazji do strzału był Tochi Chukwuani, ale świetną interwencją wślizgiem popisał się Yuki Kobayashi, który nie sfaulował rywala. "Jaga" przed przerwą miała jeszcze jedną szansę. Na bramkę Rangersów lewą nogą uderzał Prelec, a po drodze był rykoszet, który sprawił, że piłka zmieniła swój tor lotu. Bramkarz gości z problemami, ale jednak zdołał uchronić swój zespół przed utratą trzeciego gola.
Do przerwy Jagiellonia prowadziła zatem 2:1 i była wyraźnie lepszym zespołem przez pierwsze 45 minut. Tak naprawdę miała mecz pod kontrolą a goście, choć zanotowali trafienie, to jednak tylko samobójcze i poza tym nie potrafili poważnie zagrozić Sławomirowi Abramowiczowi.
Jagiellonia wygrywa z Rangers FC. Skromna zaliczka Białostoczan przed rewanżem
Po powrocie na murawę "Jaga" nieco oddała inicjatywę Rangersom, ale w sposób kontrolowany. Gospodarzom brakowało zwłaszcza dokładności w podaniach, a Szkoci coraz bardziej się rozkręcali. W 60. minucie Lozano zagrał nieodpowiedzialnie w środku boiska, co przyniosło stratę i szybką kontrę gości. Na szczęście bez konsekwencji, choć strzału z daleka próbował jeszcze Thelo Aasgaard.
Gra w kolejnych minutach była dość szarpana. Oba zespoły potrafiły stworzyć zamieszanie pod lub w polu karnym rywala, ale brakowało sytuacji strzałowych. Dopiero w 67. minucie udało się oddać celny strzał na bramkę. Jagiellonia cierpliwie wymieniła kilkanaście podań, aż piłka z jednego końca pola karnego trafiła na drugie do Szmyta, lecz tym razem skrzydłowy "Dumy Podlasia" uderzył tak, że Ivor Pandur nie miał problemów z jego obroną.
Ta sytuacja napędziła gospodarzy. Już minutę później bardzo klarownej sytuacji na gola nie wykorzystał Imaz. Norbert Wojtuszek posłał mu płaskie podanie z prawego skrzydła na ósmy metr przed bramką i Hiszpan uderzył lewą nogą bez przyjęcia, ale piłka jedynie minęła lewy słupek.
W 72. minucie swoją szansę mieli piłkarze z Glasgow. Uderzenia z 16. metra centralnie przed bramką próbował Diomande, ale Kobayashi do spółki z Montoią zdołali jednak zablokować ten strzał, wyręczając Abramowicza.
W 81. minucie Ross McCrorie był o krok od wyrównania po świetnie obronionym uderzeniu Findlay'a Curtisa przez Abramowicza, ale jego strzał zablokował Kobayashi. Ostatnie minuty wyraźnie należały do Rangersów, którzy szukali wyrównania.
Ostatecznie wynik do końca nie uległ zmianie. Mecz zakończył się zwycięstwem 2:1 Jagiellonii, a jego bohaterem okazał się Kajetan Szmyt, autor dwóch trafień. "Jaga" wypracowała sobie zatem jednobramkową zaliczkę przed rewanżem, co biorąc pod uwagę liczbę sytuacji, można uznać za pewien niedosyt. Gospodarze jednak w ostatnich kilkudziesięciu minutach oddali inicjatywę gościom i tak naprawdę wynik mógł też wyglądać inaczej.













