Hajto nie wytrzymał na wizji. "Muszę to powiedzieć". Wypunktował bezlitośnie
Czwartek 21 sierpnia 2025 roku nie zostanie najlepiej zapamiętany przez kibiców Lecha Poznań. Tego dnia "Kolejorz" na własnym stadionie został rozbity 5:1 przez KRC Genk w pierwszym meczu czwartej rundy eliminacji Ligi Europy. Nic dziwnego, że eksperci nie zostawili na mistrzach Polski suchej nitki. - To jest przerażające - mówi Tomasz Hajto.

"Lech Poznań się skompromitował. Nie chcę nawet słuchać o tym, że sytuacja kadrowa była taka, że na prawą obronę rozpatrywany był bezatutowy Bryan Fiabema, a ostatecznie zagrał Alex Douglas, który na stadion dotarł prosto z pokoju rehabilitacyjnego. Zresztą zagrał i tak tylko połowę meczu. Kontuzje są naturalne w piłce, dziś się posypał Lech, innym razem posypie się ktoś inny" - pisze Przemysław Langier z Interii Sport.
I trudno nie zgodzić się z jego opinią. W spotkaniu z Genk przy ul. Bułgarskiej gospodarze nie przypominali samych siebie. A już na pewno drużyny, która miała aspirację na grę w Lidze Mistrzów. Wszystko wskazuje na to, że mistrzowie Polski znów będą musieli zadowolić się najmniej prestiżowym z europejskich pucharów.
Hajto zobaczył, co zrobił Lech. Rekcja nie mogła być inna
Przed rewanżem, który odbędzie się w przyszły czwartek, zespół Nielsa Frederiksena jest w arcytrudnej sytuacji. Trudno spodziewać się, że Lech na wyjeździe będzie w stanie odmienić losy dwumeczu, którego stawką jest udział w głównej fazie Ligi Europy.
Niestety porażka ta pokazuje, że zespoły z ligi belgijskiej wciąż często nie są w zasięgu ekip z Ekstraklasy. - Przyjeżdża taki solidny średniak z Belgii i leje nam Lecha 5:1, mistrza Polski - mówił Tomasz Hajto na antenie Polsatu Sport.
- To jest przerażające, że dzisiaj liga belgijska nam odjechała. My mamy z nimi regularne problemy, już nie mówię o lidze holenderskiej, która też nam pokazała, jak wygląda piłka. Naprawdę musimy się rozwijać i szkolić młodych trenerów w Polsce, którzy pracują z młodymi piłkarzami, bo jeden Ziółkowski (obrońca Legii - red.) to jest za mało - dodał.
Były reprezentant Polski powiedział, w jaki sposób jego zdaniem powinno "produkować się" polskie talenty. - My powinniśmy mieć w każdym zespole 2-3 Polaków po naście lat... ale muszę to powiedzieć. Jest jedna ważna rzecz. My piłkarzy w wieku 14 lat uczymy taktyki, a zapominamy o intensywności treningu i umiejętnościach. I potem chłopak ma 19 lat i nie jest w stanie 90 minut biegać. A to jest klucz do tego, żeby wypełnić jakąś taktykę. Tego zawsze zdążysz się nauczyć, a przyjęcia, podania, prowadzenia dalszą nogą, wybicia piłki z linii bramkowej jako obrońca... - punktował Hajto.













