Fatalny błąd Casha. Milimetry, a potem gwizdek sędziego. Co za zwrot akcji we Włoszech
Matty Cash po nieudanym dla siebie i Polski marcowym zgrupowaniu wrócił do klubu. Razem z Aston Villą walczy o realizację dwóch celów. Pierwszym jest TOP4 Premier League, a drugim wygranie Ligi Europy. Krok ku realizacji tego europejskiego Cash i jego koledzy mieli postawić w czwartkowy wieczór w Bolonii. Udało się, choć łatwo nie było. Ostatecznie jednak angielski zespół wygrał 3:1.

Matty Cash w swoim klubie jest postacią absolutnie niepodważalną, jeśli chodzi o wyjściowy skład. Polak dla Unai'a Emery'ego jest jednym z kluczowych zawodników i gra praktycznie zawsze, gdy może. Prawy obrońca naszej kadry na poletku klubowym prezentuje bardzo dobrą formę.
Sama Aston Villa zaś walczy jeszcze o dwa wielkie cele. Pierwszym jest dobra pozycja w Premier League. Wydaje się, że ostatecznie do występu w Lidze Mistrzów w sezonie 2026/2027 wystarczy zajęcie piątego miejsce, ale znalezienie się w czołowej czwórce najlepszych angielskich drużyn to dodatkowy prestiż.
Błąd Casha. Polak uratowany przez sędziego, a potem dominacja
Cash i spółka znajdują się na dobrej drodze, bo po 31 rozegranych kolejkach piłkarze Unai'a Emery'ego zgromadzili 54 oczka i są czwarci. Drugim celem jest zwycięstwo w rozgrywkach Ligi Europy. W ćwierćfinale los przydzielił angielskiemu zespołowi włoskiego rywala - Bolonię.
Pierwszy mecz rozgrywano na stadionie we Włoszech. Zaczęło się dobrze z perspektywy gospodarzy. W 26. minucie pojedynek w środku pola przegrał Cash. Piłka trafiła na skrzydło i została dośrodkowana w pole karne. Zmierzając w "szesnastkę" odbiła się od stopy Konsy i wpadła do siatki.
Cash próbował wybić ją, ale jak pokazały powtórki, zabrakło milimetrów. Na ratunek Polakowi przyszedł jednak sędzia, który po analizie VAR wskazał spalonego. 20 minut później goście wyszli na prowadzenie, a bardzo pomogła w tym defensywa Bolonii, która fatalnie zachowała się przy stałym fragmencie gry. Nie pomógł bramkarz, który zastępował Łukasza Skorupskiego.
Konsie pozostało tylko wpakowanie futbolówki do siatki. Tuż przed przerwą goście wyszli na prowadzenie, a niedługo po rozpoczęciu drugiej połowy je podwyższyli. Ponownie wielki udział w akcji mieli gospodarze. Tym razem jednak fatalnie wyprowadzili piłkę. Ta trafiła pod nogi Buendii.
Argentyńczykowi pozostało wyłożyć futbolówkę do Watkinsa, a ten ze stoickim spokojem wykorzystał sytuację, pakując piłkę do siatki w sytuacji sam na sam z bramkarzem. To nie był koniec strzelania w tym meczu, kolejny cios zadali gospodarze, a konkretnie Jonathan Rowe.
Skrzydłowy kolejny raz w tym spotkaniu poradził sobie z Mattym Cashem na skrzydle, zszedł do środka i kopnął idealnie w kierunku bramki Martineza. Ostatni cios zadali jednak goście. Znów fatalnie kryli przy rzucie rożnym gospodarze. Piłka spadła pod nogi Watkinsa, a ten podwyższył prowadzenie i ustalił wynik na 3:1.











