Karol Świderski trafił do siatki w Lidze Europy już tydzień temu, przy okazji wygranego meczu Panathinaikosu z Young Boys 4:1. Polak był bardzo ważny dla losów spotkania, bo to on otworzył wynik jeszcze w pierwszym kwadransie. Następnie grecki zespół podwyższał prowadzenie. Nasz rodak grał wtedy do 70. minuty.
Dziś poszedł za ciosem - tym razem drużyna z Aten zagrała u siebie z holenderskim Go Ahead Agles w ramach drugiej kolejki fazy ligowej. Po raz kolejny to "Świder" wpisał się jako pierwszy na listę strzelców. W 56. minucie wykorzystał bardzo dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego Tete i głową pokonał Jariego de Bussera. Trybuny oszalały, a reprezentant "Biało-Czerwonych" tonął w objęciach kolegów.
17-letni Polak podbija Niemcy. Doczekał się debiutu. I to w europejskich pucharach
Miłe złego początki. Gol Świderskiego nie dał Panathinaikosowi nawet remisu
Szybko jednak przyszło zgaszenie entuzjazmu. 11 minut później Polak został zmieniony przez trenera, co pewnie zawsze nieco deprymuje świeżo upieczonego strzelca, choć było to "małe piwo" w porównaniu do tego, co wydarzyło się za chwilę. 10. ekipa tabeli Eredivisie najpierw w 75. minucie wyrównała stan rywalizacji, a w 82. przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wystarczyły dwa dobre dośrodkowania Deana Jamesa, by dublet zaliczył Milan Smit. Gospodarze pozostają więc póki co z trzema punktami w tabeli rozgrywek.
Odnotujmy, że w 86. minucie na murawie pojawił się znany z boisk Ekstraklasy Filip Mladenović.
Wcale nie Ishak, oto nowy idol fanów Lecha. Cudowny wieczór przy Bułgarskiej w Poznaniu












