Reklama

Reklama

Wilczy apetyt piłkarzy i szefa FC Sevilla

"Jestem przekonany, że teraz możemy również wygrać ligę" - stwierdził w euforii José María del Nido, prezydent FC Sevilla, po zwycięstwie jego drużyny w finale piłkarskiego Pucharu UEFA.

Na Hampden Park w Glasgow zespół ze stolicy słonecznej Andaluzji pokonał w rzutach karnych Espanyol Barcelona i tym samym obronił trofeum wywalczone przed rokiem.

"Piszemy nową, piękną kartę w historii futbolu. Zdobyć trzy trofea (Superpuchar Europy + dwa razy PUEFA - przyp. red.) w dwanaście miesięcy i siedem dni nie udało się żadnej drużynie w Europie i któregoś dnia z dumą przypomnę, że tylko FC Sevilla wie jak tak wygrywać" - cmokał z zachwytu del Nido.

"Jesteśmy najlepszym zespołem w Europie, ponieważ już mamy się czym pochwalić, a walczymy jeszcze o mistrzostwo w lidze i jeśli pokonamy Getafe możemy także sięgnąć po Puchar Króla" - podkreślił prezydent FC Sevilla.

Reklama

Ogromnej radości nie ukrywał Andres Palop, niekwestionowany bohater zespołu z Andaluzji w tegorocznej edycji Pucharu UEFA. Niegdyś niechciany na Mestalla w Walencji bramkarz obronił w serii "jedenastek" trzy próby rywali, a przypomnijmy również, że w 1/8 finału, to on w doliczonym czasie gry strzelił głową gola i uratował drużynę przed wyeliminowaniem w pamiętnym meczu z Szachtarem w Doniecku.

"Nikt nie zasługuje na miano bohatera, bo jesteśmy zespołem. Rzuty karne to wielka loteria i ja po prostu miałem szczęście" - przyznał skromnie Palop, którego efektowne parady docenił Juande Ramos, szkoleniowiec ekipy z Andaluzji.

"Jesteśmy w sytuacji, w której trzeba się tylko cieszyć. Rozpiera mnie duma i satysfakcja. Myślę, że rywal zmusił nas do maksymalnego wysiłku i wyszliśmy z tej próby zwycięsko. To prawda, że karne to loteria, ale mieliśmy po swojej stronie doświadczenie i Palopa między słupkami, którego trudno nie wyróżnić" - podsumował trener FC Sevilla, który także zapowiada, że jego podopieczni nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w tym sezonie.

"Po tym zwycięstwie zyskaliśmy cenny spokój potrzebny do walki w lidze i w finale Pucharu Króla. Myślę, że jesteśmy w stanie zdobyć kolejne trofeum" - dodał uradowany Juande Ramos.

W obozie Espanyolu panował natomiast, co zrozumiałe, smutek i żal straconej szansy. "Przed serią rzutów karnych byłem przekonany, że możemy wygrać, bo mimo osłabienia wyrównaliśmy i przetrwaliśmy ciężkie chwile. To był piękny finał, mój zespół włożył w ten mecz nadzwyczajny wysiłek i po tym co zrobił mogę opuścić Glasgow z podniesioną głową" - podkreślił Ernesto Valverde, opiekun ekipy z Katalonii.

"Jest mi szkoda tych wszystkich ludzi, którzy włożyli tyle oddania, aby być tutaj z nami. Teraz jednak nie ma co do tego wszystkiego wracać i pozostaje nam jedynie podziękować im za wsparcie" - przyznał z kolei Raul Tamudo. Kapitan Espanyolu miał zastrzeżenia jednak do sytuacji, po której drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Moises Hurtado. "To była zbyt drastyczna decyzja sędziego, niegodna takiego finału" - zakończył Raul Tamudo.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne