Reklama

Reklama

UEFA zamknęła stadion Legii i nałożyła wysoką karę finansową

Komisja dyscyplinarna UEFA podjęła decyzję o zamknięciu stadionu Legii Warszawa na najbliższy mecz Ligi Europy przeciwko Apollonowi Limassol oraz na jeden dodatkowy mecz rozgrywek UEFA w zawieszeniu na pięć lat - poinformowała oficjalna strona mistrzów Polski.

Legia będzie musiała zapłacić także karę finansową w wysokości 150 tys. euro.  Klub wystąpi o uzasadnienie decyzji UEFA i po jego analizie rozważy wniesienie odwołania.

Decyzja dotyczy zachowania kibiców Legii w meczach z Molde FK i Steauą Bukareszt w eliminacjach Ligi Mistrzów.

Spotkanie z Apollonem przy pustych trybunach odbędzie się w Warszawie 3 października o godzinie 19. 

Reklama

Legia nie po raz pierwszy została ukarana w tym sezonie. Po spotkaniu wyjazdowym z The New Saints  w drugiej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów UEFA zamknęła trybunę północną stadionu Legii tzw Żyletę za wywieszenie flagi z symbolem nazistowskim. Kibice nie mogli pojawić się na niej w czasie meczu ze Steauą Bukareszt w czwartej rundzie kwalifikacji.

- Próba zaszufladkowania tego klubu i kibiców w ramach rasistowsko-nazistowskich jest dla mnie nieporozumieniem - powiedział wtedy dziennikarzom prezes Legii Bogusław Leśnodorski.

- Flagi, które wisiały na meczu z The New Saints, były pokazane przed spotkaniem delegatowi UEFA, który nie miał do nich żadnych uwag. Co więcej, one wiszą na Legii kilkanaście lat. To budzi nasze tym większe zdziwienie - dodał prezes Legii.

- Jako przykład dam flagę, która wisi od dwudziestu lat, a na której znajduje się "s" występująca w - powiedzmy - czterdziestu różnych czcionkach w komputerze. Uznano, że ona też ma jakieś niedobre konotacje. Przez dwadzieścia lat nikt na ten temat nic nie powiedział. Poziom absurdu tej sytuacji jest dość duży. Była chociażby kwestia tego, że kibice zdjęli koszulki, a jeden z nich miał niestosowny tatuaż - denerwował się Leśnodorski.

Przed rewanżowym spotkaniem z Rumunami fani Legii przygotowali oprawę z napisem UEFA i czerwonym sercem, a chwilę później odpalili kilkadziesiąt rac, które są zakazane.

Nie boi się pan, że mecze w Lidze Europejskiej będziecie grali przy pustych trybunach? Taka może być bowiem decyzja UEFA po meczu rewanżowym ze Steauą Bukareszt w Warszawie, gdzie kibice odpalili mnóstwo rac - po dwumeczu ze Steauą zapytał trenera Jana Urbana dziennikarz PAP-u.

- To oczywiste, że chcielibyśmy grać przy pełnych trybunach. Mecz piłki nożnej bez kibiców to gierka treningowa. Wiem, że możemy czuć się pokrzywdzeni po ostatnim werdykcie UEFA. Steaua też miała rozpatrywane grzeszki dzień po naszym spotkaniu w Bukareszcie. Dlaczego byliśmy inaczej traktowani? Nie rozumiem dlaczego zapadła taka decyzja i to akurat w najważniejszym meczu Legii ostatnich piętnastu lat.

A nie jest trochę tak, że UEFA po wybrykach polskich kibiców w przeszłości po prostu się teraz boi i chce dmuchać na zimne?

- Nie sądzę. Kiedyś było zupełnie inaczej. Trwały prawdziwe bitwy, walki. Przypomnijmy sobie chociażby Wilno. Teraz są inne kwestie - race, transparenty, rasizm. UEFA chce być bardzo konsekwentna, dlatego kary są tak zaostrzone. Nie chodzi już o to, że fani się biją. Z UEFA zresztą bardzo ciężko się walczy. Trudno z nimi wygrać nawet po odwołaniu, bo oni wiedzą, że są mocni i niezależni. Czują się bezkarnie.

Zobacz terminarz grupy J Ligi Europejskiej

Nadchodzi czas ekonomii chuliganów!

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Liga Europejska | UEFA | Pepsi Arena

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje