Reklama

Reklama

Rozczarowany Miroslav Radović skomentował decyzję Henninga Berga

Piłkarz Legii Warszawa Miroslav Radović potwierdził, że w piątek ma zapaść decyzja odnośnie jego ewentualnego transferu do chińskiego drugoligowca Hebei China Fortune. Z powodu zamieszania z transferem nie zagrał w czwartkowym meczu z Ajaksem Amsterdam.

Przed rywalizacją z holenderskim zespołem trener Legii Henning Berg zdecydował, że Radović nie znajdzie się w kadrze meczowej na pierwsze spotkanie 1/16 finału Ligi Europejskiej. Legia przegrała 0-1 po bramce Arkadiusza Milika.

Reklama

"To była trudna decyzja dla trenera, szczególnie przed tak ważnym meczem. Jednak nie mogę nic z tym zrobić i życie toczy się dalej. Moi koledzy zagrali bardzo dobry mecz i na pewno mają duże szanse na awans. W rewanżu muszą jednak zagrać tak, jak w drugiej połowie w Amsterdamie" - ocenił Serb z polskim paszportem.

Porażkę Legii z Ajaksem Radović oglądał z trybun.

"Przedstawiciele chińskiego klubu nie nalegali, abym nie zagrał. Prezes Bogusław Leśnodorski też chyba nie wpływał na to, abym znalazł się na trybunach. Byłem zdrowy i gotowy do gry, ale trener podjął taką decyzję" - wyjaśnił.

Pomimo tego, Radović podkreślił, że nie ma pretensji do szkoleniowca.

"Byłem tym bardzo rozczarowany. Jeżeli mam odejść, to po dziewięciu latach spędzonych w Legii należy mi się gra w takim spotkaniu jak z Ajaksem, a nie siedzenie na trybunach. Dobrze współpracowało mi się z trenerem Bergiem i nie jestem na niego zły. Odkąd jestem w Legii, to najlepszy szkoleniowiec tego zespołu" - powiedział.

Według informacji prasowych Radović podpisze z chińskim klubem dwuletni kontrakt, według którego będzie zarabiał sześć milionów zł rocznie.

"Niczego jeszcze nie podpisałem. Nie ukrywam, że otrzymałem bardzo atrakcyjną ofertę i w piątek zapadnie decyzja odnośnie mojej przyszłości. Wszystko jest możliwe - nawet to, że zagram w rewanżowym spotkaniu z Ajaksem. Mogę jednak powiedzieć, że Legia otrzyma dużo więcej niż 1,5 mln euro, jak się podaje w mediach" - ujawnił piłkarz.

Trenerem chińskiego drugoligowca jest Radomir Antić, który w przeszłości był selekcjonerem reprezentacji Serbii.

"To świadczy o tym, że chińska liga jest bardzo bogata. Ujęła mnie rozmowa z trenerem Anticiem, który wcześniej prowadził m.in. Real Madryt, Atletico i Barcelonę. Ten chiński klub ma ogromne ambicje i pozyskuje klasowych zawodników" - zakończył Radović.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje