Reklama

Reklama

Napoli - Spartak Moskwa. Szalony mecz w Neapolu, klub z Rosji górą

W drugiej kolejce spotkań Ligi Europy grupowi rywale Legii Warszawa - SSC Napoli oraz Spartak Moskwa - zmierzyli się w czwartkowy wieczór na Stadio Diego Armando Maradona w Neapolu. Mecz zakończył się zwycięstwem Spartaka 3-2 - spotkanie było bardzo widowiskowe i często pełne nerwów, a kibice mogli zobaczyć m.in. dwie czerwone kartki.

Uwaga! Materiał nie odświeża się automatycznie - kliknij F5!

Liderem grupy C Ligi Europy jest jak na razie - dość niespodziewanie - warszawska Legia, która w połowie września pokonała 1-0 Spartaka. Moskiewska ekipa ma teraz przed sobą poważne wyzwanie - jeśli nie chce, by reszta stawki uciekła jej z punktami, musi pokonać jak zawsze groźne Napoli, które na krajowym podwórku - w Serie A - prezentuje bardzo wysoką formę, posiadając po sześciu spotkaniach komplet punktów.

Napoli - Spartak Moskwa. Błyskawiczny gol włoskiej ekipy na otwarcie

Słowacki arbiter Ivan Kružliak rozpoczął mecz punktualnie o 18.45. Pierwszą bramkę zobaczyliśmy już po kilkunastu sekundach i był to na pewno niezwykły początek spotkania - Maksimenko źle ocenił sytuację w trakcie zamieszania w polu karnym, zbytnio wyszedł przed bramkę, zderzył się z jednym z graczy Napoli, a Elif Elmas wykorzystał to uderzając między jego nogami do siatki!

Reklama

Czytaj najnowsze informacje na Polsatnews.pl!

Kolejne minuty neapolitańska ekipa poświęciła na raczej spokojne rozegranie, dopiero w 6. minucie bardziej zdecydowaną próbę dośrodkowania wykonał Di Lorenzo, został jednak zablokowany. W pewnym momencie w kierunku Ponce została posłana długa piłka, ale zagranie było zbyt dynamiczne, by gracz Spartaka mógł je przejąć - futbolówkę spokojnie asekurował golkiper Napoli Meret.

W 10. minucie Petagna miał bardzo dobrą szansę - Di Lorenzo zgrał do niego piłkę głową, on jednak, pozostając w polu karnym Spartaka zupełnie niepilnowanym, posłał ją mocnym strzałem zupełnie obok bramki Maksimenki.

Klubowi z Moskwy brakowało zdecydowania - nawet podejmując nieśmiałe próby ataku, gracze Spartaka dosyć zachowawczo wychodzili na pozycję, jakby obawiając się nagłej kontry. W pierwszym kwadransie spotkania mało poważne zagrożenie sprawił jedynie po raz kolejny Petagna, który - będąc blokowanym - uderzył obok bramki.

Dość groźnie pod bramką Napoli było jednak w 17. minucie - sędzia podyktował rzut wolny na połowie włoskiego zespołu, jednak przy dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry bardzo czujny pozostał Manolas, który wybił główką piłkę na rzut rożny. Atak Spartaka spalił ostatecznie na panewce, a chwilę potem po raz kolejny w "szesnastce" moskiewskiego zespołu aktywny był Petagna, na którego obrona klubu z Rosji znajdowała jednak odpowiedni sposób.

Liga Europy. Kolejne próby Napoli, Rui z czerwoną kartką

W 20. minucie niezłą próbą popisał się Di Lorenzo, który na półwślizgu uderzył piłkę wpadającą górą w pole karne Maksimenki. Bramkarz bardzo dobrze obronił strzał, ale choćby futbolówka wpadła do siatki, to wynik nie uległby zmianie - jak pokazała powtórka gracz Napoli był bowiem na minimalnym spalonym.

Chwilę później Lorenzo Insigne bardzo odważnie wszedł z lewej flanki w pole karne rywali, ale w świetnym stylu piłkę spod jego nóg wybił Moses. W ramach kontry o piłkę powalczyli Manolas z Promesem - pierwszy do futbolówki dopadł Grek, który dość ryzykowni wybił ją za linie końcową.

W 24. minucie Ruiz sprytnym, lekkim podaniem górą próbował znaleźć w obrębie "szesnastki" rywali Insigne, ale po raz kolejny bardzo dobrze zachowała się obrona Spartaka, która zablokowała tę próbę.

Kolejne trzy minuty były fragmentem mocniejszego nacisku ze strony Spartaka na oponentów - grę można było obserwować głównie na połowie Napoli. Bardzo aktywny był Litwinow, który podał do Ponce, ten jednak nie miał szans wykończyć akcji - był bowiem otoczony przez rywali.

W 30. minucie Rui otrzymał czerwoną kartkę. Obrońca Napoli w bardzo brutalny sposób wszedł w nogi Mosesa. Początkowo arbiter pokazał jedynie żółtą kartkę, ale po weryfikacji z użyciem systemu VAR zmienił swoją decyzję i Rui obejrzał czerwony kartonik. Podyktowany w konsekwencji rzut wolny dla Spartaka nie przyniósł jednak zmiany wyniku - dośrodkowanie zakończyło się główką jednego z graczy moskiewskiego zespołu, ale strzał powędrował wysoko ponad bramkę.

Napoli - Spartak Moskwa. Emocjonujące zakończenie pierwszej połowy

W 35. minucie swojej szansy nie wykorzystał Piotr Zieliński. Najpierw Petagna odegrał piłkę piętą do Politano, ten został jednak zablokowany przez obronę Spartaka, a futbolówka trafiła w okolice 15. metra pod nogi Polaka. Ten uderzył wysoko ponad bramką.

Nie minęło wiele czasu, a na ofensywę Napoli próbował odpowiedzieć Bakajew - uderzył mocno i przy ziemi z lewej nogi, ale jego strzał w polu karnym został skutecznie zatrzymany. Nastąpił fragment trochę intensywniejszych wypadów Spartaka w pole karne przed bramką Mereta. Ayrton podjął się próby strzału, ale trafił wprost w Manolasa.

Widząc, że Spartak przejmuje inicjatywę, trener Napoli Luciano Spalletti zdecydował się interweniować - w 41. minucie z boiska zszedł Insigne, a na murawie zameldował się obrońca Kevin Malcuit, który miał wzmocnić defensywę zespołu z Neapolu.

Na zmianę jeszcze przed zejściem do szatni musiał się zdecydować także Spartak. Ponce po starciu z Manolasem nabawił się urazu i musiał go zastąpić Sobolew. Po kilkudziesięciu sekundach od wykonania zmiany kolejnej próby ataku podjął się Litwinow - zawodnik uderzył mocno z dystansu w kierunku bramki Mereta, ale trafił w trybuny.

W samej końcówce doliczonego czasu gry sędzia podyktował rzut karny dla Spartaka, ale odwołał swoją decyzję. Quincy Promes upadł w obrębie "szesnastki" Napoli i sędzia wskazał niemal od razu na wapno, ale po chwili konieczne było sprawdzenie całej sytuacji z pomocą VAR. 

Wywiązała się szamotanina między piłkarzami obu klubów, którą arbiter musiał zażegnać. Gdy w końcu przyjrzał się powtórce sytuacji stwierdził, że Politano nie przekroczył przepisów.

W dziewiątej minucie doliczonego czasu gry - mocno się przedłużającego - Moses próbował jeszcze strzału, ale Meret, mimo rykoszetu, wybronił tę piłkę.

Mimo dość emocjonującej końcówki, pierwsza połowa nie przyniosła widzom kolejnych bramek. Na przerwę ze skromnym prowadzeniem schodziło Napoli.

Liga Europy. Quincy Promes doprowadził do wyrównania

Początek drugiej części spotkania był raczej spokojny - zaobserwować można było przede wszystkim dużo walki w środkowej strefie boiska, bez wyraźnych wypadów ofensywnych którejkolwiek ze stron. Dopiero w 49. minucie do samej linii końcowej o piłkę walczył Osimhen, który zameldował się na boisku w miejsce Petagni, ale został skutecznie powstrzymany przez Ayrtona.

Nie minęły pełne dwie minuty, a do wysoko lecącej piłki po raz kolejny ruszył Osimhen, Maksimenko swoim odważnym wyjściem zażegnał jednak zagrożenie - odbił futbolówkę główką daleko poza własnym polem karnym.

W 55. minucie Quincy Promes doprowadził do wyrównania. Moses po raz kolejny w drugiej połowie ruszył z prawego skrzydła w pole karne rywali. Próbował odegrać piłkę, ale doszło do rykoszetu - futbolówka trafiła do Promesa, który precyzyjnym strzałem pokonał Mereta.

Po kilku minutach Moses ruszył z kolejnym atakiem - dośrodkował piłkę w kierunku Sobolewa, ale ten nie wykończył dobrze sytuacji strzałem głową. Upadając mógł do tego nabawić się groźnej kontuzji, ale ostatecznie wyszedł z całej sytuacji bez szwanku.

W 64. minucie Promes po raz kolejny próbował technicznie czarować w obrębie pola karnego rywali, został jednak zablokowany. Minął krótki moment i ten sam zawodnik spróbował uderzenia z dystansu, ale Meret wypiąstkował piłkę daleko za pole karne. Ze strony Napoli w ofensywie przez dłuższy czas najaktywniejszy był pełen sił Osimhen, ale jego szybkość nie przełożyła się na groźniejsze sytuacje do 65. minuty.

W 67. minucie piłkę do siatki skierował głową Manolas - był jednak na spalonym. Sędzia Kružliak nie musiał nawet podchodzić do monitora, by zatwierdzić tę decyzję.

Sześć minut później Spartak w końcu doczekał się groźniejszej sytuacji - po rzucie rożnym wykonywanym przez Bakajewa główkował jeden z piłkarzy Spartaka, ale trafił ponad poprzeczką. Była to miła odmiana po dłuższym fragmencie gry, w którym brakowało jakichś bardziej zdecydowanych ataków.

Po chwili można było zobaczyć kolejną główkę - uderzenie Gigota powędrowało jednak obok bramki Mereta. Napoli zrewanżowało się atakiem ze strony Manolasa, ale Grek nie był w stanie pokonać Maksimenki otrzymując piłkę tuż przed przeciwnikiem.

Spartak wychodzi na prowadzenie, Napoli odpowiada jedynie bramką Osimhena

W 82. minucie Spartak wyszedł na prowadzenie. Ignatow, który wszedł na boisko kilka minut wcześniej za Litwinowa, uderzył mocno i precyzyjnie z 16. metra obok Mereta, mimo że przeszkadzał mu w tym Koulibaly.

Minutę potem obie drużyny grały już w dziesiątkę - Maximiliano Caufriez obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Gra ogólnie mocno się zaostrzyła i arbiter główny miał ręce pełne roboty.

Osimhen w 88. minucie w końcu ruszył skrzydłem z odważnym atakiem, był jednak bardzo dobrze asekurowany przez Gigota. Jego nieudana próba i tak została skwitowana gwizdkiem arbitra, który zasygnalizował, że gracz Napoli był na spalonym.

Spartak strzelił trzecią bramkę niedługo potem. Szybsi od defensorów Napoli okazali się Sobolew i Promes - ten pierwszy odegrał piłkę do tego drugiego - Promes nie mógł nie wykorzystać tej stuprocentowej szansy.

W trzeciej minucie doliczonego czasu Sobolew mógł pogrążyć Napoli - jego dobitka po akcji kolegów poleciała jednak ponad poprzeczką. Niewykorzystane sytuacje się mszczą, jak mawia stare piłkarskie powiedzenie - Osimhen dopiął po chwili swego i strzelił na 2-3. Nie mógł tego zresztą nie trafić był kilka metrów od bramki Spartaka, gdy Di Lorenzo odegrał mu piłkę.

Napoli - Spartak Moskwa. Ekipa z Rosji zgarnia trzy punkty

W końcówce meczu wydarzyła się dość groźna sytuacja w polu karnym Spartaka - bramkarz Maksimenko zderzył się z Sobolewem w trakcie jednej z obron i obaj przez dłuższą chwilę leżeli na murawie. Zwłaszcza golkiper, trafiony głową przez Sobolewa w pierś, zwijał się bardzo długo na murawie z bólu. Ostatecznie jednak obaj gracze zostali na boisku.

Ostatnią sytuację w meczu miał Ruiz - dostał piłkę od Ounasa, ale uderzył ponad bramką Maksimenki - sędzia wówczas zakończył spotkanie, które Spartak wygrał 3-2!

Zespół z Rosji tym samym znajduje się obecnie na drugim miejscu w grupie C - liderem jest Legia Warszawa, która w swoim meczu zwyciężyła 1-0 Leicester City.

Napoli - Spartak Moskwa 2-3 (1' Elmas, 90+4' Osimhen - 55', 90' Promes, 80' Ignatow)

Napoli: Meret - Di Lorenzo, Manolas, Koulibaly, Rui - Elmas (83' Ounas), Ruiz, Zieliński (46' Anguissa) - Politano (74' Lozano), Petagna (46' Osimhen), Insigne (41' Malcuit).

Spartak Moskwa: Maksimenko - Dżikija, Gigot, Caufriez - Ayrton, Umjarow, Bakajew (89' Łomowicki), Litwinow (74' Ignatow), Moses - Promes, Ponce (45+1' Sobolew).

PaCze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL