Reklama

Reklama

Napoli - Legia: Napoli myśli głównie o Serie A

O 21.00 na Stadionie Maradony Napoli podejmie stołeczną Legię. Dla obu drużyn to mecz o wielu podtekstach, biorąc pod uwagę ich sytuację w ligowych tabelach. Legia musi odbudowywać nadwątloną reputację, Napoli nie chce tracić sił przed krajowymi meczami. I to chyba jedyny pozytyw, który nakazuje wierzyć w wygraną polskiej drużyny.

Napoli w tym sezonie znów zachwyca. Pod wodzą Luciano Spallettiego nabrało nie tylko ofensywnego stylu, ale przede wszystkim żelaznej konsekwencji taktycznej. W Neapolu panuje zrozumiały entuzjazm, bowiem komplet zwycięstw w Serie A i pierwsze miejsce w tabeli znów pozwalają marzyć o nawiązaniu do legendy Diego Maradony.

Napoli - Legia. Mertens za Osimhena

Z tego też powodu dziś zobaczymy kilku zmienników. Ale czy Dries Mertens, strzelec rekordowych 135 goli dla Napoli, to rzeczywiście osłabienie w stosunku do Victora Osimhena, który z pięcioma golami ligowymi zanotował super start? Nie zagra dziś także Piotr Zieliński, który narzeka na drobne dolegliwości i musi pauzować dwa-trzy dni, ale w środku pola są Diego Demme i Eljif Elmas. Zwłaszcza ten drugi jest regularnym zmiennikiem Polaka i zastępuje go za każdym razem, kiedy jest taka konieczność.

Reklama

W Neapolu nie ujrzymy też zawieszonego za kartki Mario Ruiego, a na ławce mają zasiąść Fabian Ruiz, David Ospina i Andre Anguissa. To wszystko pokazuje, jaki jest priorytet Spallettiego - Serie A. Co nie zmienia faktu, że Napoli grając na luzie, swobodnie nadal jest bardzo groźną drużyną. Jeśli neapolitańczycy będą chcieli zagrać z pełnym zaangażowaniem, muszą uchodzić za pewnych faworytów. Legia w poprzednich dwóch kolejkach wysłała sygnały ostrzegawcze i nikt w Napoli już nie zlekceważy warszawskiej drużyny.

Wszystkie skróty Ligi Mistrzów online w Interia Sport - ZOBACZ!

Insigne zostanie?

Tym niemniej na południu Włoch nigdy nie może być zbyt różowo, więc oczywiście w ostatnich dniach znów zrobiło się spore zamieszanie. Tym razem wokół Lorenzo Insigne, który negocjuje przedłużenie kontraktu. 30-latek urodzony na prowincji Neapolu już był kiedyś na cenzurowanym w mieście, ale pod okiem Gennaro Gattuso zagrał sezon życia i wrócił do łask. W poprzednich rozgrywkach zanotował 19 trafień w 35 spotkaniach ligowych, a później wywalczył miejsce w wyjściowym składzie reprezentacji, która sięgnęła po mistrzostwo Europy. Podczas Euro zanotował także dwa trafienia.

Wczoraj jednak jego agent widziany był w Mediolanie, gdzie miałby toczyć rozmowy z... Interem. To na pewno może zdenerwować kibiców i w tym momencie niemal powszechnej euforii w Neapolu, nieco zachwiać błogostanem. Na chwilę obecną prezes Aurelio De Laurentiis proponuje ponoć 4,6 miliona euro rocznie. Insigne żąda 7 milionów.

Dziś piłkarz, który zanotował już w karierze 111 goli dla Napoli ma wyjść w podstawowym składzie i przepychanki z klubem raczej mogą go tylko dodatkowo zmobilizować. A to właśnie może być największy problem gospodarzy - mobilizacja. Czy Napoli skupi się na Legii, czy jednak będzie koncentrowało się już na niedzielnym, arcyciekawym starciu z Romą w stolicy Włoch?

Marcin Lepa, Polsat Sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje