Reklama

Reklama

Liverpool - Borussia 4-3. "Spektakularny futbol i rozczarowujący nokaut"

"Gęsia skórka, spektakularny futbol, a później rozczarowujący nokaut" - nie milkną echa wczorajszego szalonego meczu w ćwierćfinale Ligi Europejskiej, w którym Liverpool pokonał 4-3 Borussię Dortmund.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

Czwartkowy, hitowy mecz wywołał skrajne, emocjonalne reakcje mediów i ekspertów. "Szok, rozczarowujący nokaut" - pisali Niemcy.

Przed tygodniem w Dortmundzie było 1-1, a ten wynik był korzystniejszy dla angielskiej drużyny. Jednak po niespełna 10 minutach rewanżu Borussia prowadziła już na Anfield 2-0, a później 3-1, i wydawało się, że dla "The Reds" nie ma już powrotu.

"Jak wszystkie pokazy fajerwerków, ten też rozpoczął się od wybuchu..." - rozpoczęto relację w serwisie uefa.com.

W miarę, jak zmieniał się wynik, na portalach społecznościowych spotkanie komentowało wielu byłych i obecnych piłkarzy. Gdy Francuz Mamadou Sakho zdobył bramkę na 3-3, zawodnik Liverpoolu w latach 2004-07 Hiszpan Luis Garcia napisał: "Już gdzieś widziałem ten film!", odnosząc się do finału Ligi Mistrzów w 2005 roku w Stambule. Wówczas "The Reds" przegrywali 0-3 z AC Milan, by później wyrównać i ostatecznie pokonać włoski klub w rzutach karnych.

"Gęsia skórka, spektakularny futbol, a później rozczarowujący nokaut po trzymającym w napięciu meczu na wysokim poziomie. Po ostatnim gwizdku wszyscy dortmundczycy padli, skonsternowani, na ziemię. Dali z siebie wszystko. Nie mogli zrozumieć swojego pecha. Trener Juergen Klopp świętował największy dotychczasowy sukces, ale sam nie wierzył w swoje szczęście" - podsumowano na stronie internetowej dziennika "Ruhr Nachrichten".


Niemiecka agencja dpa wyliczyła, że Klopp i jego następca w BVB Thomas Tuchel rywalizowali ze sobą po raz 12., a Tuchel odniósł tylko jedno zwycięstwo - w kwietniu 2010 roku, w czasie gdy był trenerem FSV Mainz. Na tym stanowisku zastąpił... Kloppa.

"Tak jak oczekiwano, był to teatr wielkich emocji. Kiedy 45 tysięcy kibiców odśpiewało 'You'll Never Walk Alone', brzmiało to jak koncert. Piłkarzom udzieliła się ta drżąca atmosfera. A później stało się to, co nie miało prawa się stać. Rozczarowanie było wyczuwalne na trybunach. Marzenie o pierwszym w historii triumfie w Lidze Europejskiej upadło na jednej z najsłynniejszych aren europejskiego futbolu" - podkreślili dziennikarze "Sueddeutsche Zeitung".

Co zrozumiałe, w zupełnie innych nastrojach byli obserwatorzy z Anglii.

"Liverpool wygrał mecz, o którym będą mówiły kolejne pokolenia, a Klopp przemienił sceptyków w wyznawców. Klub z Anfield jest o krok bliżej występu w kolejnej edycji Ligi Mistrzów poprzez triumf w pucharze, który wielu uważa za rozgrywki drugiego sortu - ale po czwartkowym klasyku nikt już tak chętnie takiej łatki nie przypina" - ocenił Phil McNulty z serwisu bbc.com.


"Cudowny, magiczny, wspaniały - usłyszycie jeszcze kilka podobnych przymiotników. Wiedzieliśmy, że to będzie szczególny wieczór, ale czy ktokolwiek oczekiwał TEGO?" - napisała z kolei lokalna gazeta "Liverpool Echo".

Do półfinału LE awansowały także Szachtar Donieck, Villarreal oraz Sevilla Grzegorza Krychowiaka. Losowanie par zaplanowano na godzinę 12.30 w piątek.

Liga Europejska: wyniki, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Liverpool FC | Borussia Dortmund | Juergen Klopp | Liga Europejska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje