Reklama

Reklama

Liga Europy. Debiutant na drodze Lecha Poznań. Awans to obowiązek

Szefowie i trenerzy Lecha mogą zacierać ręce – nie dość, że w pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Europy los przydzielił im niezbyt mocnego rywala, to jeszcze mogą go przyjąć na swoim stadionie. O ile oczywiście UEFA nie zadecyduje inaczej, bo zmienią się np. warunki sanitarne.

Drużyną tą będzie Valmiera FC z Łotwy, która zadebiutuje w europejskich rozgrywkach. To niewielkie miasto z północnej części kraju, mające niespełna 25 tys. mieszkańców, bardziej znane było dotąd z drużyny koszykarskiej, której zdarzało się już pokazywać w międzynarodowych rozgrywkach, a w 2016 roku wywalczyła mistrzostwo Łotwy. Raz po raz jej gracze trafiali zresztą do naszej koszykarskiej Ekstraklasy. Piłkarze byli mniej znani - dopiero  dwa lata temu wrócili do łotewskiej najwyższej ligi po 15 latach przerwy, a w zeszłym sezonie zajęli czwarte miejsce. Tam sezon trwa w systemie wiosna-jesień, obecne rozgrywki są więc mniej więcej na półmetku. Valmiera FC zajmuje trzecie miejsce w tabeli, ale ma już olbrzymią stratę do dwóch wyprzedzających ją klubów z Rygi.

Reklama

Lech do tej pory dwukrotnie rywalizował w pucharach z klubami z Łotwy, ale miało to miejsce jeszcze w poprzednim stuleciu. W sezonie 1992/93 w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów dość spokojnie uporał się ze Skonto Ryga (2-0 w Poznaniu i 0-0 na Łotwie), ale już siedem lat później po dość nerwowym dwumeczu z trudem uporał się z Metalurgsem Lipawa (2-3 na wyjeździe i 3-1 w Polsce). Tamten sezon był dla Lecha bardzo nieudany, bo wkrótce spadł na dwa lata z rodzimej Ekstraklasy.

Valmiera FC to zespół, którego niemal połowę kadry tworzą obcokrajowcy. Proporcje gry tych piłkarzy z Łotyszami są często takie, jak w klubach naszej ligi, choćby w Lechu Poznań. W ostatnim starciu z ostatnią w tabeli drużyną Tukums wystąpiło od pierwszej minuty siedmiu piłkarzy spoza Łotwy, w tym: dwóch Nigeryjczyków, Francuz, Tunezyjczyk, Senegalczyk, Gruzin i Ukrainiec. Lech musi zwrócić uwagę na 19-letniego napastnika Toluwalase Arokodare, który jest obecnie najlepszym strzelcem ligi łotewskiej, z dorobkiem 12 trafień w 13 spotkaniach. W ostatnich dwóch tygodniach zagrał w lidze trzy razy i zdobył aż siedem goli!

Mecz powinien się odbyć w czwartek 27 sierpnia na stadionie w Poznaniu - o awansie zadecyduje tylko jedno starcie. Dla Lecha to idealne rozwiązanie - nie będzie musiał podróżować, a już trzy dni później zmierzy się w spotkaniu ligowym z Wisłą Płock, także u siebie.

Andrzej Grupa



Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | liga europy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje