Reklama

Reklama

Liga Europejska: Stjarnan FC - Lech Poznań 1-0

Wstyd, kompromitacja – trudno znaleźć odpowiednie słowo na to, jak piłkarze Lecha Poznań grają w meczach wyjazdowych w kwalifikacjach Ligi Europejskiej. Po wpadce w Estonii tym razem przyszła wpadka na Islandii. I znów to Lech podarował gola rywalom – przegrał ze Stjarnan Gardabaer 0-1.

Zespół z Islandii jeszcze niedawno grał w trzeciej lidze w swoim kraju. Kraju, którego reprezentacja jest europejskim średniakiem, ale kluby zaliczane są do grona słabeuszy. Jeżeli jakikolwiek zawodnik się wyróżnia, szuka pracy gdzieś indziej, głównie w Anglii. Także drużynę Stjarnan z małego Gardabaer tworzą piłkarze młodzi, spore grono to studenci. Na Lecha, przy dużej dozie szczęście, to wystarczyło.

Reklama

W Gardabaer mecz z Lechem w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej był wielkim wydarzeniem. Tysiąc biletów, bo tylko tyle osób mieści ten obiekt, rozeszło się migiem. Piękna przygoda debiutantów w europejskich rozgrywkach przyniosła kolejne marzenia - po wyeliminowaniu Bangor City i FC Motherwell pojawiła się szansa wyrzucenia z rozgrywek Lecha Poznań.

Wicemistrzowie Polski na sztucznej nawierzchni w Gardabaer uzyskali ogromną przewagę. Grali pod wiatr, ale to oni przez 20 minut wywalczyli sześć rzutów rożnych i oddali sześć strzałów. Rywale odpowiedzieli jednym uderzeniem, ale mogli po nim - już w 1. minucie - prowadzić! Olafur Finsen trafił jednak prosto w Jasmina Buricia. Już do końca pierwszej połowy Bośniak nie musiał interweniować ani razu.

Co innego bramkarz Stjarnan Ingvar Jonsson. Ten dwoił się i troił, bo goście nacierali.  Bardzo dobrze spisywał się najlepszy w Lechu Szymon Pawłowski - napędzał ataki wicemistrzów Polski. W 6. minucie uderzył jednak nad bramką, w 16. - przegrał pojedynek z Jonssonem. Okazje mieli też Darko Jevtić do spółki z Gergo Lovrencsicsem i ponownie po rzucie rożnym Pawłowski. Skrzydłowy "Kolejorza" kopnął idealnie pod poprzeczkę, a jednak Jonsson znów wykazał się imponującym refleksem.

W drugiej połowie Lech miał w końcu postawić kropkę nad "i". Goście grali z wiatrem, który wreszcie nie utrudniał im wyprowadzania akcji, ale co z tego? W Tallinnie Lech przegrał, bo gorzej niż junior zachował się Maciej Wilusz. Na Islandii Lech przegrał, bo Burić nie złapał  piłki, a Marcin Kamiński nie zamierzał się w jej kierunku ruszyć. I tak w 48. minucie młody Duńczyk Rolf Toft wykorzystał dogranie Attliego Johanssona i ku radości kibiców zdobył gola. Ten wynik był już dla Lecha kompromitujący.

Po stracie gola poznaniacy przez chwilę nie wiedzieli, co się właściwie stało. Oszołomienie jednak minęło i sami ruszyli do ataku. Niesamowity bramkarz Ingvar Jonsson był jednak wciąż zaporą nie do przejścia. W 54. minucie znakomicie obronił strzał głową Ubiparipa, a sześć minut później jakimś cudem zdołał wybić piłkę po uderzeniu Lovrencsicsa.

Poza jedną sytuacją (Olafur Finsen uderzył bardzo niecelnie), Lech niemal nie schodził z połowy rywali. Nieskuteczność gości była jednak porażająca. Nieskuteczność z jednej strony, ale i brak szczęścia z drugiej. Wprowadzony za Kaspera Hamalainena Muhamed Keita uderzył dobrze, ale po ryksozecie piłka minimalnie minęła poprzeczkę. Gdy Ubiparip zdołał strzelić obok bramkarza Stjarnan, to piłkę z linii wybili jego koledzy z obrony. Islandczycy wybijali piłkę byle dalej od swojej bramki, byli w tym niezwykle skuteczni.

Lech postawił wszystko na jedną kartę. Odkrył się, atakował prawie całym zespołem, ale w grze poznaniaków brakowało dokładności. Za to w samej końcówce Toft mógł głową podwyższyć na 2-0 - tym razem jednak jego uderzenie obronił Burić. Blisko 20 strzałów gości, prawie tyle samo rzutów rożnych - statystyki nie mają znaczenia. Wicemistrzowie Polski po raz kolejny skompromitowali się w rozgrywkach pucharowych. Jeżeli w najbliższy czwartek przy Bułgarskiej nie odrobią strat z Islandii, po raz trzeci z rzędu odpadną w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej. Raczej nie będzie wątpliwości, że pracę straci także trener Mariusz Rumak. Choć kto wie, czy dla przyszłości tego zespołu nie byłoby to korzystne już teraz.

Autor: Andrzej Grupa

Stjarnan FC - Lech Poznań 1-0 (0-0)



Bramka: Rolf Toft (48.)

Stjarnan:  Jonsson - Vemmelund, Rauschenberg, Laxdal, Arnason - Praest, Johansson - Bjorgvinsson (84. J. Laxdal), Punyed ŻK (90. +2 Aegisson), Finsen - Toft.

Lech: Burić - Kędziora, Wołąkiewicz, Kamiński, Henriquez - Lovrencsics (87. Douglas), Trałka, Jevtić, Hamalainen (70. Keita), Pawłowski - Ubiparip.

Sędziował: Ognjen Valjić (Bośnia i Hercegowina).

Widzów: 1021.

Zobacz wyniki pierwszych spotkań 3. rundy eliminacji Ligi Europejskiej


Dowiedz się więcej na temat: Liga Europejska | Lech Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama