Reklama

Reklama

Liga Europejska. Milan - Arsenal 0-2 w 1/8 finału Ligi Europejskiej

Arsenal nadzwyczaj łatwo wygrał 2-0 w Mediolanie w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europejskiej. Gole strzelili, jeszcze przed przerwą, Mchitarjan i Ramsey. Dla Milanu to pierwsza porażka od 23 grudnia, dla Arsenalu i jego trenera - chwila oddechu po ostatniej fatalnej passie.

Zobacz wyniki Ligi Europejskiej

Reklama

Sześć lat. Prawie co do dnia. Tyle czasu minęło od ostatniej konfrontacji Arsenalu z Milanem, ale zdaje się jakby to były całe wieki.

Nie tylko dlatego, że dwa wielkie kluby przyzwyczaiły swoich kibiców przez lata, iż walczą w prestiżowej Lidze Mistrzów, a teraz pozostaje im tylko Liga Europejska. Uwagę zwraca jeszcze coś innego - oto mamy do czynienia z całkowitym odwróceniem ról granych jeszcze tak niedawno. Milan z 2012 roku to ekipa, w której prym wiedli starzy doświadczeni gracze - Ibrahimović, Van Bommel albo jeszcze Abbiati. W Arsenalu z kolei wschodziły młode wilki - Oxlade-Chamberlain, Song, Gervinho i oczywiście Wojciech Szczęsny. Dzisiaj ich już nie ma wśród Kanonierów, a mediolańczycy też zupełnie odmłodzeni w stosunku do tamtej drużyny.

Wtedy, przed sześcioma laty, Arsenal wyraźnie oddał pole w Mediolanie (0-4), z kolei Milan nie miał nic do powiedzenia w Londynie (0-3). Dzisiaj wiadomo, że historia się nie powtórzy.

A w zasadzie stało się to jasne po 15 minutach czwartkowego meczu w Mediolanie, gdy po indywidualnej akcji i rykoszecie Bonucciego gola dla Kanonierów strzelił Ormianin Henrich Mchitarjan. Donnarumma, bodaj najbardziej obiecujący bramkarz młodego pokolenia, nie mógł nic zrobić.

Szybka bramka dla gości wyraźnie zmieniła przebieg spotkania. Na początku więcej z gry mieli podopieczni Gennaro Gattuso, pressing z ich strony mógł się podobać. Nie bez znaczenia było też pewnie przekonanie, że skoro w trzynastu (!) kolejnych spotkaniach mediolańczycy nie przegrali, to i tym razem będzie podobnie. Uderzenie Ormianina podziałało jednak na gospodarzy jak zimny prysznic.

Efekt? Większy spokój w poczynaniach Arsenalu. Nie objawiało się to może kolejnymi klarownymi sytuacjami do zdobycia gola, ale gracze Arsene’a Wengera poczuli się znacznie pewniej, a Chambers i Welbeck byli nawet bliscy podwyższenia wyniku. Co więcej, Tuż przed przerwą Mchitarjan mógł niemal dokładnie powtórzyć sytuację bramkową, ale tym razem miał mniej szczęścia - piłka otarła się jeszcze o poprzeczkę i wyszła poza boisko.

I gdy wydawało się, że nic w tej części już się nie wydarzy, znakomitą asystą popisał się Mesut Oezil, a Aaron Ramsey zabawił się z Donnarummą, spokojnie go położył i posłał piłkę do pustej bramki. 0-2 na San Siro! Kibice nie mogli uwierzyć.

Niespodzianką był nie tylko wynik i dwa gole na wyjeździe, które znacznie przybliżyły londyńczyków do awansu, ale przede wszystkim styl narzucony gospodarzom. Arsenal imponował w pierwszej połowie pewnością siebie i skutecznością. Kilkoma znakomitymi zagraniami również Oezil pokazał, że w każdej chwili może wykreować niebezpieczeństwo w polu karnym rywali. Nie oznacza to oczywiście, że Milan został całkowicie zdominowany, ale ani Suso z wolnego, ani Bonucci nie potrafili skutecznie zakończyć akcji.

Milan próbował, ale Arsenal wykorzystywał wszystkie nadarzające się okazje do zadania kolejnych ciosów. Tak naprawdę przebieg spotkania na San Siro najlepiej zobrazowała okazja z 49. minuty, gdy nagle - w niegroźnej wydawałoby się sytuacji - Welbeck znalazł się tuż przed Donnarummą i odbita piłka omal nie wpadła do siatki.

Można przypuszczać, że Gattuso mocno krzyczał w przerwie na swoich zawodników, ale po wyjściu na drugą połowę nie było widać nadzwyczajnej złości w ich grze. Przeciwnie. Arsenal znowu przejął kontrolę i umiejętnie wybijał gospodarzy z uderzenia. A nawet jeśli piłkarze Milanu chcieli zaskoczyć Davida Ospinę z dystansu, również nie stanowiło to większego zagrożenia dla bramkarza Arsenalu. W poczynaniach gospodarzy było też dużo nerwowości i przez to - niedokładności. Największym zagrożeniem dla Kanonierów okazał się Suso, ale i jego skutecznie blokowali obrońcy gości.

Na kwadrans przed końcem trener Milanu postawił wszystko na jedną kartę, wpuszczając napastnika za obrońcę (Borini zmienił Calabrię). Zaraz potem dobrą okazję miał Kalinić, jednak Ospina okazał się szybszy i wybił piłkę. Wynik nie uległ już zmianie.

Arsenal przerwał więc fatalną passę, gdy w słabym stylu przegrywał cztery kolejne mecze i to na wszystkich frontach - w Premier League, finale Pucharu Ligi albo jeszcze w poprzednim meczu Ligi Europejskiej. Czy to oznacza, że coraz bardziej krytykowany Arsene Wenger może wreszcie spać spokojnie? Taki wniosek jest z pewnością zbyt daleko idący, ale Francuz trochę uciszył tych oponentów, którzy chcieliby jego natychmiastowego odejścia.

Na jak długo?

AC Milan - Arsenal 0-2

0-1 Mchitarjan (15.)

0-2 Ramsey (45+4)

Milan: Donnarumma - Calabria (Borini 79.), Bonucci, Romagnoli, Rodriguez - Kessie, Biglia, Bonaventura - Suso, Cutrone (Silva 69.), Calhanoglu (Kalinić 62.)

Arsenal: Ospina - Chambers (Elneny 85.), Mustafi, Koscielny, Kolasinac (Maitland-Niles 62.) - Xhaka, Ramsey, Wilshere - Mchitarjan, Welbeck, Oezil (Holding 80.).

Remigiusz Półtorak

Zobacz raport meczowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje