Reklama

Reklama

Lech Poznań - FC Basel 0-1 w Lidze Europejskiej

O awansie Lecha Poznań do fazy pucharowej Ligi Europy nie mogło być mowy, skoro mistrzowie Polski znów przegrali z FC Basel - tym razem 0-1. Mistrz Polski zajął trzecie miejsce w grupie I i odpadł z dalszej rywalizacji.

Zobacz zapis relacji NA ŻYWO

Tutaj znajdziesz zapis na urządzenia mobilne

Sprawdź sytuację grupy I Ligi Europejskiej

 Po raz pierwszy w historii polska drużyna grała z jednym rywalem w pucharach aż cztery razy. Po raz pierwszy też czterokrotnie przegrała. Nie takiego obrotu spodziewali się kibice na Inea Stadionie.

Reklama

Lecha ratowało tylko zwycięstwo - i to przy jednoczesnej wygranej Belenenses Lizbona we Florencji. Z drugiej jednak strony nie chodziło już tylko o samą kwalifikację, bo ta przecież nie zależała wyłącznie od lechitów, ale również spore pieniądze (360 tys. euro za zwycięstwo) oraz 2,1 pkt do klubowego rankingu UEFA. Poznaniacy pozostaną z dorobkiem 11,5 pkt, w przypadku remisu mieliby 12,55, a zwycięstwa - 13,6 pkt. W ostatnich dwóch sezonach rozstawienie w czwartej rundzie eliminacji Ligi Europy dawał współczynnik lepszy niż 12,27 i 12,39 pkt...

W trzech poprzednich spotkaniach z FC Basel lechici tracili gole zwykle po dalekich przerzutach lub kontratakach, zresztą aż połowa z nich padła w ostatniej minucie. Być może dlatego tym razem "Kolejorz" rozpoczął mocno cofnięty, na blisko pół godziny całkowicie oddał inicjatywę rywalom. Z przewagi gości niewiele jednak wynikało, piłka rzadko dolatywała do Jasmina Buricia. Pierwszy celny strzał Szwajcarzy oddali w 24. minucie, Bośniak bez problemu obronił uderzenie Luki Zuffiego. Lech atakował rzadko, zresztą dość chaotycznie. Wysoki pressing mistrza Szwajcarii był tym razem skuteczny. W 33. minucie poznaniacy powinni jednak otrzymać rzut karny. Niezwykle ambitnie grający Darko Jevtić, zresztą wychowanek FC Basel, oszukał w polu karnym Adamę Traore, a przy mijaniu został przez niego zahaczony. Działo się to w polu widzenia trzech sędziów, żaden nie zareagował.

Po pierwszej połowie Lech więc remisował, podobnie jak Fiorentina z Belenenses. To dawało jeszcze nadzieję, że w obu spotkaniach coś się wydarzy, coś korzystnego dla poznaniaków. Zaraz po zmianie stron wymarzoną okazję zmarnował Dawid Kownacki. Najpierw strzelał Jevtić, ale rezerwowy bramkarz Basel Mirko Salvi odbił piłkę przed siebie. Kownacki miał kilka metrów wolnego miejsca, tyle samo do siatki, a jednak fatalnie spudłował. To się szybko zemściło. Z boku pola karnego Taulant Xhaka łatwo oszukał Szymona Pawłowskiego i Karola Linettego, dośrodkował, a nabiegający na bliższy słupek Jean-Paul Boetius wyprzedził Paulusa Arajuuriego i skierował piłkę do bramki.

Ten gol zupełnie sparaliżował poznaniaków. Co chwilę gubili się w obronie, okazję do podwyższenia prowadzenia miał Albian Ajeti, ale strzelił wzdłuż bramki. Chwilę później Burić znakomicie obronił techniczne uderzenie z dystansu Mohameda Elneny'ego.

Sygnał, że coś jeszcze "Kolejorz" może zdziałać, dał w 63. minucie Jevtić. Nieźle uderzył z rzutu wolnego - bramkarz gości odprowadzał piłkę wzrokiem, gdy futbolówka odbijała się od poprzeczki. Poznaniacy przejęli inicjatywę, zaczęli wreszcie odważniej atakować, mieli dobre sytuacje. Szymon Pawłowski nie mógł jednak trafić w bramkę, a Kasper Haemaelaeinen w 75. minucie nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Salvim.

Nie można lechitom odmówić ambicji - na mocno rezerwowy skład FC Basel to było jednak za mało.

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - FC Basel 0-1 (0-0)

Bramka: 0-1 Boetius (50.).

Lech: Burić - Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Kadar - Trałka, Linetty (61. Formella) - Jevtić (73. Haemaelaeinen), Gajos, Pawłowski - Kownacki.

Basel: Vailati (45.+1 Salvi) - Xhaka, Lang (46. Adonis Ajeti), Samuel, Traore - Elneny, Zuffi - Calla, Bjarnasson (79. Huser), Boetius - Albian Ajeti.

Sędziował Bobby Madden (Szkocja). Widzów: 10 497.

Sprawdź sytuację grupy I Ligi Europejskiej

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje