Reklama

Reklama

Lech poległ, ale wstydu nie przyniósł!

W drugim występie fazy grupowej Pucharu UEFA Lech Poznań nie dał rady faworytowi CSKA Moskwa i na Łużnikach poległ 1:2, ale absolutnie wstydu polskiej piłce nie przyniósł. Podopieczni Franciszka Smudy do samego końca walczyli o wyrównujące trafienie i byli blisko.

"Kolejorz" zaskoczył odważnym, ofensywnym ustawieniem. Miejsce defensywnego pomocnika Tomasza Bandrowskiego w ostatniej chwili zajął Sławomir Peszko. I w pierwszym kwadransie prąca do przodu poznańska lokomotywa świetnie sobie radziła. Mogła się nawet pokusić o prowadzenie, gdyby tylko Robert Lewandowski lepiej przyjął piłkę w polu karnym po prostopadłym podaniu Zlatko Tanevskiego (14. min).

Reklama

Później zagroziło CSKA za sprawą Milosza Krasicia, a także Siergieja Ignaszewicza, który kropnął z 25 m, ale Ivan Turina dobrze interweniował.

Lech odpowiedział uderzeniem z wolnego aktywnego Peszki (dobrze ustawiony Igor Akinfiejew złapał piłkę). Za moment było już 1:0 dla Rosjan: Brazylijczyk Vagner Love założył "siatę" Manuelowi Arboledzie i wypuścił na czystą pozycję Ałana Dzagojewa, który w sytuacji sam na sam skierował piłkę do bramki obok Turiny.

"Kolejorz" rozsierdzony utratą gola próbował wyrównać straty. W 38. min, po akcji Semira Stilicia z Hernanem Rengifo sam przed Igorem Akinfiejewem znalazł Sławomir Peszko. Miał jednak na tyle blisko wychodzącego "w tri miga" bramkarza, że zdołał tylko trafić w jego nogi. Trzy minuty później, po centrze z kornera Lewandowskiego celnie główkował Arboleda, jednak Akinfiejew znowu był czujny.

W pierwszej minucie doliczonego czasu do I połowy, stało się najgorsze dla Lecha: po 60-metrowym prostopadłym podaniu zagapił się Tanevski, nie zdążył z asekuracją Arboleda i Jurij Żirkow z najbliższej odległości podwyższył na 2:0.

Mogło się wydawać, że to koniec emocji. Tak by pewnie było, gdyby na ławce trenerskiej poznaniaków nie siedział Franciszek Smuda.

Nadzieja wróciła, a właściwie przywrócił ją Semir Stilić. Pozornie niemrawy w I połowie w 66. min z rzutu wolnego posłał w pole karne podkręconą wrzutkę, Wilk próbował dojść do piłki, ale jej nawet nie dotknął. Nie musiał - zdezorientowany Akinfiejew i tak przepuścił futbolówkę do siatki. "Franz" Smuda triumfalnie uniósł ręce do góry.

W 74. min po pięknej kontrze rozprowadzonej przez Stilicia z ostrego kąta w niesygnalizowany sposób strzelał Lewandowski, lecz Akinfiejew nie dał się zaskoczyć.

CSKA cały czas było groźne, starało się strzelić na 3:1, by mieć spokojną końcówkę. Lech nie dał się i postarał się o emocjonującą. W 88. min zza pola karnego wycelował Stilić.

Piłkę meczową miał jednak już w 91. min po wrzutce z wolnego Wilk, ale jego intuicyjny strzał z 5 m instynktownie obronił Akinfiejew!

Lech przegrał, ale wielkie brawa za walkę! CSKA w tym sezonie w Pucharze UEFA jeszcze tak się nie namęczyło i to na swoim stadionie!

CSKA zapewniło sobie awans do 1/16 finału z pierwszego miejsca w grupie H. "Kolejorz" z jednym punktem na koncie ma jeszcze szanse na awans, ale w konfrontacji z Deportivo u siebie i Feyenoordem na wyjeździe musi zdobyć co najmniej cztery punkty.

GRUPA H PUCHARU UEFA

CSKA Moskwa - Lech Poznań 2:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Dzagojew (31.), 2:0 Żirkow (45.+1), 2:1 Stilić (66.).

Żółte kartki: Jurij Żirkow, Vagner Love (CSKA); Manuel Arboleda (Lech Poznań).

Sędzia: Duarte Nuno Pereira Gomes (Portugalia).

Widzów: 15 000.

CSKA: Igor Akinfiejew - Aleksiej Bierezucki, Wasilij Bierezucki, Serhiej Ignaszewicz, Anton Grigoriew (70-Elvir Rahimić) - Milos Krasic, Paweł Mamajew, Deividas Semberas, Jurij Żirkow - Ałan Dżagojew (83-Erkin Caner), Vagner Love.

Lech: Ivan Turina - Grzegorz Wojtkowiak, Zlatko Tanevski, Manuel Arboleda, Ivan Djurdjević - Sławomir Peszko (46-Tomasz Bandorwski), Semir Stilić, Dimitrije Injac, Jakub Wilk - Robert Lewandowski, Hernan Rengifo.

Dowiedz się więcej na temat: Moskwa | sławomir | wilk | Manuel Arboleda | Kolejorz | UEFA | Lech Poznań | CSKA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje