Reklama

Reklama

Juskowiak: Lech i Legia są w stanie awansować do 1/16 finału Ligi Europejskiej

- Lech Poznań nie powinien lekceważyć europejskich rozgrywek, bo oprócz pieniędzy zdobywa się prestiż i buduje markę klubu - powiedział Andrzej Juskowiak. Były piłkarz reprezentacji Polski przyznał, że jest rozczarowany postawą drugiej naszej drużyny w Lidze Europejskiej - Legii Warszawa.

Andrzej Juskowiak uważa jednak, że Lech i Legia są w stanie awansować do 1/16 finału Ligi Europejskiej.

Po trzech kolejkach rozgrywek w grupie D, "Wojskowi" z jednym punktem zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Taki sam dorobek ma czwartkowy rywal wicemistrzów Polski - FC Brugge. Sześć punktów zgromadził duński FC Midtjylland, a z dziewięcioma prowadzi SSC Napoli.

- Na pewno Legia zawodzi i to był jeden z powodów zwolnienia trenera Henninga Berga. Oczekiwania były dużo większe. Jednak ważny jest też styl. W dotychczasowych meczach stołeczny zespół miał spore problemy. Nie tego oczekuje się od drużyny, która regularnie występuje w europejskich pucharach. To ogromne pole do zbierania doświadczeń, a tego zabrakło. Przecież wicemistrzowie Polski nie osłabili się tak bardzo w porównaniu do wyników. Ten jeden punkt jest rozczarowujący - ocenił Juskowiak.

Reklama

Wicemistrzowie kraju w czwartek o godz. 19 zagrają na wyjeździe z FC Brugge.

- Patrząc na samą nazwę klubu, ten rywal jest spokojnie w zasięgu stołecznej drużyny. To solidny zespół, ale nie powala na kolana. Awans Legii wciąż jest możliwy - uważa.

O godz. 21.05 Lech Poznań podejmie Fiorentinę, którą przed dwoma tygodniami niespodziewanie pokonał we Włoszech 2-1.

- Na pewno Lech miał wówczas trochę szczęścia, ale zapracował sobie na to konsekwencją i determinacją. Podobała mi się gra mistrza Polski w defensywie. Pojechał do Florencji mając duże problemy w Ekstraklasie, ale idealnie wypunktował włoską drużynę. Tak powinien grać zespół, który nie jest faworytem - przyznał były napastnik m.in. "Kolejorza". 

Mistrz Polski z powodu awarii samolotu dotarł do Florencji z ponad 11-godzinnym opóźnieniem.

- Być może to było korzystne dla lechitów, że nie odbyli treningu we Florencji. Skupili się na problemach z lotem, zamiast myśleć o tym, co czeka ich na boisku - ocenił Juskowiak.

Po trzech kolejkach w tabeli grupy I prowadzi FC Basel (6 pkt) przed Lechem (4 pkt), Belenenses (4 pkt) i Fiorentiną (3 pkt).

- Wydawało się, że po trzeciej kolejce wszystko będzie rozstrzygnięte. Jednak "Kolejorz" ma spore szanse na awans. Wiadomo jednak, że gra w Lidze Europejskiej nie jest teraz najważniejsza dla Lecha. Priorytetem są ligowe rozgrywki, ponieważ zespół znajduje się na przedostatnim miejscu. Nie powinien jednak lekceważyć europejskich rozgrywek, bo oprócz pieniędzy zdobywa się prestiż i buduje markę klubu - podkreślił Juskowiak.

Liga Europejska - zobacz wyniki, terminarz i tabele wszystkich grup

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje