Jan Kocian: Chcemy awansować, o premiach nie rozmawialiśmy

"Priorytetem jest wynik. Chcemy awansować, o premiach nie rozmawialiśmy" - powiedział trener Ruchu Chorzów Jan Kocian przed rewanżowym meczem 4. rundy eliminacji Ligi Europejskiej z ukraińskim Metalistem Charków. Pierwsze spotkanie w Gliwicach zakończyło się bezbramkowym remisem. Stawką rywalizacji jest awans do fazy grupowej LE.

Chorzowian na stadionie wesprze ok. 150-osobowa grupa kibiców. Areną czwartkowego spotkania będzie Stadion Olimpijski o widowni mogącej pomieścić 70 tysięcy ludzi. Mecz rozegrany zostanie w Kijowie w związku z niepewną sytuacją we wschodniej części kraju.

Reklama

"Wszystko jest tu najlepszym porządku. Lotnisko, hotel, stadion. W Kijowie czujemy się bezpiecznie" - zapewnił Kocian.

Ekipa Ruchu dotarła do stolicy Ukrainy czarterowym samolotem w środę przed południem.

"Stadion nie zrobił na nas wrażenia. U nas też są duże. Mam nadzieję, że w czwartek kibice dopiszą i zobaczą dobre widowisko. Metalist ma w składzie kilka indywidualności. Na napastnika Jaję trzeba będzie na pewno uważać, ale silna jest cała drużyna. Na mnie największe wrażenie zrobił pomocnik Xavier Cleiton" - powiedział kapitan Ruchu Marcin Malinowski.

Chorzowianie grają od początku sezonu praktycznie tym samym składem.

"I wielkich zmian nie ma co oczekiwać. Jedynie występ Daniela Dziwniela (kontuzja) stoi pod znakiem zapytania. Obserwowaliśmy ostatni mecz Metalista w Pucharze Ukrainy. Nasi rywale zagrali w innym zestawieniu niż z nami. Być może to ich podstawowym zawodnikom dało więcej odpoczynku, jednak my jesteśmy w rytmie meczowym. Czy to niedogodność - przekonamy się w czwartek" - dodał trener.

Zaznaczył, że wylot do Polski został zaplanowany po meczu z takim zapasem, że wystarczy czasu na ewentualną dogrywkę czy rzuty karne, ale szaleństwem byłoby granie od początku na 0-0. 

Piłkarze "Niebieskich" zdają sobie sprawę z wagi czwartkowego pojedynku.

"Słyszałem, że to mecz 20-lecia dla Ruchu. Każdemu różne rzeczy chodzą po głowie. Różnie to przeżywamy. Jednak tyle meczów ostatnio gramy, że nie ma czasu o tym wszystkim myśleć. Na pewno mamy olbrzymią szansę zaistnienia w Europie" - zauważył kapitan.

Zdaniem Kociana rewanż powinien być otwartym meczem. "Futbolowe szachy były na początku meczu w Gliwicach, teraz drużyny dobrze się znają. Wiemy o sobie dużo nawzajem" - wyjaśnił.

Zespół w Charkowa w niedzielę pokonał po dogrywce PFK Sumy 1-0 w meczu 1/16 finału Pucharu Ukrainy, grając w rezerwowym składzie.

Chorzowianie tego samego dnia na swoim stadionie, grając w najsilniejszym zestawieniu, bezbramkowo zremisowali z Lechem Poznań w meczu Ekstraklasy.

Drużyna Ruchu wyceniana jest na ok. 8 mln euro, rywale - dziesięć razy więcej. W kadrze Metalista są zawodnicy z Argentyny, Brazylii, Senegalu, Nigerii.

"Niebiescy" w poprzednich dwóch rundach wyeliminowali FC Vaduz z Liechtensteinu i duński Esbjerg fB. Decydującego o awansie gola (na 2-2) w dwumeczu z Duńczykami chorzowianie zdobyli w ostatniej akcji doliczonego czasu gry wyjazdowego rewanżu.

Ukraińcy przystąpili do LE dopiero od czwartej rundy.

Początek czwartkowego spotkania o godz. 18.00 polskiego czasu.

Program rewanżowych spotkań 4. rundy eliminacji Ligi Europejskiej

Dowiedz się więcej na temat: Ruch Chorzów | Metalist Charków | Liga Europejska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje