Reklama

Reklama

​Finał Ligi Europy. Manchester United - Villarreal. Hirek Wrona: Dla United to najważniejszy mecz od 13 lat

Hirek Wrona kibicuje Manchesterowi United już ponad 50 lat. Finał Ligi Europy MU - Villarreal w środę, 26 maja o godz. 21 na Polsat Plus Arenie w Gdańsku. Transmisja w Polsacie Sport Premium 1. Studio już od godziny 18.

Maciej Słomiński, Interia: Na co dzień zajmuje się pan muzyką. Pieśń fanów Liverpoolu "Allez Allez Allez" brzmi w ostatnich latach donośniej niż "Glory Glory Man United".

Hirek Wrona, wierny kibic Man Utd od 51 lat: - Każdy, kto ma trochę oleju w głowie, wie, że tak w życiu jak w sporcie - raz na wozie, raz pod wozem. Gdy policzymy ile trofeów United zdobyli przez ostatnie trzy dekady, to nie ma powodu do smutku. Nie codziennie jest niedziela, nie codziennie rozdają samochody na Placu Czerwonym.

Mocno zaczynamy - Radiem Erewań.

Reklama

- Po odejściu Sir Alexa Fergusona napisałem, że nie wiem, czy za mojego życia doczekamy kolejnego tytułu mistrzowskiego. To nie asekuracja, zwyczajnie znam realia i śledzę, co robią inne kluby. Będzie też łyżka dziegciu - Sir Alex zostawił po sobie, może niecałkowicie spaloną, a nadpaloną ziemię.

Mocne słowa, zamach na świętość. 

- Mało kto o tym dziś pamięta, ale następca "Fergiego" David Moyes musiał odbudować relację z akademią, z działem skautingu. Sir Alex w ogóle się tym nie zajmował, robił to jego syn, był to swego rodzaju biznes rodzinny. To nie tak, że Szkot coś celowo niszczył, zwyczajnie nie czuł potrzeby, by tym się zajmować. W tym samym roku, gdy odszedł Ferguson zmienił się dyrektor zarządzający, po naszemu prezes, Manchesteru United. Został nim Ed Woodward.

Ten człowiek nie jest faworytem kibiców.

- To technokrata. Pracował wcześniej w MU, dlatego nie wiem czemu przegapił jedną rzecz. Klub piłkarski różni się od innych biznesów tym, że ma kod DNA. Zabicie tego DNA jest niewiarygodnym błędem. Aby to lepiej wytłumaczyć odejdę na chwilę od Man Utd i opowiem o klubie z mojego rodzinnego miasta - o Stali Mielec.

Proszę bardzo.

- Po latach w piłkarskim niebycie klub wrócił z III ligi do Ekstraklasy. Po drodze zgubiono DNA, o którym mówię. Odeszli lokalni piłkarze, rozpadła się akademia. Nagle okazało się, że nic tam się nie zgadza, nie ma porozumienia, a drużyna zagrożona jest degradacją z Ekstraklasy. Wówczas  ktoś chwycił za telefon i wykręcił numer Włodka Gąsiora, człowieka który ma mieleckie DNA.

Był to dość zaskakujący ruch. Wyglądał na desperacki.

- Zapytaliśmy wtedy Włodka czemu się zgodził. Odparł bez namysłu: "Stali się nie odmawia". Dwa lata temu tego samego Gąsiora wyproszono z trybuny, mówiąc że byli piłkarze nie będą dostawać darmowych biletów na mecze. Stała się rzecz nieprawdopodobna - podniesiono rękę na legendę tego klubu.

Rzadko kiedy Stal Mielec występuje w jednym rzędzie z Manchesterem United.

- W United przepłacano kolejnych piłkarzy, jak np. Alexis Sanchez. Wtedy ten znienawidzony Woodward, bez pomocy Sir Alexa Fergsuona, wpadł na autorski pomysł, żeby zatrudnić Ole Gunnara Solskjeara. Wszyscy łapali się za głowy. Trener bez osiągnięć, szkoleniowiec który był już w Premier League i sobie nie poradził. To on ma być mężem opatrznościowym?

A jednak.

- Czytałem wywiad z Marcusem Rashfordem, który mówił o pierwszych zajęciach z Solskjaerem. Wszyscy zawodnicy usiedli dookoła trenera, a on z pasją opowiadał jak strzelał gole dla Man Utd i jak pogodził się rolą rezerwowego, by zagrać w klubie, który kocha. Norweg zresztą ściągnął do drużyny Nigeryjczyka Odiona Ighalo, fana Man Utd, który nie pograł wiele, ale spełnił marzenie i szczęśliwy wrócił do Chin. "Marzyć zawsze warto" -  napisał Robert Lewandowski po strzeleniu bramki Augsburgowi i pobiciu rekordu Gerda Mullera.

Jesteśmy wciąż pod wielkim wrażeniem rekordu Lewandowskiego. Czy dobrze kojarzę, że w przededniu Euro 2012 "Lewy" był o krok od związania się z Manchesterem United?

- Sir Alex Fergsuon był zainteresowany, aby Robert grał dla niego. Z jakichś powodów do tego nie doszło. Szkoda.

Pana zdaniem wybór Ole Gunnara Solskjaera to strzał w dziesiątkę.

- Norweg sprawił, że Man Utd zaczął wracać na właściwe tory. Pozbył się piłkarzy, dla których klub był tylko przystankiem do zarabiania pieniędzy. Zostali gracze, którzy chcą być na Old Trafford. Przyszli tacy, którzy rozumieją wielkość tego klubu, chcą wygrywać dla niego trofea.

Rozgrywki Ligi Europy traktowane są na Wyspach po macoszemu. Kibice szyderczo śpiewają: "Thursday nights, channel 5". Jak ważny dla Man Utd będzie środowy finał tych rozgrywek z Villarreal?

- To dla Man Utd piekielnie by nie powiedzieć diabelsko ważne spotkanie. Brak wygranej opóźni proces odbudowy klubowej marki. To być może jest najważniejszy mecz United od finału Ligi Mistrzów w 2008 r. w Moskwie.

Aż tak?

- Jeśli United przegra atmosfera w drużynie oklapnie. Jeśli "Czerwone Diabły" nie zdobędą trofeum, Paul Pogba zacznie się rozglądać za nowym pracodawcą. Gdy drużynę przejął Solskjaer, wszyscy spodziewali się, że Francuz będzie jednym z "odpalonych", tymczasem stało się inaczej. Pogba stał się fundamentem United Solskjaera. Przyszedł Bruno Fernandes, wszyscy mówili: "Nie dogadają się". To jak oni grają razem to jest kosmos! To poezja! Wygrana United oznacza przedłużenie przez Pogbę kontraktu z klubem. Obecny upływa z końcem przyszłego sezonu. Sytuacja Francuza to dopiero pierwszy element układanki związanej z meczem w Gdańsku.

Jakie są kolejne?

- Na Wyspach bardzo głośna stała się sprawa transferu Harry’ego Kane’a, który poprosił Daniela Levy’ego o transfer. Kane chce odejść z Tottenhamu, by walczyć o trofea. Wygrana United w środę, moim zdaniem, da do myślenia kapitanowi angielskiej reprezentacji. Na Old Trafford jest dobra atmosfera, zespół jest na fali wznoszącej. Przegrana z Villarreal znacznie ograniczy szanse na wielki transfer tego lata, nie chodzi wyłącznie o Kane’a.

Kto może być takim wielkim transferem?

- Raphael Varane. United potrzebuje szybkiego stopera. Mecz z Fulham, spadkowiczem z Premier League pokazał niedostatki Victora Lindelofa. Szwed był idealny do koncepcji Jose Mourinho, gdy United stosowało taktykę defensywną. Lindelof doskonale czyta grę, dobrze się ustawia w polu karnym, świetnie gra głową, ale nie jest szybkobiegaczem. 

Wielu mówi, że Erling Haaland pójdzie do Barcelony. Ja nie jestem przekonany. W przyszłym sezonie aktywuje się klauzula odstępnego Norwega, aby wykupić go z Dormundu trzeba zapłacić 75 milionów euro. Może być różnie, zwłaszcza  że Haaland pracował z Solskjaerem w Molde.

Z drugiej strony pamiętamy jak legenda Man Utd, Roy Keane załatwił Alfa-Inge Haaland z Man City. Irlandczyk brutalnym faulem zakończył karierę ojca Erlinga.

- To nie ma znaczenia. Większe ma to, że Erling Haaland urodził się w Leeds i jest fanem "Pawi". Pozycja negocjacyjna United zmieni się w zależności od finału Ligi Europy. Co prawda United nie wygrali ligi i mogą jej nie wygrać przez najbliższe 2-3 lata jeśli w City do najlepszego trenera świata dołączy Lionel Messi. Mecz w Gdańsku uzmysłowi potencjalnym nabytkom, że oprócz Premier League są jeszcze inne rzeczy do wygrania.

Przez ostatnie lata drużynę United ciągnął do przodu Marcus Rashford.

- To prawda, przez ostatnie lata był motorem napędowym zespołu. Teraz tę rolę przejęli Fernandes i Edinson Cavani. Rashford potrzebuje kopa, takim na pewno będzie trofeum. Widać jak na dłoni, że finał z Villarreal jawi się dla United jako szalenie ważne spotkanie, również dla Eda Woodwarda, który z końcem roku kończy pracę w United. Zwycięstwo w Lidze Europy będzie jego triumfem na pożegnanie, jeszcze raz podkreślę, że zatrudnienie Solskjaera to jego autorski pomysł.

Czy to prawda, że tak mocno kocha pan Manchester United, że kupił pan polską stronę internetową tego klubu?

- Tak było, portal padał ja postanowiłem mu pomóc. Niestety, środowisko, które tym administrowało było bardzo skłócone, dałem sobie spokój. Za dużo pieniędzy w to włożyłem, nie widząc żadnego efektu. Niektórzy w Polsce chcą być świętsi od papieża.

Jak odbierał pan futbol bez kibiców? To dla ojczyzny futbolu musiało być szczególnie bolesne.

- Przez jakiś czas mieszkałem na Wyspach i dość dobrze poznałem środowiska kibicowskie, szczególnie w Londynie. Za chodzenie w koszulce Manchesteru United nigdy nie spotkała mnie krzywda, żyliśmy w zgodzie. Mam ogromny sentyment do West Ham United, sentymentem darzę stary obiekt "Młotów" Upton Park. Tak samo Highbury, dawny obiekt Arsenalu. Jednak najlepszy stadion na Wyspach Brytyjskich to Craven Cottage, siedziba Fulham. Piękny obiekt w starym stylu, nad samą Tamizą, dzieło sztuki.  Mocno zakolegowałem się z fanami Crystal Palace. W 1990 r. po finale FA Cup, gdy w pierwszym meczu padł remis 3-3, w powtórce United okazali się górą 1-0. Potem piliśmy całą noc. Żeby nie było zaakceptowali mnie najwięksi bandyci na Wyspach, fani Millwall. Mówili o mnie "polish gangsta". Ze mnie taki gangsta, że hej (śmiech).

Muzykę gangsterską zdarzało się panu puszczać, sam słyszałem.

- Owszem! Było to radiu. Mówiąc o całej kulturze hip-hopowej, trudno nie poruszać pewnych wątków. A w Anglii kibice będą chodzili z dziką radością na mecze.

No właśnie, i co to będzie za chodzenie?

 - W Anglii ludzie tym żyją. Wciąż w pubach trwają dyskusje czy lewy obrońca Manchesteru United się nadaje. U nas ta dyskusja przeniosła się do internetu. Mamy 38 milionów ekspertów od wszystkiego.

Jest pan obecny w mediach społecznościowych.

- Gdy na twitterze napiszę o swoich emocjach, zaraz ludzie odpisują, że strugam eksperta. Nie, ja tym zwyczajnie żyję, nie jestem ekspertem, napisałem, bo tak myślę. Czy ja się upieram, że piszę prawdę? Piszę o emocjach, one są moje. Brak dystansu bardzo boli.

Mówi pan o potencjalnych transferach. Czy Man Utd stać na nie?

- Klub jest ogromnie zadłużony, to jest powód za który kibice nienawidzą Glazerów. Oni wyciągają całą kasę z United. Marka klubu jest zabezpieczeniem przeróżnych zobowiązań i kredytów rodziny Glazerów.  Jednak na dobre transfery wystarczy.

Jest pan kopalnią wiedzy o Manchesterze United.

- Piłka nożna jest dopiero moją czwartą sportową miłością.

Jak to?

- Od zawsze, tzn. 1980 r. moim numerem 1 jest koszykówka, w wydaniu NBA. Potem brydż, na najniższym stopniu podium snooker. Dopiero potem futbol.

Komu kibicuje pan w NBA?

- Oczywiście, że Lakersom.

Man Utd, LA Lakers. Niestety, jest pan typowym “glory hunterem".

- To zupełny przypadek. Na początku lat 80. XX wieku studiowałem w Rzeszowie i grałem w koszykówkę w miejscowym AZS. Zdzisław Myrda, legendarny koszykarz Resovii z tournée kadry Polski po USA przywiózł kasetę z nagranym meczem. Tak się złożyło, że był to mecz Lakersów. Gdy zobaczyłem jak gra Kareem Abdul-Jabbar wpadłem na zawsze.

Rozmawiał Maciej Słomiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje