Reklama

Reklama

FC Utrecht - Lech Poznań. Nenad Bjelica: Utrecht jest faworytem

To czwarta drużyna ligi holenderskiej, byli tylko za Feyenoordem, Ajaksem i PSV. To wszystko mówi o tym zespole – przyznaje przed spotkaniem w Utrechcie trener Lecha Poznań Nenad Bjelica. I wskazuje FC Utrecht jako faworyta tego dwumeczu.

Liga Europejska - sprawdź terminarz i wyniki!

Lech zmierzy się z FC Utrecht w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej - lepsza drużyna w dwumeczu zagra w fazie play-off o fazę grupową. Co ciekawe, w losowaniu to Lech był rozstawiony, a Utrecht ma niższy wpółczynnik punktowy od poznaniaków. To efekt tego, że Utrecht raczej nie grał w poprzednich latach w europejskich rozgrywkach, a jeśli już wystąpił, to skompromitował się w dwumeczu z luksemburskim Differdange. Teraz zresztą w starciu z FC Valetta też nie było łatwo, bo na wyjeździe Utrecht tylko zremisował 0-0, ale w rewanżu zwyciężył rywala z Malty 3-1.

Reklama

Być może dzieje się tak dlatego, że Eredivisie startuje dopiero w połowie sierpnia. To akurat przewaga Lecha, który rozegrał już sześć meczów o stawkę,  a Utrecht - zaledwie dwa. - Czy oni muszą teraz szukać formy? Nie wiem tego, bo nie wiem jak trenują, jak się przygotowują do naszego meczu. Wiem za to co my zrobiliśmy z Lechem. Mają zaledwie kilku nowych zawodników, a nie jak Lech: ośmiu i jeszcze dodatkowo dwóch młodych. My w każdym meczu gramy z czterema, pięcioma nowymi piłkarzami, a u nich grało dwóch. To ważne, że grali już ze sobą, a ja widziałem ten zespół w dobrej formie - przyznaje Bjelica.

Trener Lecha nie pokusił się o ulokowanie Utrechtu na konkretnym miejscu w polskiej ekstraklasie. Chwalił jednak rywala, podkreślał jego siłę. - To czwarta drużyna ligi holenderskiej, byli tylko za Feyenoordem, Ajaksem i PSV. To wszystko mówi o tym zespole. Holenderska piłka jest mocniejsza od polskiej, a holenderska liga silniejsza od polskiej. Na pewno są faworytem trzeciej rundy, ale my już wiemy, że w piłce nie zawsze wygrywają faworycie - przyznaje chorwacki trener Lecha.

Skład Lecha na czwartkowe spotkanie jest wielką niewiadomą - Bjelica ma do dyspozycji niemal wszystkich zawodników. Pewniacy do gry to: Putnocky, Dilaver, Kostewycz, Gajos czy Gytkjaer. Reszta musi czekać do czwartkowego, przedmeczowego treningu.  Dopiero wtedy zadecyduję, kto wystąpi. Mam kilka wątpliwości, np. Lasse Nielsen ostatnio nie trenował. Ja jestem gotowy do tego spotkania, najważniejsze, aby zawodnicy też byli - dodaje Bjelica. Na pewno wielką stratą jest kontuzja Darko Jevticia, który do gry wróci dopiero we wrześniu. Bez  niego ofensywa Lecha kuleje. - Nie mamy go i to trzeba zaakceptować. Mamy za to kilku innych graczy, którzy mogą go zastąpić, np. Raduta czy Majewskiego. To prawda, że Darko był w świetnej formie, ale inni też mogą powalczyć - ocenia trener "Kolejorza".

Pewną niewiadomą jest stan murawy na stadionie Geldenwaard w Utrechcie - jeszcze we wtorek grały tam Rosja z Niemcami w kobiecych Mistrzostwach Europy, a mecz ten prowadziła polska sędzia Monika Mularczyk. - Nie wiem, jak ona wygląda, ale jeśli w Holandii nawierzchnia nie będzie dobra, to już nie wiem gdzie będzie - śmiał się Bjelica.

Początek czwartkowego spotkania w Utrechcie - o godz. 19.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL