Reklama

Reklama

Eliminacje LE: Bramka Kamila Wilczka nie pomogła, wpadka RB Lipsk

Znakomicie w decydującej rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej poradziły sobie w czwartek drużyny, które wyeliminowały z pucharów naszych przedstawicieli. Swoje mecze wygrały Spartak Trnawa i KRC Genk, który wysoko ograł Broendby Kopenhaga Kamila Wilczka. Polski snajper wpisał się na listę strzelców tuż po przerwie. Wpadkę na Ukrainie zanotowało z kolei faworyzowane RB Lipsk.

Kamil Wilczek i jego Broendby mierzyli się z pogromcami Lecha Poznań, belgijskim Genk. I już do przerwy znaleźli się w trudnej sytuacji, bo miejscowi po bramkach Samaty i Trossarda pewnie prowadzili 2-0. Po zmianie stron straty zaraz zmniejszył Hermannsson, a trzy minuty później do remisu doprowadził Wilczek. Wydawało się, że duńska ekipa pójdzie za ciosem, jednak to piłkarze Genk otrząsnęli się po fatalnym początku odsłony i w 55. minucie znów prowadzili. Po raz drugi do siatki Broendby trafił w czwartek Samata. Goście musieli przełknąć gorzką pigułkę, bo snajper Genk w 70. minucie skompletował hat-tricka i zapewnił drużynie zaliczkę dwóch bramek. Wynik ustalił w doliczonym czasie gry Trossard i Genk w Danii może pewnie bić się o awans.

Reklama

KRC Genk - Broendby Kopenhaga 5-2 (2-0)

Bramki: Mbwana Samata (37, 55, 70), Leandro Trossard (45-karny, 90) - Hjortur Hermannsson (48), Kamil Wilczek (51)

Spartak Trnawa, pogromca Legii Warszawa w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, w decydującym boju o fazę grupową Ligi Europy pokazał, że potrafi wygrywać na terenie silnych rywali. W Ljubjlanie po golu Bakosa z jedenastki i samobóju Ilicia pewnie ograł Olimpię i w zasadzie jest jedną nogą w fazie grupowej LE. Co ciekawe, Słowacy jeszcze przed przerwą stracili Martina Totha, który wyleciał z boiska, ale to w zasadzie nie wpłynęło na ich dobrą grę i na wynik meczu.

Olimpia Ljubljana - Spartak Trnawa 0-2 (0-2)

Bramki: Marek Bakos (23-karny), Branko Ilić (35-samobójcza)

Faworyzowany Besiktas Stambuł w Belgradzie dał się zaskoczyć Partizanowi i od 14. minuty musiał odrabiać straty po bramce Gomesa. Nie trwało to długo, minutę później Arslan wyrównał na 1-1, a obie drużyny grały od tej pory bardzo uważnie w defensywie i do końca meczu gole już nie padły. Turcy z Serbii wywieźli remis i zaliczkę, którą powinni obronić na swoim terenie i tym samym zapewnić sobie awans.

Partizan Belgrad - Besiktas Stambuł 1-1 (1-1)

Bramki: Ricardo Gomes (14) -  Tolgay Arslan (15)

W Wiedniu już od 4. minuty meczu Rapid miał przewagę nad rumuńskim FCSB, gdy na listę strzelców wpisał się Knasmullner. Ten sam zawodnik tuż przed przerwą podawał świetnie do Sonnleitnera i gospodarze wypracowali sobie w miarę bezpieczną przewagę. Goście odpowiedzieli po zmianie stron, Gnohere zdobył bramkę kontaktową, ale zaraz Schwab podwyższył na 3-1, radując kibiców zebranych na Allianz Stadion w stolicy Austrii. Rapid był w czwartek zespołem lepszym, nawet czerwona kartka Valona Berishy nie popsuła mu wyniku i cennej wygranej z FCSB. Rewanż odbędzie się w Rumunii. 

Rapid Wiedeń - FCSB 3-1 (2-0)

Bramki: Christoph Knasmullner (4), Mario Sonnleitner (40), Stefan Schwab (49) - Harlem-Eddy Gnohere (47)

Niemieckie RB Lipsk nie potrafiło sforsować defensywy Zorii Ługańsk, która swój mecz rozgrywała w Zaporożu. Ukraińcy bronili się dzielnie, choć od 17. minuty grali w dziesiątkę, bo za atak na rywala z boiska wyleciał Bogdan Ledniew. Goście atakowali, stworzyli aż 27 sytuacji pod bramką Zorii, ale do siatki nie trafili i kwestię awansu muszą rozstrzygnąć w rewanżu.

Zoria Ługańsk - RB Lipsk 0-0

Rewanżowe spotkania zostaną rozegrane w czwartek 30 sierpnia.

Dowiedz się więcej na temat: liga europy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama