Reklama

Reklama

Czas na ćwierćfinały w Lidze Europejskiej

Po emocjach w Lidze Mistrzów przyszedł czas na Ligę Europejską. W czwartek rozegrane zostaną wszystkie cztery pierwsze ćwierćfinałowe tych rozgrywek. Najciekawiej zapowiada się rywalizacja w Sewilli, gdzie zespół Grzegorza Krychowiaka zmierzy się z Zenitem Sankt Petersburg.

Triumfatorzy Ligi Europejskiej z zeszłego sezonu z dużym szacunkiem podchodzą do rosyjskiego rywala. "To zespół z międzynarodowym doświadczeniem. Wygrali rozgrywki kilka lat temu, a w tym sezonie grali w Lidze Mistrzów" - tak o czwartkowych przeciwnikach wypowiadał się Unai Emery.

Trener Sevilla FC dodał także, że na etapie ćwierćfinału nie ma przypadkowych drużyn, a Zenit wyeliminował już PSV i Torino.

Andaluzyjczycy też nie wypadają źle na tle Rosjan. W ciągu ostatnich dziesięciu lat trzykrotnie wygrywali rozgrywki UEFA Europa League (wcześniej Pucharu UEFA). 

Reklama

Goście z Sankt Petersburga będą musieli radzić sobie bez czwórki zawieszonych za kartki zawodników, którzy na pewno znaleźliby się w wyjściowej jedenastce, o czym przed meczem przypomniał Andre Villas-Boas.

"To będzie trudne spotkanie. Brakuje nam czterech piłkarzy, a zagramy z zespołem, który nie przegrywa u siebie" - powiedział o czwartkowej rywalizacji Portugalczyk.

W pierwszym spotkaniu pauzować będą Hulk, Danny, Igor Smolnikov oraz Domenico Criscito. Z powodu kontuzji nie wystąpi natomiast Witalij Fajzulin.

Jedynym problemem Sevilla FC są kontuzje bramkarzy. Od dłuższego czasu urazy leczą Beto i Mariano Barbosa, a w wyjściowym składzie gra 22-letni Sergio Rico, który na początku sezonu nie siadał nawet na ławce rezerwowych.

W ostatni weekend oba zespoły solidarnie zremisowały swoje mecze ligowe przed własną publicznością. Sevilla FC podzieliła się punktami z Barceloną (2-2), a Zenit z Rubinem Kazań (1-1).

Czwartkowe spotkanie na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan będzie już piątym w historii pojedynkiem bezpośrednim obu ekip. Po jednym spotkaniu wygrali Rosjanie i Hiszpanie, a dwa mecze skończyły się remisami. Jedyny mecz, który rozegrano w Sewilli, zakończył się jednak okazałym zwycięstwem gospodarzy 4-1.

Faworytem nadchodzącego meczu będą "Los Sevillistas". Drużyna Grzegorza Krychowiaka nie poległa jeszcze na własnym stadionie w obecnych rozgrywkach i trudno wierzyć w to, że twierdzę w stolicy Andaluzji zdobędzie grający bez najlepszych piłkarzy Zenit Sankt Petersburg.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Sevilla - Zenit!

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Drugim i niestety ostatnim naszym rodakiem, który zagra w czwartek o awans do półfinału Ligi Europejskiej, będzie Łukasz Teodorczyk. Jego Dynamo Kijów podejmie na Stadionie Olimpijskim AC Fiorentina.

Ukraińcy wyeliminowali w poprzedniej rundzie Everton FC, wygrywając rewanż przed własną publicznością aż 5-2. Włosi z kolei okazali się lepsi od swoich rodaków z Rzymu - wyrzucając poza burtę rozgrywek Romę.

Obaj trenerzy wypowiadają się z szacunkiem o swoich zespołach oraz o sobie nawzajem. Serhij Rebrow nazwał Vincenzo Montellę wielkim napastnikiem i legendą Romy, a Włoch odwdzięczył się, podkreślając imponującą karierę Ukraińca.

Dodatkowym polskim akcentem w spotkaniu Dynama z Fiorentiną będzie nazwisko arbitra. Mecz poprowadzi Szymon Marciniak, który otrzymuje coraz poważniejsze zadania od europejskiej centrali. 

Liga Europejska - sprawdź terminarz i wyniki!

W Wolfsburgu wicelider Bundesligi podejmie SSC Napoli. Faworytem rywalizacji byliby bez wątpienia Niemcy, gdyby nie fakt, iż w ostatnich latach nie grali oni nadzwyczaj często w europejskich pucharach.

Więcej doświadczenie od "Wilków" mają neapolitańczycy. Drużyna Rafaela Beniteza od kilku sezonów regularnie występuje w Lidze Mistrzów, bądź Lidze Europejskiej.

Niemcy i Włosi w miniony weekend wzajemnie się postraszyli. SSC Napoli rozgromiło 3-0 Fiorentinę, a Wolfsburg pokonał HSV Hamburg 2-0.

W tej parze szalenie trudno wskazać faworyta. Przed własną publicznością większe szanse mają jednak gospodarze. Neapolitańczycy nawet w najtrudniejszych momentach mogą liczyć na wsparcie swoich kibiców, które w czwartkowy wieczór może się przydać.

Stawkę ćwierćfinalistów uzupełniają Club Brugge i Dnipro Dniepropietrowsk. Para ochrzczona po losowaniu mianem najsłabszej, w której grają outsiderzy, paradoksalnie może być jedną z najciekawszych.

Belgowie spotkali się już z Ukraińcami dziesięć lat temu. W fazie grupowej Pucharu UEFA triumfowali nasi wschodni sąsiedzi, ale wówczas mecz odbył się w Dniepropietrowsku.

Oba zespoły do czwartkowej rywalizacji podejdą osłabione, o czym na konferencji prasowej wspomniał Michael Preud'homme - szkoleniowiec belgijskiej drużyny.

Więcej szans na zwycięstwo na stadionie Jana Breydela bukmacherzy dają gospodarzom.

Kamil Kania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje