Reklama

Reklama

1/4 finału LE: Tottenham Londyn - FC Basel 2-2

Po 34 minutach zanosiło się na sensację na White Hart Lane, bo piłkarze FC Basel prowadzili z Tottenhamem 2-0. Faworyci odrobili straty, ale mieli sporo szczęścia, że nie stracili kolejnych goli. Zakończyło się remisem 2-2. Rewanż 11 kwietnia w Bazylei.

Liga Europejska - zobacz wyniki, strzelców, składy i terminarz

Reklama

Nie takiego początku spodziewali się po swoich piłkarzach miejscowi fani. To goście groźniej atakowali i wypracowywali dobre okazje. Między 30. a 34. minutą strzelili dwa gole i równie sensacyjnie, co zasłużenie prowadzili 2-0.

Najpierw wyprowadzili kontrę, Marco Streller trafił w słupek, a piłkę do siatki dobił Valentin Stocker. Cztery minuty później FC Basel wykonywało rzut rożny. Jan Vertonghen za krótko wybił piłkę tak, że trafiła wprost do Fabiana Freia. Zanim gospodarze namierzyli futbolówkę, była już w siatce po celnej "główce" w długi róg.

Co więcej, już dwie minuty później powinno być 3-0, bo goście po raz kolejny przedziurawili obronę rywali i Valentin Stocker lobował Brada Friedela w sytuacji sam na sam, lecz nie trafił w bramkę.

Tottenham potrafił jednak wrócić do gry i to jeszcze przed przerwą. W 40. minucie strzał Parkera został zablokowany w polu karnym, lecz piłka trafiła do Emmanuela Adebayora, który wykorzystał szansę. Już po chwili wymarzonej okazji na wyrównanie nie wykorzystał Parker. Miał przed sobą pustą bramkę przed którą leżał jedynie jeden z jego kolegów z drużyny, ale zamiast przerzucić nad nim piłkę, kopnął obok niego i spudłował!

Tottenham atakował. Błyszczał Yann Sommer w bramce Bazylei, ale nie mógł nic zrobić, gdy piłka po "bombie" Gylfia Sigurdssona odbiła się od Fabiana Schaera i zupełnie go zmyliła.

Goście już po kilkudziesięciu sekundach mogli odzyskać prowadzenie, ale idealnej okazji po kontrze nie wykorzystał Mohamed Salah. Mimo utraty dwubramkowego prowadzenia, to piłkarze z Bazylei sprawiali znacznie lepsze wrażenie i byli bliżsi strzelenia zwycięskiego gola. 

Gospodarze kończyli mecz w dziewiątkę, bo po tym, jak trener Andre Villas-Boas wykorzystał trzy zmiany, dwóch zawodników odniosło kontuzje. Najpierw William Gallas, a w doliczonym czasie gry nogę skręcił Gareth Bale. Uraz wyglądał koszmarnie i piłkarz opuścił boisko na noszach. To jednak nie koniec złych wiadomości dla fanów "Kogutów", bo już w 24. minucie z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Aaron Lennon.

Mirosław Ząbkiewicz

Tottenham Londyn - FC Basel 2-2 (1-2)

Zobacz raport meczowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje