Real Madryt domyka transfer Yana Diomande, Iworyjczyk jest już rzekomo w samolocie do stolicy Hiszpanii, ale emocje kibice "Królewskich" z tego ruchu zapewne będą przytłumione. Wielu z nich martwi się teraz sprawą Rodriego. To środek pola był najgorszą formacją "Los Blancos" w ostatnim sezonie. Co prawda przyszedł Bernardo Silva, ale nie jest jasne, czy będzie zawodnikiem podstawowego składu i jaką pozycję widzi dla niego Jose Mourinho.
Fani więc z wielką radością przyjęli kilkanaście dni temu informacje o zmianie zdania przez Florentino Pereza i zainteresowaniem najlepszym piłkarzem minionych mistrzostw świata. Wcześniej był przeciwko, zapewne też dlatego, że 30-letni piłkarz był jedną z głównych obietnic wyborczych jego przeciwnika Enrique Riquelme. Ostatecznie prezes wicemistrzów kraju przychylił się do głosów z zarządu i dał zielone światło na przeprowadzenie tego transferu.
Ależ bitwa o transfer. Real Madryt kontra FC Barcelona. Mistrz świata zdecyduje
W ostatnich dniach tempo tej operacji jednak spadło, nie pojawiały się żadne nowe informacje. W sieci było widać zmartwienie kibiców Realu, choć na pewno wielu tłumaczyło to ofensywą po Diomande. W tle jednak zapalało się czerwone światełko niepewności. Gdy we wtorek i środę pojawiały się treści o zainteresowaniu tym piłkarzem ze strony Barcelony, to z mało poważnych źródeł, a czasem wręcz z kont nieistniejących dziennikarzy. W czwartek jednak renomowani żurnaliści rzucili nowe światło na sprawę.
Możemy być świadkami zwrotu akcji. Według radia COPE oferta "Królewskich" jest zbyt niska (40 mln wobec oczekiwanych 60-80 według różnych redakcji). Do tego faktycznie "Blaugrana" jest zainteresowana Rodrim. Stało sie to po tym, jak na kilka miesięcy z gry z powodu kontuzji wypadł Frenkie de Jong. Informują o tym Matteo Moretto, Fabrizio Romano, Arancha Rodriguez, Victor Navarro, a także dzienniki "Sport" czy "Mundo Deportivo".
Ten ostatni przyznaje, że "Duma Katalonii" patrzy priorytetowo na transfer napastnika. Żeby Rodri trafił na Spotify Camp Nou, musi jednak postawić ją nad Realem. Wtedy cała machina mogłaby ruszyć. "Mówi się, że chce przejść do Realu i nie możemy go brać pod uwagę, jeśli nie jest zdecydowany na grę w Barcelonie. Dopóki nie zdecyduje się na karierę na Camp Nou, nic poważnego nie może być brane pod uwagę" - cytuje klubowe źródło żurnalista Fernando Polo.
W całej kwestii mamy już małą operę mydlaną. Poszczególne media zaprzeczają sobie. Raz podaje się, że w Madrycie są już pogodzeni ze stratą Rodriego, by godzinę później inne źródło całkowicie temu zaprzeczało. Piłkarskie lato w Hiszpanii jak zwykle jest gorące, tym razem o temperaturę zadbali dwaj najwięksi gracze tej sceny i twarz reprezentacji, która sięgnęła po czempionat globu.















