Zmasowany atak Realu. Wpadli w szał po porażce z Barceloną. "To cyrk i żart"
10 maja w Hiszpanii rozstrzygnięte zostały losy tegorocznego tytułu mistrzowskiego. FC Barcelona pokonała w bezpośrednim pojedynku Real Madryt i na kilka kolejek do końca sezonu zapewniła sobie drogocenne trofeum. Przedstawiciele "Królewskich" nie mogą się jednak pogodzić z takim obrotem spraw. Po spotkaniu klubowa telewizja Realu Madryt rozpoczęła zmasowany atak w stronę: odwiecznych rywali, arbitrów, realizatorów spotkania oraz władz La Ligi.

Społeczność kibicowska Realu Madryt nie miała w ostatnim czasie łatwego życia. Zespół ten już wcześniej pozbawił się bowiem szans na zdobycie jakiegokolwiek znaczącego trofeum w sezonie 2025/2026. Na dodatek, 10 maja miało odbyć się wyjazdowe "El Clasico", w ramach którego FC Barcelona mogła przypieczętować losy tytułu mistrzowskiego La Ligi.
Tak zresztą się stało. "Królewscy" nie zaprezentowali w tym spotkaniu dobrej formy, co skrzętnie wykorzystali ich rywale z Katalonii. Po 90 minutach wszystko było już jasne - FC Barcelona pokonała Real Madryt, stając się triumfatorem tegorocznej edycji La Ligi.
Real Madryt ruszył z kontrofensywą. Wszystko po przegranym "El Clasico"
Przedstawiciele madryckiej ekipy nie zamierzali jednak pokornie zaakceptować tej porażki. Kilka godzin po ostatnim gwizdku arbitra w słynnej klubowej telewizji poruszony został temat meczu, który zdaniem "Królewskich" owiany był masą kontrowersji.
- Liga hiszpańska jest niepoważna. To liga Tebasa, liga Negreiry. To cyrk i żart, to jest oburzające. Produkcja ligi hiszpańskiej to hańba. Najgorszy jest brak materiału wideo. Kiedy dochodziło do kontrowersyjnych akcji, oglądaliśmy doskonałe ujęcia panoramiczne, gdy Real Madryt był faulowany. Po raz kolejny transmisja była przerywana w kluczowym momencie - grzmią przedstawiciele madryckiej ekipy, cytowani przez portal "AS".
Na tym lista "oskarżonych" zdecydowanie się jednak nie kończy. W dalszej części materiału wywołano do tablicy arbitra głównego oraz zespół VAR. Na przykładach różnych incydentów próbowano udowodnić "stronniczość i interesowność" zespołu sędziowskiego, prowadzącego niedzielne "El Clasico".
Nie obyło się także bez wypunktowania niedzielnych rywali. Przedstawiciele Realu Madryt domagali się dwóch czerwonych kartek dla piłkarzy "Dumy Katalonii". Pierwszą z nich ukarany miałby zostać Dani Olmo, natomiast druga miałaby trafić na konto Erica Garcii, który we własnym polu karnym zahaczył łokciem próbującego oddać strzał Jude'a Bellinghama. Choć w drugiej sytuacji istniały pewne podstawy ku temu, aby użyć gwizdka, arbiter nie zdecydował się ostatecznie wskazać na jedenasty metr. Dla środowiska madryckiego klubu ta decyzja jest całkowicie nieakceptowalna.
Za każdym razem, gdy dochodzi do wątpliwych zagrań, VAR interweniuje, kiedy im to pasuje. A kiedy VAR interweniuje? Interweniuje tylko po to, by zaszkodzić Realowi Madryt
Oberwało się także realizatorom telewizyjnym, którzy zdaniem autorów opisywanego programu, celowo używali niekorzystnych ujęć, aby przy starciu Viniciusa Juniora z piłkarzami Barcelony, ukazać gwiazdora Realu Madryt w niekorzystnym świetle.












![Hurkacz z przytupem rozpoczął turniej : Top akcje w meczu z Rublowem [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MXO294BBL1F1T-C401.webp)