Zgrzyt w La Lidze, "największa krzywda w historii klubu". W Barcelonie było jeszcze gorzej
25. kolejka La Liga przyniosła nieco interesujących spotkań, ale bez dwóch zdań - przynajmniej na razie - najbardziej widowiskowy był mecz Athletiku z Realem Valladolid, w którym ekipa z Kraju Basków dosłownie rozniosła przeciwników aż 7:1. Taki wynik nie miał prawa podobać się kibicom drużyny przyjezdnej, którzy nawet wystosowali... specjalny apel do zarządu swego ukochanego klubu. Miarka przebrała się już dosyć dawno, a pogrom na San Mames nie był pierwszym tego typu upokorzeniem w bieżącym sezonie.

Pięć czołowych drużyn Primera Division w ostatni weekend nie zawiodło pokładanych w nich przez fanów nadziei i odniosło triumfy nad swymi rywalami. Najskromniej, bo 1:0, zatriumfował Villarreal, który pokonał Rayo Vallecano. FC Barcelona i Real Madryt ograły odpowiednio Gironę i Las Palmas po 2:0, z kolei już naprawdę pewne zwycięstwo zapisało na swym koncie Atletico Madryt (3:0 z Valencią).
Wszystkie te wyniki bledną jednak przy osiągnięciu Athletiku Bilbao, który na własnym terenie wręcz zmiażdżył Real Valladolid aż 7:1. Kibice ekipy z Kastylii i Leonu wprost nie mogli przeboleć całego tego scenariusza - w sieci pojawiło się specjalne oświadczenie z ich strony.
Fani Realu Valladolid mają dość. "Nie wystarczą puste tłumaczenia"
"Niniejszym informujemy, że pisemnie zwróciliśmy się do klubu z prośbą o zwrot kosztów biletów wyjazdowych dla kibiców 'Biało-Fioletowych', którzy udali się na San Mames. Poprosiliśmy, aby zwrot ten został pokryty przez obecną pierwszą drużynę Realu Valladolid" - napisano na X (Twitterze) federacji stowarzyszeń fanów.
"Uważamy, że ta prośba jest więcej niż uzasadniona, gdyż krzywdy wyrządzone wizerunkowi zespołu, a także krzywda, jaka może zostać wyrządzona społeczności skupionej wokół niego - największa w historii - mogą być nieodwracalne i nie wystarczą puste tłumaczenia, lecz działania typowe dla profesjonalnych zawodników" - podkreślono.
Można wygrać, zremisować lub przegrać. Nie da się jednak obronić w tym przypadku braku waleczności
Kolejne upokorzenie Realu w bieżącym sezonie. Już wcześniej zdominowała go Barcelona
To nie pierwsza tego typu klęska RV w bieżącej kampanii - pod koniec sierpnia "Los Pucelanos" ulegli na Estadi Olimpic aż 0:7 FC Barcelona, a swoją cegiełkę dołożył tutaj Robert Lewandowski, autor jednego gola i jednej asysty.
Real to na ten moment ostatni zespół w tabeli Primera Division, któremu do pierwszego bezpiecznego miejsca, tj. takiego dającego utrzymanie, brakuje ośmiu punktów. Bardzo istotny będzie najbliższy mecz z Las Palmas, które balansuje na granicy strefy spadkowej.











