Zapadła decyzja ws. Barcelony i się zaczęło. Poruszenie w Hiszpanii
8 stycznia rządowa Wyższa Rada Sportu (CSD) pozwoliła Barcelonie na tymczasowe zarejestrowanie w LaLiga Daniego Olmo i Pau Victora. Zastosowanie środka zapobiegawczego daje Radzie trzy miesiące na ostateczne orzeczenie w tej sprawie. Decyzja ta oburzyła wiele klubów LaLiga i Segunda Division. Pojawiają się oficjalne komunikaty, wypowiedzi trenerów i rzeczników prasowych. Głos zabrało już m.in. Atletico Madryt czy Espanyol. Milczy za to Real.

Burza w hiszpańskim środowisku piłkarskim po środowej decyzji Wyższej Rady Sportu (CSD). Rządowy organ pozwolił Barcelonie na tymczasowe zarejestrowanie Daniego Olmo i Pau Victora. To teoretycznie na jakiś czas kończy temat, środek zapobiegawczy podjęty przez Radę daje jej trzy miesiące na ostateczny werdykt. Prezes LaLiga Javier Tebas nie zgadza się z tym, zapowiedział już walkę w sądzie administracyjnym.
Decyzja CSD jest bardzo głośna. Reagują na nią ważne kluby iberyjskiego futbolu. Atletico Madryt interpretuje ją jako "interwencję rządu" i ostrzega, że "tworzy ona bardzo niebezpieczny precedens". "Podtrzymujemy swoje zaangażowanie w rygorystyczność i odpowiedzialne zarządzanie. Bez jasnych i równych dla wszystkich zasad uczciwa konkurencja nie jest możliwa" - napisali ostro "Los Colchoneros".
Nasz klub, podobnie jak wszyscy członkowie LaLiga aż do chwili podjęcia tej uchwały, przestrzegał zasad kontroli ekonomicznej i nadal będzie je przestrzegać. Tak naprawdę, chcąc konkurować na takim poziomie, jak w ostatnich latach, zdecydowaliśmy się na różne podwyższenia kapitału, mimo ogromnego wysiłku, jaki się z tym wiąże. Ta interwencja rządu stwarza bardzo niebezpieczny precedens, ponieważ otwiera drzwi do łamania zasad i popełniania poważnych błędów z przeszłości
Atletico, Espanyol, Valencia, Las Palmas przeciwko decyzji ws. Olmo i Victora. Real Madryt milczy
Mocno wybrzmiało też oświadczenie Las Palmas. "Decyzja nas zaskoczyła. Wyrażamy nasz absolutny sprzeciw. Uważamy, że stanowi poważne zagrożenie dla uczciwości rozgrywek i ustanawia niepokojący precedens, który może zdestabilizować podstawy profesjonalnej piłki nożnej w naszym kraju. Szczególnie uderzający jest fakt, że uchwałę tę przyjęto z niezwykłą szybkością, bez konsultacji z LaLiga i RFEF (hiszpańską federacją - red.).
Z kolei Valencia mówi o "zagrożeniu przyszłości rozgrywek" i ingerencji w jej integralność. Prezes Athleticu, środowego rywala "Dumy Katalonii" w półfinale Superpucharu Hiszpanii grzmi o "tymczasowym rozwiązaniu podjętym przez organ polityczny".
W tym wszystkim kibiców Realu Madryt zastanawia - a wielu oburza - brak oficjalnego komunikatu ze strony Florentino Pereza. Prezes "Los Blancos" prawdopodobnie chce pozostać w jak najlepszych relacjach z "Blaugraną", bo Joan Laporta jest jego sojusznikiem w temacie stworzenia Superligi.
Zobacz również:













