Zamienił Barcelonę na Real Madryt. Flick chce jego powrotu. Decyzja już zapadła
Jedną z kwestii, którą chcą rozwiązać w Barcelonie latem jest obsada pozycji lewego skrzydłowego. Oczywiście numerem jeden jest tutaj Raphinha. Kwestią sporną jest to, kto będzie jego zmiennikiem. Opcje są tak naprawdę trzy. Jedną z nich niespodziewanie stał się były zawodnik szkółki "Blaugrany", który zamienił ją na Real Madryt. Aby go wykupić Barcelona musiałaby zapłacić "Królewskim". Hiszpańscy dziennikarze już wiedzą, jak skończy się ta historia.

FC Barcelona przed startem tego sezonu wykonała tylko jeden transfer gotówkowy. Okazuje się jednak, że może on być absolutnie fundamentalny. Sprowadzenie Joana Garcii za ledwie 25 milionów euro już teraz wygląda jak ruch doskonały. Hiszpan rozgrywa praktycznie perfekcyjny sezon. Wielokrotnie ratował "Blaugranę".
Oprócz tego wypożyczono Marcusa Rashforda z opcją odkupu. Anglik spisuje się nieźle, ale ostatnio zaczęły pojawiać się wokół niego pewne wątpliwości. Skrzydłowego "Duma Katalonii" może wykupić za kwotę trzydziestu milionów euro, co wydaje się dość małą sumą w obecnych czasach.
Barcelona chce zaskakującego na transferu. Real na drodze
Mimo tego według dziennikarzy Barcelona nie podjęła jeszcze decyzji odnośnie do jego wykupu bądź nie. Kwestię lewego skrzydła i tak trzeba będzie latem rozwiązać. Numerem jeden jest oczywiście Raphinha, ale nie wiadomo, kto będzie jego zastępcą. Oprócz Rashforda opcje są dwie.
Pierwszą jest odkupienie 19-letniego Jana Virgilego z Majorki. Wychowanek odszedł latem z Barcelony za ledwie 3,5 miliona euro. Wówczas jego wartość rynkowa wynosiła według portalu Transfermarkt.de trzy miliony euro. W umowie sprzedaży Barca zapewniła sobie 40% od kolejnego transferu oraz prawo pierwokupu. Klauzula Hiszpana w kontrakcie z zespołem z Balearów ma wynosić 30 milionów euro. Barcelona musiałaby więc zapłacić około 18 milionów.
Druga to kwestia zdecydowanie bardziej skomplikowana. Mowa o Victorze Munozie. Hiszpan był w La Masii przez trzy lata. Odszedł z niej w 2017 roku, żeby w 2021 roku związać się ze szkółką Realu Madryt. Sam ten fakt dodaje tej historii dużej piłkarskiej pikanterii, choć do przykładu Figo czy Luisa Enrique wciąż daleko.
Munoz w strukturach młodzieżowych Realu był aż do 2025 roku. 1 lipca został sprzedany do Osasuny. "Królewscy" tradycyjnie zachowali sobie jednak 50% praw do zawodnika oraz prawo pierwokupu. Klub z Pampeluny zapłacił za skrzydłowego ledwie pięć milionów euro, a Real może go wykupić za kwotę o trzy miliony wyższą.
22-latek robi furorę w La Liga, co przełożyło się także na debiut w reprezentacji Hiszpanii. Co więcej, w owym debiucie strzelił ładnego gola. Już wówczas z hiszpańskich mediów płynął przekaz, że Barcelona widziałaby dla niego miejsce w swoim składzie. Problemem był jednak fakt, że to wymagałoby negocjacji z Realem.
Jak się okazuje, Munoz nie bierze pod uwagę powrotu do Barcelony, co przekazał na swoim Twitterze dziennikarz katalońskiego "Sportu" Xavi Espinosa. Przyczyną są kwestie przeszłości. "Victor Munoz nie planuje powrotu do Barcelony. Głównie ze względu na sposób i powody jego odejścia w czasie jego pobytu w klubie" - czytamy.
Chodziło wówczas o brak odpowiedniego czasu gry i zbyt małą liczbę szans, przez co Munoz nie czuł, że się rozwija. Te informacje pokrywają się z tym, co możemy przeczytać w madryckich mediach. "El Debate" przekazało, że Real latem wykupi jednego z najszybszych piłkarzy ligi.
Z kolei Jose Felix Diaz informuje, że Munoz podpisał kontrakt z Realem na wszelki wypadek. "Powrót do Realu po pierwszym roku nie jest czymś normalnym, ale przełomowy sezon Víctora Munoza i spodziewane zainteresowanie ze strony Barcelony i innych klubów mogą przyspieszyć ten proces" - czytamy.
Wydaje się więc, że Barcelona tego skrzydłowego ze swojej listy może wykreślić. Munoz w tym sezonie w barwach Osasuny wystąpił w 31 spotkaniach na wszystkich frontach. Strzelił sześć goli i pięciokrotnie asystował. Jego wartość rynkowa wzrosła w tym czasie aż dwudziestokrotnie.











