Wymarzony transfer Barcelony. Gwiazda Interu wykupiona za 70 milionów euro. Absolutna katastrofa
Zarówno w Katalonii, jak i we Włoszech nikt nie ukrywa, że FC Barcelona wykazuje wielkie zainteresowanie sprowadzeniem do klubu Alessandro Bastoniego. Włosi podają, że Inter nie sprzeda swojej gwiazdy za mniej niż 70 milionów euro. Tak się składa, że w przeszłości byliśmy świadkami ruchu w tym samym kierunku za podobne pieniądze. Historia skończyła się fatalnie, a Barcelona straciła fortunę, a piłkarz odszedł skonfliktowany z trenerem.

FC Barcelona odpadła już w tym sezonie ze wszystkich rozgrywek oprócz La Liga. Szczególnie porażka w ćwierćfinałowym dwumeczu Ligi Mistrzów uwydatniła największe problemy "Blaugrany". Te dotyczą tego, co dzieje się przed Joanem Garcią, ale także w polach karnych przeciwników.
Dwumecz z Atletico potwierdził, że Barcelona ma ogromne problemy z grą defensywną, co wynika ze stylu gry, który narzucił zespołowi Hansi Flick. Z drugiej jednak strony nie sposób wykluczyć, że przy lepszej skuteczności "Duma Katalonii" byłaby w półfinale kosztem Atletico Madryt.
Czy powtórzy się historia Ibrahimovicia? Barcelona przed ważną decyzją
Wobec problemów finansowych praktycznie niemożliwe jest sprowadzenie napastnika klasy światowej oraz środkowego obrońcy z najwyższego poziomu. Zarówno w katalońskich, jak i włoskich mediach nikt nie ukrywa, że Barcelona interesuje się postacią Alessandro Bastoniego, który przeżywa trudniejszy czas w Italii.
Dziennikarze twierdzą, że kwota, jaką Barcelona musi potencjalnie zapłacić za Włocha oscyluje w okolicach 60-70 milionów euro. Tak się składa, że historia piłki nożnej zna jeden transfer na linii Inter - Barcelona, gdy mistrzowie Hiszpanii płacili za gwiazdę "Nerazzurrich" właśnie około 70 milionów euro.
Mowa rzecz jasna o transferze Zlatana Ibrahimovicia. Szwed trafił do "Blaugrany" latem 2009 roku. Wówczas Barcelona poszukiwała napastnika a ten miał uzupełnić zespół, który właśnie zapewnił sobie triumf w rozgrywkach Ligi Mistrzów, pokonując w finale obrońców tytułu - Manchester United.
Wydawało się, że sprowadzenie Szweda do ataku, w którym za kreację odpowiadał głównie Leo Messi jest ruchem idealnym. Tym bardziej, że w drugą stronę powędrował Samuel Eto'o. Barcelona za Kameruńczyka otrzymała 20 milionów euro, a mowa o piłkarzu, który w sezonie 2008/09 strzelił 36 goli i zanotował siedem asyst.
Ibrahimović z kolei w tym samym sezonie w nieco mniejszej liczbie meczów "wykręcił" wynik 29 goli i 11 asyst. Swoim stylem gry zachwycał jednak właściwie całą Europę. W Barcelonie pod względem liczb nie wyglądał źle, bo sezon 2009/2010 skończył z dorobkiem 21 goli i 13 asyst. Problem jednak w tym, że nie pasował do koncepcji Pepa Guardioli, a przy charakterze Szweda mogło oznaczać to tylko jedno - pożegnanie.

- Trener-filozof to był mój jedyny problem w Barcelonie. Przez dwa miesiące w ogóle ze mną nie rozmawiał. On rozumie futbol, ale nie potrafi dostosować taktyki do konkretnych zawodników, kogoś, kto został kupiony za 70 milionów - powiedział Ibra w jednym z wywiadów w 2011 roku.
Po sezonie 2009/10 Szwed został wypożyczony do AC Milan, gdzie spisał się na tyle dobrze, że druga z mediolańskich ekip zdecydowała się go wykupić. Problem Barcelony leżał jednak w kwocie. Włoski zespół za kartę zawodniczą szwedzkiego napastnika zapłacił bowiem niespełna 25 milionów euro. Dodając do tego opłatę za Eto'o łatwo policzyć, że "Barca" straciła na całej tej operacji bagatela 25 milionów euro.
Jakby tego było mało Inter w sezonie 2009/10 okazał się najlepszą drużyną w Europie, a wychwalany przez Ibrahimovicia Mourinho sięgnął z tą drużyną po triumf w Lidze Mistrzów z Samuelem Eto'o w roli podstawowej "dziewiątki". "Barca" zrobiła swoje na krajowym podwórku, ale sprowadzenie Ibrahimovicia miało pomóc w obronie tytułu najlepszej drużyny klubowej w Europie. Ta sztuka się nie udała.











