Katalończycy są trochę jak Polacy. Prześmiewczo określa się ich nawet "Los Polacos" i zdecydowanie nie ma w tym przypadku. A geneza tego przydomka jest niesamowicie złożona.
Podobnie jak my, mają dość romantyczne podejście do futbolu i regularnie przez to cierpią. Zdecydowanie brakuje tam pragmatyzmu, chłodnej kalkulacji, dbania o własne interesy. Emocje często biorą górę i trudno znaleźć coś pomiędzy miłością a dużą niechęcią, czasem wręcz nienawiścią. Brakuje odcieni szarości.
Właśnie dlatego (prawie) całe barcelonismo wściekło się na Ferrana Torresa, gdy ten zasugerował, że w piłce nożnej wszystko może się zdarzyć, a dla niego najważniejsze jest podjęcie decyzji, która uszczęśliwi jego samego i jego rodzinę.
Gol w finale mundialu przewrócił mu w głowie? Te wypowiedzi Torresa rozzłościły kibiców Barcelony
Ferran Torres po mundialu zaczął skakać po mediach i mówić, że FC Barcelona musi pokazać mu, że go kocha, jeśli chce go zatrzymać. Zainteresowanie ze strony PSG jest dla niego bowiem bardzo kuszące i ani przez chwilę nie starał się tego ukrywać.
A Johan Cruyff mówił przecież: "Jeśli masz wątpliwości co do gry w Barcelonie, nie jesteś już dla nas przydatny". To zdanie przeszło do historii i dziś bardzo często wraca w momencie właśnie takim jak ten. To jak jeden z aktów wiary cules.
Kibice, którzy go wyznają i nagle słyszą taką wypowiedź ze strony piłkarza, są rozczarowani i od razu zmieniają obóz. Jeśli wcześniej byli za pozostaniem Ferrana, teraz część z nich woli, żeby zespół pozostał bez napastnika, niż żeby jego częścią był zawodnik sugerujący swoje odejście.
Zapanowało przeświadczenie, że Torres "odleciał" po strzeleniu gola w finale mundialu. Że zaczął gwiazdorzyć i zbyt mocno uwierzył w siebie. Kibice Barcelony pamiętają przecież serię kilkunastu meczów bez gola i fatalnych występów Torresa z sezonu 2025/26. Bramka w finale MŚ nie sprawiła, że tamten okres został zapomniany. Sprawiła natomiast, że Torres zaczął się uważać za zawodnika chyba lepszego niż jest w rzeczywistości. I to też należy wziąć pod uwagę.
Torres po prostu walczy o siebie. Nie powinni obrażać się "na śmierć"
Strefa mentalna u Ferrana Toresa zawsze stanowiła absolutną podstawę formy. Kiedy piłkarz ten strzeli gola i w końcu się przełamie, później idzie za ciosem i potrafi nagle złapać wysoką formę. Po trafieniu często potrafi wykonać w stronę kibiców gest w stylu: "Teraz chcę posłuchać waszej krytyki". Nie rozumie, że krytyka ta była całkowicie zasłużona.
Właśnie dlatego gol strzelony w finale mundialu sprawił, że Torres zaczął gwiazdorzyć i sugerować, że Barcelona powinna "udowodnić mu, że go kocha" w celu pozostawienia go u siebie.
Należy jednak zastanowić się, czy chodzi wyłącznie o gwiazdorzenie. A może jest to normalna strategia zawodnika starającego się wywalczyć dla siebie jak najlepsze warunki?

Ferran Torres pochodzi z Walencji, a nie z Katalonii. Tam spojrzenie na futbol jest nieco bardziej pragmatyczne i właśnie taką postawę zaprezentował światu Ferran Torres. Wypowiedź której udzielił, rozzłościłaby kibiców każdego klubu. Barcelony szczególnie. Ale nie padło tam nic, za co należałoby obrażać się "na śmierć".
Być może Ferran Torres bardzo chce zostać w Barcelonie nawet jeśli czuje się przez nią nieco niedoceniany. Być może jest to tylko gra pod podwyżkę, której klub nie chce mu dać, a która, zdaniem zawodnika, mu się należy.
Torres cieszy się zainteresowaniem innych klubów, więc to naturalne, że próbuje podjąć walkę o podwyżkę w Barcelonie, która znajduje się w trudnej sytuacji jeśli chodzi o obsadzenie pozycji napastnika po odejściu Roberta Lewandowskiego i nie może pozwolić sobie na odejście Hiszpana.
Już w poprzednim sezonie Ferran Torres "wygryzł" Roberta Lewandowskiego i pełnił rolę pierwszego napastnika Barcy. 21 goli w 49 meczach to przyzwoity wynik, który pozwala wierzyć, że po strzeleniu gola w finale mundialu Hiszpan wykona jeszcze jeden krok do przodu i wskoczy na poziom pozwalający mu tworzyć zrównoważony tercet z Raphinhą i Yamalem.
Duma Katalonii w tym momencie powinna schować tę dumę do kieszeni i spróbować zatrzymać Ferrana Torresa na lepszych warunkach. Utrata Hiszpana w takim momencie może w przyszłości być źródłem wielkich wyrzutów sumienia. Nawet jeśli zachowanie Hiszpana nie do końca wszystkim się na Camp Nou podoba.














