Wszystko ustalone, aż tu nagle... Kuriozalne zachowanie Saudyjczyków. Wielki transfer wstrzymany
Saga transferowa z udziałem Marcelo Brozovicia miała już zostać zakończona. Fabrizio Romano poinformował, że Inter Mediolan i sam piłkarz doszli do porozumienia z Al-Nassr Rijad, pieczętując to swoim słynnym "here we go" oznaczającym pewną finalizację transferu. Wiele wskazuje na to, że tym razem włoski dziennikarz jednak się pospieszył. Negocjacje między klubami nagle wstrzymano. Powód jest kuriozalny.

Marcelo Brozović był transferowym priorytetem FC Barcelona, ale okazało się, że hiszpański klub nie może konkurować w tym momencie z saudyjskimi krezusami, których budżet jest praktycznie nieograniczony. Fabrizio Romano poinformował, że transfer Chorwata do Al-Nassr jest już jedynie kwestią godzin.
Tymczasem doszło do istnego kuriozum. Okazuje się, że arabscy szejkowie w ostatniej chwili... zmniejszyli swoją ofertę za chorwackiego pomocnika - tę informację potwierdzili dziennikarze Gianluca Di Marzio i Matteo Moretto.
Transfer Brozovicia wstrzymany. Kuriozalny powód. Co na to Barcelona?
Początkowo oferta Al-Nassr za Marcelo Brozovicia wynosiła 23 miliony euro. Inter Mediolan przyjął tę kwotę i wówczas wydawało się, że transfer zostanie sfinalizowany. Okazuje się, że na ostatniej prostej saudyjski klub zmniejszył swoją propozycją do 15 milionów euro (13 +2 w bonusach). W tym momencie negocjacje między klubami zostały wstrzymane i możliwe, że całkowicie się załamią.
Inter Mediolan wciąż oczekuje 23 milionów euro za transfer Marcelo Brozovicia - kontrakt Chorwata z klubem ze stolicy Lombardii obowiązuje do 2026 roku. Ta kwota wciąż jest za wysoka dla FC Barcelona, która nie może włączyć się do walki o piłkarza ze względu na swoje głębokie problemy finansowe.
Sytuacja z perspektywy Interu zrobiła się więc dość skomplikowana. Klubowi zależało na sprzedaży pomocnika, ponieważ potrzebował on pieniędzy za jego transfer. Tymczasem 15 milionów euro nie jest dla "Nerazzurrich" kwotą satysfakcjonującą, tym bardziej że chorwacki pomocnik oczekuje jeszcze odprawy za przedwczesne odejście - taką informację podał Gianluca Di Marzio.













