Wszystko jasne. Gwiazdor Realu Madryt już zabrał głos. Gorąco przed El Clasico
Od środowego popołudnia w Hiszpanii dominuje jeden temat. Ten związany jest z nerwową atmosferą w szatni Realu Madryt. Najgoręcej miało zrobić się po sporze Federico Valverde i Aureliena Tchouameniego. Dzień później sytuacja się zaogniła. Valverde trafił do szpiata, a w mediach pojawiły się plotki mówiące o pobiciu. Sam Urugwajczyk już zabrał głos, uderzając niekoniecznie w samego Tchouameniego. "Tutaj bez wątpienia jest ktoś, kto szybko biegnie o tym opowiedzieć" - czytamy.

Atmosfera w Realu Madryt po drugim z rzędu koszmarnym sezonie jest właśnie taka, jak dwa ostatnie sezony - fatalna. Wedle hiszpańskich mediów niektórzy piłkarze nawet ze sobą nie rozmawiają od kilku miesięcy, inni nie mają żadnego kontaktu z trenerem Alvaro Arbeloą. To wszystko było jednak niczym.
Prawdziwa bomba wybuchła na między środą i czwartkiem. W środę miało dojść do intensywnej awantury między Federico Valverde i Aurelienem Tchouamenim. Dzień później z kolei wedle doniesień medialnych w ośrodku treningowym "Królewskich" sytuacja się zaogniła. Dziennikarze przekazywali informacje o bójce.
Valverde opowiada prawdę. Nie doszło do pobicia
Valverde trafił do szpitala z urazem czaszkowo-mózgowym. W związku z tym nie zagra w El Clasico. Z kolei Real Madryt wszczął postępowanie dyscyplinarne w sprawie Fede oraz Tchouameniego. Po wyjściu ze szpitala Valverde opublikował oficjalny komunikat ws. wydarzeń z czwartkowego popołudnia.
"Wczoraj miałem incydent z kolegą, będący skutkiem akcji na treningu, w którym zmęczenie rozgrywkami i frustracja sprawiają, że wszystko urasta do większych rozmiarów. W normalnej szatni takie rzeczy mogą się wydarzyć i są rozwiązywane między nami, bez wychodzenia na światło dzienne. Tutaj bez wątpienia jest ktoś, kto szybko biegnie o tym opowiedzieć - do tego po sezonie bez tytułów, w którym Real Madryt zawsze jest na celowniku, a wszystko się wyolbrzymia" - rozpoczął drugi kapitan Realu.
"Dzisiaj ponownie doszło między nami do nieporozumienia. Podczas dyskusji przypadkowo uderzyłem w stół, robiąc sobie małe rozcięcie na czole, które wymagało rutynowej wizyty w szpitalu. Mój kolega w żadnym momencie mnie nie uderzył i ja też go nie uderzyłem, chociaż rozumiem, że dla was łatwiej będzie uwierzyć, że rzuciliśmy się na siebie albo że było to celowe, ale tak się nie stało" - czytamy dalej.
Wydaje się, że właśnie te dwie części są najistotniejsze. W pierwszej z nich Fede zarzuca, że w szatni Realu jest "kret", który wynosi informacje do prasy. Z kolei w drugiej części Urugwajczyk stanowczo zaprzecza wersji przedstawionej w mediach, twierdząc, że do żadnej bójki nie doszło, a do szpitala trafił z innych przyczyn.











![Polska zagra z Ukrainą w Lidze Narodów. Przegląd atutów rywali [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MWZLHP114GYJQ-C401.webp)