Wspaniałe show w Bilbao. Grad goli, parada sezonu i radość... Barcelony
Rozbita została w poniedziałek defensywa Girony w spotkaniu z Athletikiem. Piłkarze z Bilbao skrzętnie wykorzystywali błędy obrońców gości, które mnożyły się, zwłaszcza w drugiej połowie. Gdyby Berenguer i Williams byli skuteczniejsi, wynik mógł być jeszcze wyższy. Athletic wygrał 3:2, a to z kolei świetne wieści dla Barcelony. Mistrz Hiszpanii pokonał w sobotę Celtę Vigo i tym samym zbliżył się do Girony już na dystans dwóch punktów.

W poniedziałek baczną uwagę na wynik starcia Athletiku z Gironą poza kibicami obu drużyn kierowali także fani Barcelony. Ewentualna strata punktów przez zespół z Katalonii oznaczałaby, że część strat do drugiego miejsca została odrobiona. "Duma Katalonii" choć nie bez problemów, pokonała w sobotę Celtę Vigo 2:1.
Błyskawiczny gol w Bilbao. Girona podała rękę Athletikowi
Mecz w Bilbao koszmarnie rozpoczął się dla Girony. Już w 2. minucie po błędzie obrońców piłkę pod polem karnym przejęli gospodarze, a ta po chwili trafiła do Alexa Berenguera. 28-latek uderzył precyzyjnie, przy słupku, nie dając szans na interwencję Gazzanidze. Athletic chciał pójść za ciosem i gdyby Inaki Williams popracował lepiej nad wykończeniem, prowadziłby 2:0. Reprezentant Ghany trafił jednak w futbolówkę nieczysto i ta przewinęła się tylko obok słupka.
Choć Artem Dovbyk starał się nękać defensorów Athletiku, Girona na przerwę schodziła, przegrywając 0:1. Reprezentant Ukrainy miał dwie całkiem niezłe okazje do wyrównania, ale zabrakło skuteczności i chłodnej głowy.
Grad goli po przerwie. Brutalna weryfikacja defensywy Girony
Michel prawdopodobnie znalazł sposób, żeby w przerwie przemówić do głów swoich podopiecznych, bo na drugie 45 minut wybiegli z inną energią. Już po czterech minutach od gwizdka arbitra stan rywalizacji wyrównał Viktor Tsygankov. Ukrainiec otrzymał świetną piłkę od Martina i z bliskiej odłegłości pokonał bramkarza. Długo z bramki się jednak przyjezdni nie cieszyli.
Bezsensowną stratę blisko pola karnego zanotował w 56. minucie Miguel Gutierrez. Piłkę przejął Guruzeta, zagrał do wbiegającego Berenguera, a napastnik dopisał do konta drugie trafienie. 28-latek wszedł w poniedziałek w rolę kata Girony i z zabójczą precyzją kończył swoje piłki. Athletic się rozkręcał, a piłkarze niesieni dopingiem dawali prawdziwy popis na boisku.
W 60. minucie kryjących go rywali przestawił z dziecinną łatwością Inaki Williams. Napastnik wyprzedził obrońców, a uderzona przez niego futbolówka po odbiciu od słupka wylądowała w siatce. Był to prawdziwy festiwal błędów Girony.
Eric Garcia pomógł odzyskać nadzieję. Wielkie brawa dla służb medycznych
Athletic miał kilka świetnych okazji do podwyższenia okazałego już i tak wyniku, ale w jego grę wkradło się wyraźne rozprężenie i zbytnia pewność siebie. A Girona nie powiedziała przecież jeszcze ostatniego słowa. Oddech przyjezdnym dał Eric Garcia. Wypożyczony z Barcelony obrońca wykorzystał dogranie z rzutu rożnego i uderzeniem głową pokonał Unaia Simona.
Chwilę później byliśmy świadkami niepokojących obrazków. Interwencji służb medycznych wymagał jeden z kibiców na stadionie. Na całe szczęście po kilku minutach rozegły się brawa co oznaczało jedno - akcja zakończyła się sukcesem.
W doliczonym czasie gry na raty ratowali się piłkarze Athletiku. Najpierw znakomitą interwencją popisał się Simon, a chwilę później piłkę zmierzającą niechybnie do siatki, na linii bramowej zatrzymał Vivian. Komentatorzy okrzyknęli jego interwencję paradą sezonu.
Girona zanotowała trzecią porażkę w sezonie, co pozwoliło Barcelonie zbliżyć się do niej już na dwa punkty. Athletic natomiast podtrzymał świetną passę i niewiele brakuje mu już, żeby wspiąć się na miejsce gwarantujące udział w przyszłej edycji Ligi Mistrzów.

















