Wrze w Barcelonie. Bolesna porażka, a to nie koniec. Atak z nieoczekiwanej strony
FC Barcelona nie zdała swojego pierwszego poważnego testu w tym sezonie. Liderzy tabeli La Liga w drugiej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów mierzyli się z obecnymi obrońcami tytułu - Paris Saint-Germain. Spotkanie zakończyło się wygraną gości z Paryża 1:2, a gol na wagę trzech punktów padł już w 90. minucie rywalizacji. Kilkanaście godzin po meczu brat kapitana drużyny dodał brutalny wpis w mediach społecznościowych.

FC Barcelona nie zaczęła tego sezonu w sposób tak imponujący, jak to miało miejsce w roku ubiegłym. Mimo tego po siedmiu rozegranych kolejkach hiszpańskiej La Liga, to zespół prowadzony przez Hansiego Flicka zajmuje pierwsze miejsce w tabeli. "Blaugrana" zdobyła w siedmiu spotkaniach 19 punktów i ma jedno oczko zaliczki nad drugim Realem Madryt, który stracił pozycję lidera.
Od początku sezonu było jednak jasne, że pierwszy poważny test przyjdzie w drugiej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów w spotkaniu z Paris Saint-Germain na własnym stadionie. Do Barcelony przyjechał bowiem obrońca tytułu. Obie ekipy przystąpiły do tej rywalizacji w dość mocno okrojonych składach, ale nieco większe ubytki widoczne były w kadrze przyjezdnych z Francji.
Brat Araujo nie wytrzymał. Wymowny wpis
PSG podeszło do meczu bez pięciu zawodników, którzy grali od pierwszych minut w finale Ligi Mistrzów, po stronie Barcelony w kadrze z graczy podstawowych brakowało trzech iłkarzy. Mimo tego, że bardziej osłabieni byli goście, to oni wyjechali z Katalonii z kompletem punktów, a gola na wagę wygranej PSG strzelił Goncalo Ramos dopiero w 90. minucie spotkania.
Tym razem po stronie Barcelony nie było na murawie kapitana - Ronalda Araujo, który był obwiniany porażki "Blaugrany" w Europie w ostatnich latach i stał się kimś w rodzaju "kozła ofiarnego" w oczach kibiców. Kilkanaście godzin po meczu w mediach społecznościowych głos zabrał brat 26-letniego środkowego obrońcy. - Kogo tym razem obwinicie? Araujo? - zapytał sarkastycznie brat defensora.
Spotkania, za które Araujo "zyskał" miano "kozła ofiarnego" to przede wszystkim mecz rewanżowy z Interem Mediolan w półfinale w poprzednim sezonie - Urugwajczyk wszedł z ławki i nie upilnował Francesco Acerbiego, który strzelił w doliczonym czasie gry gola na wagę dogrywki, a we wcześniejszym sezonie Araujo dostał czerwoną kartkę w 29. minucie rewanżowego meczu ćwierćfinałowego z Paris Saint-Germain.












