Wrócił temat Szczęsnego, w Barcelonie są jednomyślni. Jego los w rękach Niemca
Artykuł o przyszłości Wojciecha Szczęsnego trafił w piątkowy poranek na "jedynkę", główny kafelek serwisu internetowego dziennika "Sport". Mimo że polski bramkarz ma kontrakt z Barceloną do 30 czerwca 2027 roku, to nie jest do końca zależny od siebie w kwestii przyszłości. Może okazać się, że klub będzie miał związane ręce. Klucz do wszystkiego trzyma... Marc-Andre ter Stegen.

W lipcu zeszłego roku Wojciech Szczęsny podpisał nowy kontrakt z Barceloną, wygasający 30 czerwca 2027. Mimo to nie ma pewności, że znajdzie się w kadrze zespołu na sezon 2026/27. Znajduje się w planach klubu, jest na wstępnej liście zawodników, ale o jego losie może zadecydować... Marc-Andre ter Stegen.
Niemiec obecnie przebywa na wypożyczeniu w Gironie (choć nie gra, bo ma poważny uraz uda), ale latem wróci na Spotify Camp Nou. Pytanie, czy będzie chciał na siłę zostać w stolicy Katalonii. Ma umowę aż do 2028 r., którą podpisał w sierpniu 2023 r. Zarząd najpewniej chętnie widziałby jego definitywne odejście, ale wszystko zależy teraz od ustaleń przy stole negocjacyjnym.
Jeśli nie dojdzie do transferu wychodzącego, może zabraknąć miejsca dla Polaka mimo znalezienia się na liście piłkarzy "zaplanowanych" na przyszłą kampanię.
W szatni nadal jest zawodnikiem wagi ciężkiej dzięki swojemu doświadczeniu i znakomitemu zachowaniu. One w połączeniu z formą sportową sprawiły, że znalazł się w planowaniu kadry na następny sezon
Garcia, Szczęsny, Ter Stegen. Jedno z krzeseł jest gorące
Trudno spodziewać się, by w zespole znajdowali się naraz Joan Garcia, Szczęsny i Ter Stegen, choć jesienią taki scenariusz miał zastosowanie. Nasz zachodni sąsiad leczył jednak wtedy kontuzję, co nadaje inny kontekst.
Notowania Polaka u mistrzów Hiszpanii są bardzo wysokie. Zachwycony jego poziomem sportowym i postawą na treningach jest trener golkiperów Jose Ramon de la Fuente. Zadowoleni są również działacze. "Publicznym testem były minuty przeciwko Newcastle, kiedy Garcia poprosił o zmianę na wszelki wypadek, a Szczęsny pokazał, że jeśli jest potrzebny, to jest gotowy" - czytamy. Ma być szczęśliwy ze swojej sytuacji zawodowej, uważać grę dla "Blaugrany" jako "dar", który dostał już po przejściu na emeryturę.
Dziennikarz pisze o "jednomyślności" w klubie co do chęci dalszej współpracy ze "Szczeną". Jeśli Ter Stegen uprze się przy pozostaniu, to może zostać uruchomiony scenariusz, jakiego dziś nikt sobie nie wyobraża, czyli zerwanie kontraktu z naszym rodakiem za ok. 2 miliony euro odszkodowania.
Artykuł "Sportu" kończy się stwierdzeniem, że wszystkie opcje w tej sprawie są możliwe. Znając jednak postawy Ter Stegena z ostatnich lat można zaczynać czuć, że przyszłość 35-latka na Camp Nou robi się zagrożona.













