Wojciech Szczęsny mógł zagrać w polskim klubie. Zaskakujący kierunek. "Myślał o tym"
Wojciech Szczęsny był już na piłkarskiej emeryturze, gdy zgłosiła się do niego FC Barcelona. Okazuje się, że bramkarz mógł karierę zakończyć w Polsce. Byłby to sensacyjny ruch, o którym teraz poinformował dziennikarz "Przeglądu Sportowego Onet". Tym samym to Szczęsny, a nie Krychowiak zapoczątkowałby nietypowy trend.

Wojciech Szczęsny pod koniec sierpnia 2024 roku ogłosił, że kończy piłkarską karierę. "Moje ciało wciąż jest gotowe na kolejne wyzwania, ale mojego serca już nie ma w piłce" - napisał. Polak na emeryturze wytrzymał kilka tygodni, bowiem zgłosiła się do niego FC Barcelona, która znalazła się w kryzysie ze względu na kontuzję Marca-Andre ter Stegena.
Szczęsny jest szczęśliwy w "Dumie Katalonii". Pierwotnie miał rozegrać w zespole jeden sezon i wrócić na emeryturę. W lipcu tego roku przedłużył jednak umowę do końca sezonu 2026/27.
Zaskakująca oferta dla Szczęsnego. To tam miał zakończyć karierę
Wojciech Szczęsny po przejściu na emeryturę chciał cieszyć się życiem rodzinnym. Okazuje się, że bramkarz przed podjęciem rozmów z Barceloną miał jeszcze jedną propozycję. Łukasz Olkowicz z "Przeglądu Sportowego Onet" zdradził w podcaście "Ofensywni", że 35-latek miał ofertę od... LKS Tajfun Ostrowa Lubelskiego. To zespół występujący w polskiej A-klasie, którego prezesem jest raper Mata (Michał Matczak). - Myślał o tym, żeby zagrać jeden mecz - zdradził dziennikarz.
Ofertę z tego klubu miał także Grzegorz Krychowiak. Pomocnik wybrał na zakończenie kariery Mazura Radzymin, czyli klub należący do rapera Quebonafide (Jakuba Grabowskiego).
Umowa Szczęsnego z Barceloną wygasa 30 czerwca 2027 roku. Czy wtedy definitywnie zakończy karierę? A może skusi się na ofertę jednego z raperów? - Zobaczymy, bo jeszcze dużo może się zmienić. To może się stać w 2026 r. albo w 2030. Ja już nie planuję. Raz zakończyłem karierę, los miał inne plany. Wiem już, że kontrakty są umowne i w każdej chwili mogą zostać zerwane - mówił kilka tygodni temu w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".












