Wielkie kontrowersje w meczu Barcelony. Chodzi o akcję z Robertem Lewandowskim
We wtorkowy wieczór FC Barcelona zremisowała wyjazdowy mecz z Mallorcą 2:2. Dwukrotnie musiała odrabiać straty, ale ostatecznie nie udało jej się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Wokół meczu trwa dyskusja o potencjalnej czerwonej kartce Matiji Nastasicia po ostrym faulu na Robercie Lewandowskim. Tematem sporu jest też odwołanie rzutu karnego dla gości po interwencji arbitrów obsługujących VAR.

FC Barcelona po niedzielnych derbach Madrytu odskoczyła Realowi na dwa punkty w ligowej tabeli, jednak już w środę może zostać dogoniona przez "Królewskich", jeśli ci pokonają u siebie Las Palmas. Wszystko przez wyjazdowy remis na Son Moix z Mallorcą 2:2. Podopieczni Xaviego Hernandeza musieli dwukrotnie odrabiać straty, ale nie dali rady strzelić zwycięskiej bramki.
W ich grze było dość mało ruchu na wolne pozycje, słabe spotkanie rozegrał chociażby Ilkay Guendogan. Niektórzy twierdzą, że w odniesieniu wygranej przeszkodził także zespół sędziowski. Kontrowersje dotyczą dwóch sytuacji.
W 60. minucie Matija Nastasić bezpardonowo sfaulował od tyłu Roberta Lewandowskiego. Otrzymał za to żółtą kartkę, choć wiele osób uważa, że powinien obejrzeć czerwoną.
240 sekund później na murawie pojawił się Lamine Yamal, który w ostatnim czasie został najmłodszym reprezentantem Hiszpanii w historii i drugim najmłodszym graczem w historii Ligi Mistrzów. Wejście w ten mecz miał tak piorunujące, jak ogólnie w swoją seniorską karierę - błyskawicznie wywalczył rzut karny.
Mallorca - Barcelona. Odwołany rzut karny, Robert Lewandowski mógł wyjść na prowadzenie w klasyfikacji strzelców
Sędzia Muniz Ruiz wskazał na jedenasty metr, ale został zawołany do obejrzenia sytuacji na monitorze przez zespół arbitrów pracujący z VAR-em. Po zobaczeniu powtórek odwołał karnego. Pokazały one, że kontakt Jose Copete z Yamalem rzeczywiście zaszedł, ale wyłącznie minimalny i nie mógł spowodować upadku skrzydłowego "Dumy Katalonii". Hiszpańscy sędziowie otrzymali przed tym sezonem zalecenie, by nie gwizdać tzw. "penaltitos", czyli "małych karnych" i rozjemca tego starcia dostosował się do odgórnych rekomendacji.
Lewandowski nie stanął tym samym przed szansą wyjścia na samodzielne prowadzenie w klasyfikacji strzelców ligi hiszpańskiej. Po pięć trafień mają także Jude Bellingham z Realu i Alvaro Morata z Atletico.











